Wyszukaj w publikacjach
Nowe zasady specjalizacji wywołały protest lekarzy

Projekt nowelizacji przepisów dotyczących kształcenia specjalizacyjnego lekarzy wywołał burzliwą dyskusję w środowisku medycznym. Fundacja Matki Lekarki ostrzega, że nowe regulacje mogą utrudnić łączenie rodzicielstwa z rozwojem zawodowym. Podobnego zdania jest Porozumienie Rezydentów OZZL. Ministerstwo Zdrowia odpowiada, że celem zmian nie jest ograniczanie praw rodziców, lecz zapewnienie jednakowych standardów szkolenia wszystkich przyszłych specjalistów.
Fundacja Matki Lekarki skierowała do resortu zdrowia oficjalne stanowisko dotyczące projektu zmian ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Organizacja sprzeciwia się m.in. rozwiązaniom przewidującym sankcje za niepodjęcie szkolenia specjalizacyjnego w krótkim terminie, ograniczeniu możliwości zmiany miejsca odbywania specjalizacji z powodów rodzinnych oraz propozycji utraty ważności pozytywnego wyniku PES po upływie 24 miesięcy. Jak podkreślają przedstawicielki fundacji, proponowane przepisy nie przekładają się bezpośrednio na poprawę jakości kształcenia specjalizacyjnego, a jednocześnie mogą utrudnić funkcjonowanie lekarzom znajdującym się w szczególnych sytuacjach życiowych.
Nie powinno być tak, że lekarz staje przed wyborem: rodzina lub zdrowie albo specjalizacja. Dlatego zabiegamy o zmiany projektowanych przepisów i uwzględnienie realiów życia lekarzy oraz lekarek, którzy poza wykonywaniem zawodu są również rodzicami, opiekunami i członkami rodzin
– wskazała Fundacja Matki Lekarki.
„Nie potrzebujemy przywilejów”
Maria Kłosińska prezes zarządu Fundacji Matki Lekarki w mediach społecznościowych opisała własne doświadczenia związane z odbywaniem specjalizacji podczas wychowywania czwórki dzieci. Jak podkreśliła, obowiązujące dziś przepisy nie były idealne, ale pozostawiały minimalną elastyczność pozwalającą pogodzić życie rodzinne z rozwojem zawodowym. Dwójkę dzieci urodziła podczas stażu, kolejną dwójkę już w trakcie szkolenia specjalizacyjnego. Po czwartym porodzie i pobycie na oddziale intensywnej terapii zmieniła miejsce odbywania specjalizacji i samą rezydenturę. Jej zdaniem część proponowanych obecnie rozwiązań sprawiłaby, że podobne decyzje byłyby znacznie trudniejsze lub wręcz niemożliwe.
Nie potrzebujemy przywilejów. Potrzebujemy państwa, które nie będzie karało za posiadanie dzieci. Państwo nie może jednocześnie mówić o potrzebie zwiększania dzietności i tworzyć przepisów utrudniających rodzicom wykonywanie zawodu potrzebnego społecznie
– napisała.
Prezes fundacji zwraca uwagę, że kobiety stanowią obecnie ponad 63 proc. lekarzy w wieku od 26 do 40 lat. W jej ocenie każda regulacja utrudniająca godzenie specjalizacji z rodzicielstwem będzie więc w praktyce szczególnie odczuwalna dla młodych lekarek, choć konsekwencje dotkną także lekarzy-ojców.
Te zapisy nie są zgodne z dyrektywami unijnymi. Ten projekt ustawy jest zaprzeczeniem konstytucyjnej zasady, zgodnie z którą macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej
– podkreśla Kłosińska.
Trzy punkty sporne
Najwięcej kontrowersji budzą trzy elementy projektu. Pierwszy dotyczy zasad kwalifikacji na specjalizację. Zgodnie z proponowanymi rozwiązaniami lekarz, który nie przyjmie przyznanego miejsca szkoleniowego, może zostać wykluczony z dwóch kolejnych postępowań kwalifikacyjnych.
Projekt nie przewiduje realnego uwzględnienia sytuacji rodzinnej, miejsca zamieszkania dzieci, miejsca pracy współmałżonka czy braku możliwości codziennych dojazdów
– wskazuje Maria Kłosińska.
Druga kwestia dotyczy możliwości zmiany miejsca odbywania specjalizacji. Fundacja Matki Lekarki uważa, że projekt znacząco ogranicza elastyczność systemu w sytuacjach rodzinnych lub zdrowotnych.
Projekt przewiduje również utratę skuteczności zdanego egzaminu specjalizacyjnego po upływie określonego czasu, co może szczególnie dotknąć osoby korzystające z uprawnień związanych z rodzicielstwem. To nie jest polityka ani prorodzinna, ani prozdrowotna, ani poprawiająca dostępność lekarzy w publicznym systemie. To jest polityka utrudniająca życie rodzinom
– dodaje.
Porozumienie Rezydentów: Nowe przepisy dyskryminują tych, którzy korzystają z praw rodzicielskich lub zmagają się z problemami zdrowotnymi
Do sprawy odnieśli się także lekarze rezydenci.
Dobre szkolenie to jednak nie tylko odpowiednia liczba procedur i przepracowanych dyżurów. To również godne i bezpieczne warunki, które pozwalają lekarzowi zdobywać kompetencje bez konieczności rezygnowania z podstawowych praw związanych z własnym zdrowiem czy rodzicielstwem. Nowelizacja odbiera dotychczasowe uprawnienie lekarzy z małymi dziećmi lub z ciężką chorobą pozwalające przez okres maksymalnie 2 lat zrezygnować z realizacji dyżurów całodobowych bez konieczności ich nadrabiania. To rozwiązanie funkcjonowało od lat i nie stanowiło zagrożenia dla jakości szkolenia. Trudno bowiem poważnie twierdzić, że lekarz, który ukończył pełny program specjalizacji i zrealizował trzy z pięciu lat obowiązkowych dyżurów, jest istotnie gorzej przygotowany do samodzielnej pracy. Nowe przepisy nie służą podnoszeniu jakości kształcenia, a zdecydowanie dyskryminują tych, którzy korzystają z praw rodzicielskich lub zmagają się z problemami zdrowotnymi
– mówi Sebastian Goncerz, szef Porozumienia Rezydentów OZZL.
Jak dodaje, w praktyce oznacza to postawienie młodych lekarzy przed brutalnym wyborem: albo obecność przy dziecku w najważniejszych momentach jego życia, albo wielomiesięczne, a nierzadko wieloletnie opóźnienie uzyskania specjalizacji.
Państwo, które deklaruje wsparcie dla rodzin, nie powinno tworzyć przepisów zmuszających rodziców do takich wyborów
– uważają rezydenci.
Lekarze wskazują, że ich zdaniem, celem tej nowelizacji, „nie jest poprawa jakości kształcenia, lecz zabezpieczenie interesów szpitali poprzez utrzymanie taniej maksymalnie dyspozycyjnej i zależnej siły roboczej”.
Proponowane przepisy mają sprawić, że rezydent będzie miał jeszcze mniejszą możliwość wpływu na swoje warunki szkolenia i pracy. Jego wybór miejsca szkoleniowego będzie ograniczony, nie będzie mógł go potem zmienić ani ograniczyć liczby dyżurów nawet z uzasadnionych powodów. To nie jest reforma jakościowa. To próba administracyjnego przywiązania młodych lekarzy do systemu, który od lat nie potrafi rozwiązać własnych problemów kadrowych
– dodaje Goncerz.
Ministerstwo: prawa rodziców pozostają nienaruszone
Resort zdrowia stanowczo odrzuca zarzuty, że projekt ogranicza prawa kobiet w ciąży lub rodziców.
Jak podkreśla Katarzyna Kęcka, wiceminister zdrowia wszystkie uprawnienia wynikające z Kodeksu pracy pozostają zachowane.
Każda lekarka, która jest w ciąży lub wychowuje dziecko, zachowuje wszystkie prawa wynikające z Kodeksu pracy. Projekt nowelizacji nie odbiera żadnego z tych uprawnień. Nie ogranicza prawa do zwolnienia lekarskiego, urlopu macierzyńskiego, rodzicielskiego ani ochrony związanej z ciążą
– wskazuje resort.
Jak wyjaśnia MZ, dyżury medyczne są elementem programu specjalizacji wynikającym z ustawy.
Jednocześnie ich wykonywanie podlega ograniczeniom wynikającym z prawa pracy (np. w okresie ciąży). W projekcie ustawy nie ma mowy o konieczności „odrabiania dyżurów”. Chodzi wyłącznie o jakość szkolenia specjalizacyjnego. Jeżeli lekarz lub lekarka przez określony czas nie wykonuje części obowiązków szkoleniowych, to nie zdobędzie tych samych doświadczeń praktycznych co osoba realizująca pełny program. Nie nauczy się tylu samo procedur, nie odbędzie tylu dyżurów i nie zdobędzie tylu samo doświadczeń klinicznych co jego lub jej koledzy, którzy realizują pełny program
– wskazuje Kęcka.
Resort przypomina, że obecne przepisy pozwalają, by przez dłuższy czas nie realizować części programu specjalizacji bez konieczności uzupełnienia wszystkich elementów szkolenia.
To rozwiązanie budzi poważne wątpliwości w świetle standardów kształcenia i przepisów Unii Europejskiej. Naszym obowiązkiem jest zapewnienie, że każdy lekarz specjalista, niezależnie od płci, wieku czy sytuacji rodzinnej, ukończył taki sam zakres szkolenia. Nie znosimy możliwości korzystania z tych uprawnień a jedynie znosimy przywilej, który de facto polega na skróceniu szkolenia dla osób korzystających z uprawnień, o których mowa. Chodzi o to by wszyscy odbyli takie samo szkolenie wymagane programem
– zaznacza wiceminister zdrowia.
Resort zaznacza jednocześnie, że specjalizacja już dziś ulega wydłużeniu o okresy nieobecności związane z ciążą, chorobą czy urlopami rodzicielskimi i rozwiązanie to pozostaje utrzymane.
System kształcenia lekarek i lekarzy już dziś uwzględnia przerwy związane z macierzyństwem - nie przerywa specjalizacji, ale dostosowuje jej czas trwania do sytuacji życiowej lekarza
– dodaje.
Resort odniósł się też do zapisów związanych z egzaminem PES. Ministerstwo zaproponowało w nowelizacji tzw. 2-letnią ważność PES (w zmianie 42. ostatni ustęp: „14. PES złożony z wynikiem pozytywnym nie jest uznawany i musi zostać powtórzony, jeżeli lekarz nie uzyskał tytułu specjalisty w danej dziedziniew terminie 24 miesięcy od dnia jego złożenia”).
Jest to przepis sprzyjający młodym lekarzom, którzy czasem zbyt długo oczekują na zwolnienie miejsca rezydenckiego przez starszych kolegów. Przepis ma za zadanie mobilizować osoby, które przez wiele lat nie kończą specjalizacji i blokują miejsca dla kolejnych specjalizantów
– dodaje Kęcka.
Projekt jest obecnie na etapie konsultacji społecznych.
Źródła
- Ministerstwo Zdrowia
- Fundacja Matki Lekarki
- Porozumienie Rezydentów OZZL
