Wyszukaj w publikacjach
Burza wokół ustawy dla lekarzy. NIL i rezydenci ostrzegają przed pogorszeniem jakości kształcenia

Projekt nowelizacji ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia, wywołał potężną falę krytyki. Naczelna Izba Lekarska (NIL) oraz środowisko lekarzy rezydentów mówią jednym głosem: nowe przepisy drastycznie obniżą jakość kształcenia i pogłębią chaos legislacyjny. Samorząd lekarski domaga się zaprzestania dalszych prac nad tym projektem.
Zdecydowana większość zmian, jakie Ministerstwo Zdrowia przewidziało w projekcie ustawy w obszarze kształcenia i egzaminowania lekarzy jest nie do przyjęcia dla środowiska lekarskiego, dlatego Naczelna Rada Lekarska wnioskuje o zaprzestanie dalszych prac nad tym projektem ustawy
– poinformowała NRL.
Lista uwag do projektu jest długa, a na jej czele stoi plan skrócenia stażu podyplomowego do pół roku, z perspektywą jego całkowitej likwidacji. Zdaniem NRL staż to fundament, bez którego bezpieczne i samodzielne wykonywanie zawodu jest niemożliwe.
Wejście do zawodu lekarskiego z pominięciem etapu stażu podyplomowego jest po prostu niebezpieczne tak dla pacjentów, jak i dla samego lekarza. Podawane przez Ministerstwo Zdrowia w uzasadnieniu do projektu ustawy względy oszczędności budżetowych związanych ze skróceniem stażu podyplomowego w żadnym wypadku nie mogą być argumentem w rozsądnej debacie na temat kształcenia lekarzy
– uważa NRL.
Nieakceptowalna jest też propozycja usunięcia z programu stażu podyplomowego kursów z prawa medycznego i bioetyki oraz pomysł, by studenci zdawali egzamin LEK dopiero na sam koniec studiów, a nie – jak dotychczas – po przedostatnim roku. Największy niepokój samorządu budzi jednak reforma szkolenia specjalizacyjnego.
Naczelna Rada Lekarska absolutnie nie może zgodzić się na możliwość prowadzenia przez szpitale naboru pozarezydenckiego na specjalizacje niezależnie od centralnego postępowania kwalifikacyjnego, jeśli posiadają wolne miejsca. Zaproponowane rozwiązanie całkowicie zniszczy transparentność w dostępie do kształcenia podyplomowego. Taki rodzaj naboru rodzi najgorsze skojarzenia związane ze zdobywaniem „poza kolejnością” dostępu do określonych kwalifikacji przez osoby niekoniecznie dysponujące najwyższymi umiejętnościami. W proponowanym przez Ministerstwo Zdrowia trybie szpital będzie mógł „ukryć” wolne miejsce przed ogólnym rankingiem SMK i umówić się z wybraną osobą poza systemem punktowym. Dostęp do specjalizacji będzie opierał się niestety na systemie układów towarzyskich, rodzinnych i politycznych. Samorząd lekarski zdecydowanie się temu sprzeciwia
– wyjaśnia izba.
Naczelna Rada Lekarska odrzuca również propozycję stosowania sankcji wobec lekarzy zakwalifikowanych do odbycia specjalizacji za odmowę podjęcia pracy w narzuconym im przez wojewodę miejscu.
To tylko niektóre z krytycznie ocenionych przez NRL zapisów w projekcie.
Rezydenci: Ministerstwo zignorowało nasze argumenty
Jeszcze ostrzej na rządowe plany reaguje Porozumienie Rezydentów OZZL. Młodzi lekarze alarmują, że resort zdrowia całkowicie zignorował ich uwagi zgłaszane podczas konsultacji, co czyni ustawę „kategorycznie nieakceptowalną”. Choć w dokumencie znalazło się kilka wyczekiwanych poprawek, to całokształt zmian zdaniem rezydentów zagraża bezpieczeństwu szkolenia w Polsce. Zapowiadają, że jeśli szkodliwe przepisy nie znikną na etapie prac parlamentarnych, będą dążyć do zablokowania ustawy wszelkimi możliwymi sposobami.
Ograniczenie możliwości zmiany szpitala w trybie rezydenckim
Najbardziej zapalnym punktem sporu jest drastyczne ograniczenie możliwości zmiany szpitala w trybie rezydenckim. Medycy określają to mianem najbardziej szkodliwej i krótkowzrocznej zmiany, która de facto uniemożliwi ucieczkę z placówek, gdzie dochodzi do rażących nieprawidłowości. Według nowych przepisów zmianę miejsca rekrutacji uzasadniałaby jedynie likwidacja szpitala lub zgoda wojewody na odejście z powodu naruszenia praw pracowniczych lub istotnego utrudnienia realizacji szkolenia specjalizacyjnego. Rezydenci punktują, że w polskich realiach to martwe prawo, a wojewodowie rzadko reagują na kryzysy kadrowe czy systemowe.
Druga z tych przesłanek stanowi w obecnych realiach całkowicie martwy przepis, ponieważ wojewodowie stanowią znikome wsparcie w procesie likwidacji zgłaszanych nieprawidłowości. Tymczasem konieczność zmiany miejsca szkolenia może wynikać również z innych przyczyn, takich jak niska jakość kształcenia, mobbing, toksyczna atmosfera pracy, plany macierzyńskie czy choroba lekarza lub członka jego rodziny. Należy wyraźnie podkreślić, że w skali około 5 lat szkolenia specjalizacyjnego jedynie od 5% do 10% lekarzy decyduje się na zmianę jednostki szkoleniowej, co oznacza, że nie jest to zjawisko o skali zagrażającej stabilności systemu.
– wskazują.
Zdaniem rezydentów, odpowiedzią na tworzony w ustawie problem nie jest również rozwiązanie umowy rezydenckiej.
W zdecydowanej większości przypadków tryb rezydencki odbywania specjalizacji jest znacznie bezpieczniejszy od trybu pozarezydenckiego, obliguje jednostki do zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Ponadto jednostka szkoląca jest w tym trybie znacznie bardziej zobligowana do ścisłego przestrzegania programu specjalizacji, a instytucje kontrolne posiadają większe możliwości realnego wsparcia szkolącego się lekarza. Dodatkowo projekt przewiduje sankcje dla lekarzy, którzy nie podejmą pracy w nowo przyznanym miejscu rezydenckim, wyłączając ich z rekrutacji rezydenckiej na 1,5 roku (art. 16cd ust. 7 i 11). W połączeniu z jednoczesnym uniemożliwieniem swobodnej zmiany miejsca szkoleniowego, regulacje te doprowadzą do dramatycznych konsekwencji przy wyborze ścieżki zawodowej. Młodzi lekarze będą zmuszeni do daleko idącej ostrożności, co potencjalnie poskutkuje rezygnowaniem z przystępowania do rekrutacji. W efekcie należy spodziewać się gwałtownego wzrostu liczby lekarzy bez specjalizacji, co stoi w bezpośredniej sprzeczności z oficjalną polityką państwa dążącą do redukcji kolejek do lekarzy specjalistów. Ograniczanie mobilności lekarzy nie może odbywać się kosztem osób szkolących się w jednostkach, które nie zapewniają odpowiednich warunków do realizacji programu specjalizacji, zwłaszcza przy niewystarczającej reakcji instytucji państwowych na występujące nieprawidłowości
– czytamy w stanowisku Porozumienia Rezydentów.
Negatywna ocena po 6 miesiącach
Kontrowersje budzi też wprowadzenie oceny predyspozycji lekarza przez kierownika specjalizacji po zaledwie sześciu miesiącach szkolenia. Negatywna nota oznaczałaby dożywotni zakaz rekrutacji w danej dziedzinie medycyny. Rezydenci ostrzegają, że brak jakiejkolwiek ścieżki odwoławczej od jednoosobowej decyzji szefa to prosta droga do nadużyć i szantażu. Problem ten dotyka zwłaszcza specjalizacji zabiegowych, gdzie młodzi lekarze bywają zmuszani do łatania dziur kadrowych na SOR-ach kosztem nauki na bloku operacyjnym. Nowy przepis dałby ordynatorom potężne narzędzie nacisku na niepokornych podwładnych.
W przypadku odmowy już obecnie zdarzają się działania o charakterze represyjnym, takie jak ograniczenie dostępu do operatywy, co wręcz uniemożliwia realizację programu specjalizacji. Dyskutowany przepis stwarza mechanizm instytucjonalnego przymusu wobec lekarzy, którzy nie godzą się na naruszanie zasad szkolenia specjalizacyjnego w celu uzupełniania chronicznych niedoborów kadrowych. W konsekwencji proponowana regulacja prowadzi do istotnego obniżenia poziomu bezpieczeństwa prawnego lekarzy. Z tego względu należy uznać ją za rozwiązanie nieakceptowalne
– zaznaczają rezydenci.
Dyskryminacja rodzicielstwa
Młodzi lekarze nie zostawiają też suchej nitki na zapisach uderzających w rodziców. Do tej pory lekarki w ciąży oraz rodzice dzieci do 8. roku życia mogli zrezygnować z całodobowych dyżurów na okres do dwóch lat bez konieczności ich późniejszego odpracowywania. Nowelizacja zmusza ich do nadrabiania każdego opuszczonego dyżuru, co automatycznie wydłuży czas trwania całej specjalizacji.
Proponowane rozwiązanie faktycznie penalizuje lekarzy korzystających z uprawnień rodzicielskich, zmuszając ich do wyboru między obecnością przy dziecku w najważniejszych momentach jego rozwoju a ryzykiem istotnego opóźnienia uzyskania specjalizacji i dalszego rozwoju zawodowego. Ta zmiana w dobie niżu demograficznego jest całkowicie niezrozumiała i zwyczajnie szkodliwa. Należy wyraźnie podkreślić, że lekarz w trakcie specjalizacji, który dobrowolnie rezygnuje z realizacji dyżurów, wciąż jest pracownikiem pełnoetatowym
– wskazują.
Co na plus?
Zarówno NRL, jak i rezydenci pozytywnie oceniają m.in. planowaną reformę egzaminu LEK poprzez likwidację bazy jawnych pytań.
Źródła
- Naczelna Izba Lekarska
- Porozumienie Rezydentów OZZL




















