Wyszukaj w publikacjach

Narodowy Fundusz Zdrowia ograniczył finansowanie części badań wykonywanych ponad limity kontraktowe, a środowisko medyczne alarmuje o ryzyku wydłużenia kolejek do diagnostyki. Jolanta Sobierańska-Grenda, minister zdrowia przekonuje, że zmiany są konieczne, bo system diagnostyki obrazowej wymaga „uporządkowania”. Resort zapowiada jednocześnie dalszą analizę nowych zasad i nie wyklucza ich modyfikacji.
Od 1 kwietnia NFZ obniżył finansowanie części nadwykonań w diagnostyce. Za gastroskopię i kolonoskopię wykonywane ponad limit kontraktowy Fundusz płaci obecnie 60 proc. stawki, a za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową – 50 proc. Nowe zasady nie obejmują dzieci i młodzieży do 18. roku życia, pacjentów onkologicznych z kartą DiLO.
Minister zdrowia broni zmian. 4 maja, w rozmowie w Radio Gdańsk podkreślała, że resort chce uporządkować obszar diagnostyki obrazowej, który, jej zdaniem, rozwijał się bez odpowiednich mechanizmów kontroli. Zaznaczyła też, że decyzje, które zapadają, czy to w Narodowym Funduszu Zdrowia, czy w Ministerstwie Zdrowia, są podejmowane po bardzo wnikliwych analizach m.in. z ekspertami, z konsultantami krajowymi i wojewódzkimi.
Jeżeli spojrzymy na decyzje dotyczące nielimitowania świadczeń, to w systemie dzieją się niepokojące rzeczy. Jest bardzo duża ilość wykonywanej diagnostyki obrazowej i tak naprawdę nie mamy rejestrów, w których byśmy gromadzili dane dotyczące napromieniowania czy ilości badań na pacjenta. Nie mamy też określonych wyraźnych ścieżek diagnostyczno-terapeutycznych. Pora spróbować to usystematyzować i zapanować nad chaosem
– mówiła.
Jak zaznaczyła, analizy dotyczące zmian rozpoczęły się jeszcze przed jej objęciem stanowiska i są kontynuowane przez powołany niedawno ekspercki zespół ds. diagnostyki obrazowej. Ma on przygotować standardy kierowania pacjentów na badania obrazowe oraz zasady opisu i interpretacji wyników.
Szefowa resortu zdrowia podkreślała również, że świadczenia onkologiczne, profilaktyczne oraz wykonywane u dzieci są nadal finansowane przez NFZ w 100 proc. – Mam nadzieję, że w tych przypadkach podmioty lecznicze nie odsyłają pacjentów. Należałoby się zastanowić, co wchodzi w skład struktury wyceny takiego świadczenia. Zachęcam podmioty do renegocjacji warunków płacy czy wynagrodzenia, a nie odwoływania wizyt. Marżowość na tych badaniach to czasem 40 proc. – wskazywała Jolanta Sobieranska-Grenda.
Minister zdrowia: celem jest uporządkowanie diagnostyki i wynagrodzeń
Wątek finansów szpitali i ograniczenia w finansowaniu diagnostyki powrócił także 8 maja, w rozmowie minister z TVN24. Jolanta Sobierańska-Grenda podkreśliła, że „wsłuchuje się we wszystkie głosy” i nie wyklucza kolejnych zmian.
To nie jest tak, że to, co jest wprowadzone, nie będzie modyfikowane. Rozsądny i racjonalny regulator NFZ ma prawo analizować, zmieniać. Moim priorytetem jest uporządkowanie obszaru diagnostyki
– zaznaczyła szefowa resortu zdrowia.
Minister zdrowia zwróciła też uwagę, że coraz większym problemem są rosnące koszty wynagrodzeń personelu medycznego.
W niektórych szpitalach nawet 106 proc. budżetu jest przeznaczone na wynagrodzenia, co jest skrajnie trudną sytuacją dla podmiotu. Trwają rozmowy na temat tego, jaki procent w budżecie szpitali powinien być przeznaczony na wynagrodzenia lekarzy
– powiedziała.
Według wstępnych założeń, jak mówiła Sobierańska-Grenda, koszty płac – obejmujące lekarzy, pielęgniarki, opiekunów medycznych i administrację – nie powinny przekraczać 60–70 proc. budżetu szpitala.
Źródła
- Radio Gdańsk
- TVN24
