Wyszukaj w publikacjach

05.10.2021
·

Studenci włączają się w protest medyków – rozmowa z Sebastianem Goncerzem

100%

Rozmowa z Sebastianem Goncerzem, studentem medycyny, koordynatorem manifestacji solidarnościowych, inicjatorem akcji „Młodzi z medykami”


Studenci wychodzą na ulice polskich miast – chcą wspierać protestujących medyków 

- Przed panem 6 rok medycyny na Uniwersytecie Jagiellońskim. Czy kończąc studia i obserwując sytuację w ochronie zdrowia nie żałuje pan, że wybrał ten kierunek? 

Widok aktualnego stanu opieki zdrowotnej oraz warunków pracy personelu nie napawa optymizmem, wręcz powoduje pewien dyskomfort, ale nie powiedziałbym, że żałuję decyzji. Dalej chcę podążać obraną ścieżką, zająć się w przyszłości kształceniem kolejnych pokoleń medyków i pomagać pacjentom. Planuję robić to w Polsce, ale ciężko powiedzieć, czy po pięciu, dziesięciu latach pracy, ta decyzja nie będzie musiała ulec zmianie, jeśli warunki pracy i leczenia nie zostaną poprawione. 

- Jakich zmian oczekują studenci medycyny?

Chodząc na zajęcia, rozmawiając z wykładowcami czy pacjentami, zwiększamy naszą świadomość dotyczącą aktualnych problemów w ochronie zdrowia. Zależy nam na tym, by skończyć studia i móc pracować w Polsce w godnych warunkach. Chcemy walczyć o sprawnie działający system, który obejmie opieką zarówno pacjentów, jak i jego pracowników. Wielu z nas, widząc, jak wygląda obecny system, wyjeżdża z kraju w poszukiwaniu lepszych warunków pracy. To są trudne decyzje, ale wynikają często z konieczności. A my wolelibyśmy leczyć i pracować tutaj, w Polsce. Wielu moich kolegów myśli o wyjeździe. Ale czy należy ich za to winić? Nie chcemy biernie się przyglądać obecnej sytuacji, coraz więcej młodych osób angażuje się w akcje współtworzone przez samorządy studenckie czy ogólnopolskie organizacje.

- Jedną z takich akcji jest nowo utworzony ruch „Młodzi z medykami” zrzeszający studentów i młodych lekarzy, którego jest pan współzałożycielem. W jaki sposób chcecie wesprzeć protestujących od 3 tygodni medyków? 

Ruch „Młodzi z medykami” tworzą studenci kierunków medycznych oraz osoby młode, pracujące w ochronie zdrowia, m.in. elektroradiolodzy, lekarze, salowe. Zebraliśmy się, bo chcemy podkreślić, że dla nas także bardzo ważna jest sytuacja w ochronie zdrowia. Nie godzimy się na bierność rządzących wobec protestujących medyków. W ramach solidarności z protestującymi pracownikami ochrony zdrowia, planujemy manifestacje w kilkunastu miastach Polski. To będą krótkie przemarsze oraz przemowy przedstawicieli kierunków i zawodów medycznych. Poruszany będzie temat Białego Miasteczka 2.0 i protestujących, którym należy oddać należyty szacunek za ich poświęcenie. Podejmiemy się także przybliżenia ludziom krytycznego stanu opieki zdrowotnej oraz postulatów protestu. Liczymy na ponowne zwrócenie uwagi społeczeństwa na palące problemy w tym sektorze oraz chcemy dodać sił mieszkańcom Białego Miasteczka. Nasze zespoły działają w Krakowie, Warszawie, Gdańsku, Łodzi, Katowicach, Poznaniu, Wrocławiu, Zabrzu, Białymstoku i Szczecinie. Manifestacje odbędą się 9 października, w większości w godzinach popołudniowych (wyjątkiem jest Białystok, gdzie manifestacja odbędzie się 10 października). Wysłaliśmy już pisma z prośbą o współpracę do władz uczelni, samorządów i organizacji studenckich. Liczymy, że nasz apel o pomoc spotka się z pozytywną odpowiedzią, ale również bez tego wsparcia damy sobie radę i będziemy kontynuować walkę o nasze postulaty. 

- Dlaczego wybieracie akurat tę formę? Nie lepiej pojawić się w miasteczku i w ten sposób walczyć?

Część z nas była w Białym Miasteczku, lecz niestety zaczyna się rok akademicki i zmuszeni jesteśmy wrócić na uczelnie. Mimo to, dalej chcemy wspierać protestujących oraz dać platformę dla postulatów protestu w naszych miastach. Należy pamiętać, że Białe Miasteczko jest w Warszawie, a my chcielibyśmy nadać protestowi ogólnopolski zasięg. Pokażemy, że protest pracowników ochrony zdrowia dalej trwa! 

- W jaki sposób można dołączyć do ruchu „Młodzi z medykami”? 

Wystarczy napisać do nas na fanpage “Młodzi solidarnie z Protestem Medyków”. Gorąco zachęcamy do wsparcia zespołów w całej Polsce lub do zorganizowania manifestacji w mniejszym mieście, gdzie nie mamy jeszcze ludzi. Nie muszą to być wyłącznie studenci medycyny. Każdy z nas jest pacjentem i w naświetlaniu problemów opieki zdrowotnej nie tylko głos medyków ma znaczenie. Pracy jest dużo, przydadzą się dodatkowe ręce. Mile widziane jest także zdjęcie z hasztagiem #wspieramBM czy wydrukowanie i przyklejenie sobie nalepki, której wzór jest udostępniony na naszym fanpage’u.  

- Czy uważa pan, że Białe Miasteczko, a teraz wasza inicjatywa wpłyną na rządzących?

Jako inicjator oddolnej akcji moim celem jest wpłynięcie przede wszystkim na społeczeństwo. Chcemy pokazać obywatelom naszych miast, że temat opieki zdrowotnej jest ogromnie ważny, a medykom z Białego Miasteczka, że mają wsparcie studentów z całej Polski i nie są sami. Liczymy również, że nasz głos wspierający postulaty protestujących spowoduje, że rządzący poczują presję i bierność zostanie w końcu przełamana, dzięki czemu uda się przeprowadzić reformy, które poprawią sytuację w ochronie zdrowia w Polsce. Warto podkreślić, że Białe Miasteczko stoi od 20 dni i nadal jest ignorowane przez rządzących, podobnie jest z jego postulatami. Jeśli mimo dalszego trwania Białego Miasteczka, zapowiedzianej przez komitet akcji zaostrzenia protestu oraz naszych manifestacji, decydenci dalej będą głusi na problemy ochrony zdrowia, to skazują 38 milionów Polek i Polaków na korzystanie z coraz gorzej funkcjonującego systemu, co odbije się na zdrowiu i życiu wszystkich nas. Nie chcemy się na to godzić, dlatego zachęcamy studentów do działania.

- Powiedział pan, że chcecie także uświadomić społeczeństwu, jak wygląda sytuacja w ochronie zdrowia. Pacjenci na ogół są tego świadomi czekając np. w długich kolejkach. 

Wydaje mi się, że choć wiele osób jest świadomych kryzysu opieki zdrowotnej, choćby z własnych doświadczeń, jako pacjenci, to społeczne zrozumienie skali i złożoności nie jest takie, jakbyśmy chcieli. Prawda jest taka ten system za 5-10 lat kompletnie się zawali. Reform trzeba teraz! Ponadto wielu tym problemom, których doświadcza pacjent nie jest winny medyk, lecz decydenci, którzy mają na ten system realny wpływ. Pacjent, przychodząc na wizytę, często dziwi się, że czekał w kolejce rok tylko po to, aby doktor zbadał go w 5 minut i szybko wypisał leki, patrząc przy tym głównie w ekran komputera. Wydawać by się mogło, że nie przykłada się do swojej pracy. Z drugiej strony wygląda to całkiem inaczej - jeśli lekarz poświęciłby tyle czasu, ile faktycznie potrzeba, to nie pomógłby na czas całej rzeszy innych potrzebujących, a kolejka byłaby jeszcze dłuższa. W ten sposób łatane są gigantyczne braki kadrowe. Niestety rozwiązania rządzących np. w postaci masowego zwiększania limitu przyjęć na studia nie jest dobrą metodą, gdyż powstaje błędne koło. Już obecnie prowadzący studentów lekarze nie mają czasu, aby przeprowadzić wartościowe zajęcia dydaktyczne, kiedy w grupach są 24 osoby. Jak efektywny jest lekarz po 24-godzinnym dyżurze czy pielęgniarka mająca pieczę nad 20 łóżkami na oddziale? Tych statystyk nie zmienią medycy czy dyrektorzy szpitali, lecz rządzący spełniając postulaty protestu. 

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).