Wyszukaj w publikacjach
Studenci sobie nie radzą i się okaleczają – są wyniki badań

Młodzi ludzie mają trudności w radzeniu sobie ze stresującymi sytuacjami i nie są w stanie skutecznie rozwiązywać problemów. Dodatkowo, wiele z nich cierpi z powodu samotności, a spędzanie czasu w sieci nie sprzyja ich dobrej kondycji psychicznej i prowadzi do dysfunkcyjnych zachowań. Takie wnioski wysnuto z pierwszych w Polsce badań dotyczących samookaleczeń wśród tzw. młodych dorosłych, przeprowadzonych przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu w ramach kampanii "Mów o sobie".
Badaczy z Katedry i Kliniki Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu zaskoczyła liczba studentów, którzy nie radzą sobie ze stresującymi sytuacjami i nie potrafią rozwiązywać problemów.
Analizując ponad 1,7 tys. ankiet, zwróciliśmy uwagę na natężenie problemu, jakim jest radzenie sobie ze stresem. Osoby, które wzięły udział w naszym badaniu, w większości tego nie potrafią, stosując strategię unikową, czyli odkładanie spraw na potem z myślą, że "jakoś to będzie", jednocześnie zagłuszając myśli używkami. Okazuje się też, że jest to czynnik ryzyka samobójczego. W przypadku naszych badań mocno widoczny jest związek subiektywnego poczucia osamotnienia połączonego ze szkodliwym, bo zastępującym kontakty społeczne, nadużywaniem internetu. To z kolei wydaje się być mocno powiązane z występowaniem zaburzeń depresyjnych, od których już tylko krok od dysfunkcyjnych zachowań
– mówi prof. Błażej Misiak.
Badacze w ankiecie pytali m.in. o kontakty międzyludzkie (ich jakość i częstotliwość), ogólne samopoczucie i samoocenę, sposoby radzenia sobie ze stresem i emocjami, postrzeganie świata, poczucie lęku oraz jakość snu. W badaniu nie było pytania o nazwę uczelni i studiowany kierunek. W przypadku tego badania najistotniejszą kwestią była ocena skali zjawiska tzw. samookaleczń niesamobójczych. Jak dotąd w Polsce nie było prób zidentyfikowania przyczyn i konsekwencji tego zjawiska wśród młodych dorosłych (18-25 lat).
Znamy jedynie ogólnoświatowe statystyki, z których wynika, że w grupie między 18. a 35. rokiem życia kiedykolwiek samookaleczeń dokonywało 20-25 proc. osób. Z wiekiem ten odsetek maleje, co oznacza, że zjawisko dominuje u młodzieży oraz właśnie wśród tzw. młodych dorosłych, którzy mają 18-25 lat
– mówi prof. Błażej Misiak.
Dane pokazują, że połowa osób, które wypełniły ankietę, co najmniej raz w życiu praktykowała samookaleczenia, a w ostatnim roku robiło to prawie 25 proc. badanych.
Samookaleczenia – mogą być groźne
Jak wyjaśnia dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska z Katedry i Kliniki Psychiatrii UMW, "samookaleczenia niesamobójcze zwykle mają przynieść ulgę, a osoby, które tną skórę ostrymi narzędziami, nakłuwają igłami, nadmiernie drapią czy przypalają, próbują zwalczyć uczucia takie jak: smutek, złość, wściekłość, rozczarowanie czy poczucie winy”.
Innych sposobów nie znają lub z nich nie korzystają. Według jednej z koncepcji, poprawa samopoczucia po nacięciu, przypaleniu czy drapaniu skóry następuje m.in. dlatego, że po dokonaniu uszkodzenia tkanki dochodzi do uwolnienia beta-endorfin, neuropeptydów opioidowych, które zmieniają stan emocjonalny i redukują nieprzyjemne emocje. Czasem u osób, które mają problem z rozmową na temat swoich emocji, samookaleczenie ma na celu "jedynie” zwrócenie uwagi, zasygnalizowanie otoczeniu, że ktoś ma problemy, z którymi sobie nie radzi
– mówi.
I jak zaznaczają eksperci, celem samookaleczeń w większości przypadków nie jest odebranie sobie życia, to może być to czynnik prowadzący do prób samobójczych.
Dotyczy to zwłaszcza osób, u których samookaleczenia mają charakter trwały, tj. utrzymują się od okresu dojrzewania. W takich przypadkach kluczowe dla rozwoju ryzyka samobójczego są funkcje samookaleczeń w postaci regulacji emocji czy samokarania. Wyjątkowo niebezpieczne są też sytuacje, kiedy młody człowiek okalecza się, aby nie popełnić samobójstwa. Autoagresja ma zapobiec odebraniu sobie życia. Równie groźne są samookaleczenia, które mają przerwać stan dysocjacji, a więc "odzyskać uczucia". Dotyczą osób, które mówią, że sprawiają sobie ból, aby poczuć cokolwiek i wyjść z poczucia odrętwienia
– dodaje dr hab. Monika Szewczuk-Bogusławska.
Rozpoznanie problemu i wdrożenie strategii działania
Rozpoznanie problemu to dopiero pierwszy krok. Badacze planują opracowanie strategii działania, w tym organizację warsztatów psychoedukacyjnych, wsparcie psychiatryczne czy psychologiczne. Ponadto, jest pomysł utworzenia scentralizowanego miejsca dla studentów we Wrocławiu, w którym mogliby otrzymać potrzebną pomoc.
Niemal 90 proc. badanych stwierdziło, że jest taka potrzeba, przy czym zakres pomocy w takim centrum powinien być, ich zdaniem, rozszerzony o kwestie prawne czy związane z problemami socjalnymi. Mamy nadzieję, że przy wsparciu władz naszej uczelni i współpracy z innymi szkołami wyższymi uda nam się stworzyć takie miejsce
– dodaje prof. Błażej Misiak.
W ramach kampanii przygotowano również zestawienie miejsc na poszczególnych uczelniach, w których o taką pomoc można poprosić.
Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu oferuje bezpłatne konsultacje psychologiczne, z których może skorzystać każdy student. Ponadto, przy Klinice Psychiatrii UMW działa Przykliniczna Poradnia Zdrowia Psychicznego, która świadczy usługi medyczne finansowane przez NFZ.
Kampania "Mów o sobie” ma też zachęcić studentów, aby mówili o swoich problemach i nie obawiali się korzystać z pomocy profesjonalistów.
Ankieta jest aktywna i studenci wrocławskich oraz opolskich uczelni nadal mogą ją wypełniać.
Źródła
- Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu