Wywiady

Hejt, presja i granice wytrzymałości

Hejt, presja i granice wytrzymałości
22 grudnia 2025
·

Z przykrością muszę powiedzieć, że to zjawisko nie jest nowe, ale w ostatnich latach zdecydowanie przybrało na sile. Ostatni przykład, ujawniony przez prof. Andrzeja Matyję, kiedy pacjent wyjął broń i położył ją na biurku w gabinecie lekarskim, jest wstrząsający, ale niestety nie jest incydentem odosobnionym. Wciąż mamy w pamięci tragiczną śmierć naszego kolegi ortopedy, zamordowanego przez pacjenta kilka miesięcy temu. To pokazuje, że agresja wobec lekarzy przestała być wyłącznie werbalna. Równolegle mamy do czynienia z powszechnym hejtem w przestrzeni publicznej i mediach społecznościowych. Lekarze są regularnie obrażani, deprecjonowani, przedstawiani jako osoby chciwe, niekompetentne czy pozbawione empatii. Bardzo niepokojące jest to, że negatywne emocje są często podsycane przez wypowiedzi niektórych polityków. Zamiast rzetelnie tłumaczyć pacjentom, jak funkcjonuje system ochrony zdrowia i gdzie leżą jego realne ograniczenia, łatwiej jest przerzucić odpowiedzialność na lekarzy. A to właśnie my jesteśmy na pierwszej linii kontaktu z pacjentem. To do nas kierowane są pretensje o długie kolejki, brak terminów, odwołane zabiegi czy niedostępność świadczeń. Pacjenci bardzo często nie zdają sobie sprawy z tego, że te problemy wynikają z organizacji systemu, a nie z decyzji konkretnego lekarza. Mam czasem wrażenie, że część osób przychodzi do gabinetu już z założeniem, że spotka ich coś złego i niestety takie nastawienie bardzo szybko eskaluje napięcie. Niestety w Polsce hejt stał się trwałym elementem debaty publicznej. Jesteśmy społeczeństwem mocno spolaryzowanym, skłóconym, a lekarze często stają się wygodnym celem. Przez lata politycy różnych opcji budowali negatywny obraz medyków, by przekierować niezadowolenie społeczne i odwrócić uwagę od problemów systemowych. To przynosiło doraźne korzyści polityczne, ale dziś zbieramy tego owoce.

Duża część hejtu, z jakim się spotykamy, jest w istocie wylaniem negatywnych emocji związanych z bezradnością wobec systemu. System ochrony zdrowia jest w wielu obszarach bezduszny i pacjenci bardzo boleśnie się o tym przekonują. Kobieta z nowo rozpoznanym nowotworem piersi nie otrzymuje terminu operacji w ciągu tygodnia czy dwóch, tylko musi czekać znacznie dłużej – to nie jest przykład sprawnie działającego systemu. Dla osoby, która właśnie usłyszała diagnozę nowotworu, jest to sytuacja ekstremalnie trudna emocjonalnie. Pacjenci często oczekują, że lekarz „załatwi wszystko”, że umówi wizytę u innego specjalisty, przyspieszy badania, zorganizuje hospitalizację w innym oddziale czy wytłumaczy wszystkie meandry systemu. Tymczasem samo wyjaśnienie, gdzie pacjent ma się zgłosić i jakie formalności załatwić, potrafi zająć więcej czasu niż omówienie wyników badań czy planu leczenia. To jest bardzo obciążające, zwłaszcza przy ogromnej liczbie pacjentów. Brakuje koordynatorów medycznych, którzy prowadziliby chorego przez cały proces diagnostyczno-terapeutyczny. W krajach takich jak Szwajcaria takie rozwiązania funkcjonują i znacząco odciążają zarówno pacjentów, jak i lekarzy. U nas pacjent po amputacji kończyny potrafi czekać na rehabilitację trzy miesiące i dłużej. W takich realiach właściwie wszystko może stać się zarzewiem konfliktu – kolejka, zmęczenie lekarza, odmowa wypisania antybiotyku bez wskazań czy niewydanie skierowania, którego pacjent się spodziewał.

Praca w permanentnym stresie bardzo utrudnia skupienie i normalne relacje z pacjentami. Kiedy ktoś wchodzi do gabinetu z roszczeniowym nastawieniem, to jest wyczuwalne od pierwszych sekund. Niektóre sytuacje, nawet po latach, potrafią wracać i wywoływać silne emocje. Ciągłe napięcie, pretensje pacjentów, ogromna liczba obowiązków i odpowiedzialność za ludzkie życie mogą prowadzić do wypalenia zawodowego, problemów zdrowotnych, a w skrajnych przypadkach także do uzależnień. Jednocześnie oczekuje się od nas nieustannej empatii, cierpliwości i pełnego zaangażowania, co w takich warunkach bywa niezwykle trudne. Zawód chirurga sam w sobie jest bardzo obciążający psychicznie i fizycznie – znam kilku kolegów, którzy zmarli nagle przed ukończeniem 60. roku życia. I trzeba jasno powiedzieć, że ten problem dotyczy nie tylko chirurgów. Problemem jest także brak systemowego wsparcia psychologicznego. Z mojego doświadczenia wynika, że w większości placówek lekarz zostaje z hejtem i agresją praktycznie sam. Nie ma realnych mechanizmów wsparcia. Mam wrażenie, że z czasem hejt ze strony społeczeństwa został wpisany w nasz zawód jako coś „normalnego”, co trzeba po prostu znosić. To bardzo niebezpieczne podejście. 

Zobacz
Najnowsze

Wywiady to miejsce, w którym lekarze, naukowcy, menedżerowie ochrony zdrowia i studenci medycyny dzielą się swoimi doświadczeniami, refleksjami i wizjami na temat współczesnej medycyny. To miejsce, gdzie prezentujemy inspirujące historie ludzi, którzy swoją wiedzą i pasją wpływają na przyszłość branży medycznej.