Wyszukaj w publikacjach
Pacjent w labiryncie systemu. Raport WHC obnaża bariery w leczeniu otyłości i cukrzycy

Milena Kruszewska
Prezes Fundacji Watch Health Care źródło zdjęcia: Fundacja WHC

Rozmowa z Mileną Kruszewską, prezes Fundacji Watch Health Care
– Fundacja Watch Health Care, która od lat bada dostęp do świadczeń zdrowotnych w najnowszym raporcie „miniBarometrWHC - otyłość i cukrzyca 2026” przeanalizowała dostęp do 26 świadczeń z zakresu diagnostyki i leczenia cukrzycy oraz otyłości w 163 placówkach medycznych mających kontrakt z NFZ. Jakie są najważniejsze wnioski z tego badania?
To nasz pierwszy „mini” Barometr, czyli raport, w którym nie skupiamy się na całym systemie, a tylko na wybranych dziedzinach medycyny czy grupach pacjentów. Ankieterzy Fundacji WHC wykonali w ciągu miesiąca kilkaset połączeń telefonicznych do przychodni i szpitali. Wnioski z mniejszej analizy są potwierdzeniem wniosków z naszych „dużych” Barometrów: zarówno chorzy na otyłość, jak i na cukrzycę, zamiast na jasną ścieżkę leczenia, trafiają na tor przeszkód, który pokonują bez mapy, bez przewodnika i bez poczucia bezpieczeństwa. To bardzo charakterystyczne dla naszego systemu, że pacjenci krążą między specjalistami, ale nikt tego leczenia nie spina. Poza czekaniem na badania i na wizyty u specjalistów, diabetycy czekają na szerszy dostęp do systemów monitorowania glikemii, żeby mogli sami skuteczniej kontrolować swoją chorobę, a pacjenci z otyłością na refundację leków - żeby szybciej i skuteczniej mogli podjąć leczenie.
– Jednym z najmocniejszych wniosków raportu jest czas oczekiwania – od kilku miesięcy do nawet ponad 2 lat w przypadku leczenia bariatrycznego. Co w największym stopniu odpowiada za tak długie ścieżki leczenia?
Tzw. wąskie gardła, czyli czas oczekiwania na świadczenia, które muszą być wykonane przed postawieniem diagnozy czy wykonaniem operacji. Wcześniej czy później każdy pacjent wychodzi poza schemat „zwykłej infekcji” i zaczyna oczekiwać czegoś więcej niż jedynie wizyty po zwolnienie lekarskie. Kiedy pojawia się potrzeba diagnostyki, zaczynają się trudności. Ten sumujący się czas oczekiwania do kolejnych etapów leczenia decyduje o szansie pacjenta na powrót do zdrowia bądź o jego przeżyciu. Jedna z pacjentek bariatrycznych z cukrzycą typu 2 od czasu wizyty u lekarza POZ do przeprowadzenia operacji czeka ponad 2 lata. Ktoś inny z postępującą retinopatią cukrzycową, od wizyty w poradni diabetologicznej do operacji okulistycznej (witrektomii) czeka ponad 7 miesięcy.
– W badaniu zastosowaliście metodę „tajemniczego pacjenta”, odtwarzając ścieżki czterech konkretnych osób: 70-letniej kobiety z powikłaniem cukrzycy typu 2 (retinopatia cukrzycowa), 26-letniego mężczyzny z niepowikłaną otyłością, 21-letniej kobiety z powikłaną otyłością i 55-letniego mężczyzny z cukrzycą typu 2 i otyłością (pacjent bariatryczny). Dlaczego zdecydowaliście się na takie podejście i co ono ujawnia, czego nie widać w standardowych statystykach?
Bardzo się cieszę, że pani o to pyta. Przez lata dziennikarze nie przywiązywali do tego większej uwagi, a my od początku publikowania naszych raportów podkreślaliśmy, że to właśnie jest - obok pokazywania tendencji dotyczących czasu oczekiwania na świadczenia zdrowotne - ogromnie ważny wskaźnik. Takie ścieżki pacjenckie, pokazujące etapowość świadczeń, czyli przebijanie się przez ścianę, od pierwszej wizyty u lekarza, przez wizyty diagnostyczne, wizyty u innych lekarzy, do potrzebnego zabiegu czy do wizyty, na której zapadnie decyzja co do wdrożenia leczenia - to jest pełna rzeczywistość pacjenta. Nie dane NFZ, które pokazują, ile osób stoi w danej kolejce albo gdzie jest akurat najszybszy wolny termin - to jest tylko fragment labiryntu, w który wpada pacjent. A pierwszą przeszkodą okazuje się często już pierwszy kontakt z systemem, czyli rejestracja.
– No właśnie, raport pokazuje, że problemem nie są tylko kolejki, ale także sam dostęp do informacji – trudności w rejestracji, brak terminów czy odsyłanie pacjentów. Jak często napotykaliście takie bariery i co one oznaczają z perspektywy pacjenta?
Sytuacja, która zszokowała mnie najbardziej, była związana z poradnią kardiologiczną, w której nasz ankieter usłyszał, że z uwagi na pilotażowy program e-rejestracji nie można się zapisać na wizytę telefonicznie ani uzyskać w ten sposób informacji o czasie oczekiwania. To jest sytuacja, w której pilotażowe rozwiązanie (wbrew komunikacji ministerialnej, e-rejestracja jeszcze nie działa dobrze) okazuje się utrudnieniem. Pacjent dostaje „prezent” w postaci nowego narzędzia, które ogranicza mu dostęp do wiedzy i do pomocy.
Do tego oczywiście informacje o tym, że zapisy na wizyty w tym roku już się skończyły, a zapisy na przyszły rok jeszcze nie ruszyły, to już standard. Bardzo często zdarza się też, że placówka realizuje tylko te skierowania na badania, które są wystawione przez zatrudnionego w niej lekarza.
– Jakie trzy najpilniejsze zmiany systemowe – na poziomie NFZ lub organizacji opieki – mogłyby w krótkim czasie skrócić ścieżkę pacjenta z cukrzycą i otyłością?
Generalnie, aby skrócić odyseję pacjentów należy się przyjrzeć, gdzie są wąskie gardła i tam działać, czyli likwidować kolejki do tych świadczeń, na które czeka się najdłużej. Można to robić przez podniesienie taryf - zawsze jest jakiś poziom taryfy, przy którym świadczeniodawcy rozbudowują infrastrukturę i zwiększają czas pracy sprzętu lub medyków, a przy jeszcze wyższej taryfie dochodzi wręcz do „wyłapywania pacjentów” z daną chorobą, jak np. w radioterapii czy kardiologii interwencyjnej.
Można też postawić na zmianę sposobu finansowania świadczeniodawców, np. kolejkowane świadczenie będzie finansowane odrębnie w ramach tzw. części motywacyjnej, ale przy adekwatnie do ryczałtu obniżonej wycenie.
Najlepszą metodą, choć trudną organizacyjnie i wymagającą czasu, jest usieciowienie w danym zakresie. Wymaga to opracowania standardów postępowania i standardów organizacyjnych podobnych do Breast Cancer Units.
– Jak obecnie wyglądają kolejki – do jakich świadczeń czeka się najdłużej i jakie są prognozy patrząc na to, jak wygląda obecnie system ochrony zdrowia?
Na początku tego roku opublikowaliśmy dane dotyczące kolejek za zeszły rok. Drugi rok z rzędu średnio czekamy na świadczenie zdrowotne ponad 4 miesiące, czyli mamy dwuletnią stagnację, wynikającą prawdopodobnie z przejścia pacjentów do systemu prywatnego bądź z tego, że odłożyli kwestie zdrowotne na później. A to jest bomba z opóźnionym zapłonem. Póki co średni najdłuższy czas oczekiwania dotyczy wizyt u neurochirurga i endokrynologa - to ponad rok. Do gastroenterologa - prawie rok. Na biopsję guzków tarczycy czy gastroskopię zaczekamy pół roku, na rezonans magnetyczny kręgosłupa czy USG pęcherzyka żółciowego - ok. 5 miesięcy. A jeśli chodzi o ścieżki pacjenckie, to na przykład od wizyty pacjenta u lekarza POZ do operacji usunięcia żylaków kończyn dolnych mija 30,5 miesiąca.
Nie napawa optymizmem obecny chaos w systemie na wielu poziomach - w tym ścinanie finansowania, które wygląda tak, jakby ktoś zwolnił bęben maszyny losującej, z której wypadły różne piłeczki i teraz szuka się na siłę uzasadnienia, dlaczego akurat te piłeczki wypadły. Ale z drugiej strony, co ma zrobić NFZ, jeśli ciągle dokłada się mu zobowiązań i zwiększa się płaca minimalna, która też jest składnikiem wycen wszystkich świadczeń, a rząd umywa ręce od jasnego określenia i realizacji jakiejkolwiek strategii w ochronie zdrowia? Dekadę temu kolejki w systemie były o połowę krótsze, a z roku na rok się wydłużały i to był czas na myślenie o roku 2026. Teraz strach myśleć, co będzie za rok.
Cały raport „miniBarometr WHC otyłość i cukrzyca 2026” jest dostępny tutaj.




















