Wyszukaj w publikacjach
POZ na wsi i w małych miastach. Posłowie chcą zmian, Ministerstwo Zdrowia odmawia

Braki kadrowe w podstawowej opiece zdrowotnej najmocniej uderzają w mniejsze miejscowości i wsi. Kiedy lekarz rodzinny odchodzi na emeryturę, w wielu miejscach nie ma go kto zastąpić. Posłowie PiS chcą, by w takich przypadkach pacjentów w POZ mogli przyjmować także lekarze bez specjalizacji z medycyny rodzinnej. Ministerstwo Zdrowia przyznaje, że problem z dostępnością do świadczeń istnieje, ale na zmianę przepisów się nie zgadza.
Posłowie PiS w interpelacji zaproponowali, by w miejscowościach do 30 tys. mieszkańców lekarzem POZ mógł zostać także medyk bez specjalizacji z medycyny rodzinnej lub z inną specjalizacją. Zgodnie z ustawą z dnia 27 października 2017 r. o podstawowej opiece zdrowotnej, lekarzem POZ uprawnionym do zbierania deklaracji wyboru pacjentów może być wyłącznie lekarz spełniający określone w ustawie wymogi specjalizacyjne.
Zdaniem posłów te przepisy są „zasadne z punktu widzenia jakości świadczeń, jednak w mniejszych miejscowościach i powiatach prowadzi to do narastających problemów z zapewnieniem ciągłości opieki zdrowotnej”.
Posłowie wyjaśniają, że docierają do nich sygnały z mniejszych miejscowości, gdzie coraz trudniej utrzymać ciągłość podstawowej opieki zdrowotnej. Problem ma dotyczyć zwłaszcza terenów wiejskich i powiatowych, gdzie lekarze przechodzący na emeryturę nie znajdują następców spełniających ustawowe wymogi. W efekcie lokalne przychodnie są zamykane, przejmowane przez większe podmioty albo przekształcane w filie obsługiwane przez lekarzy dojeżdżających tylko w wybrane dni tygodnia.
Prowadzi to do istotnego pogorszenia dostępności świadczeń zdrowotnych dla mieszkańców mniejszych miejscowości, w szczególności osób starszych
– dodają.
W interpelacji posłowie zaproponowali zmianę art. 6 ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej poprzez wprowadzenie wyłączenia dla miejscowości do 30 tys. mieszkańców z obowiązku posiadania przez lekarza POZ specjalizacji wymaganych ustawą, tak aby lekarzem POZ, uprawnionym do zbierania deklaracji wyboru pacjentów, mógł być również lekarz bez specjalizacji lub lekarz mający inną, dowolną specjalizację. Posłowie zapytali resort nie tylko o samą możliwość złagodzenia przepisów, ale też o to, czy ministerstwo analizuje skutki obecnych wymogów dla funkcjonowania POZ w małych miejscowościach i jakie działania zamierza podjąć, by przeciwdziałać likwidacji lokalnych poradni.
Ministerstwo Zdrowia: wciąż są białe plamy
W odpowiedzi wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski przyznał, że mimo wzrostu liczby lekarzy wykonujących zawód w Polsce nadal występują wyraźne różnice w dostępie do specjalistów między regionami.
W części z nich liczba specjalistów jest bardzo duża, a w innych występują braki kadrowe. Wynika to z faktu, że lekarze najchętniej odbywają szkolenie specjalizacyjne w dużych ośrodkach miejskich, gdzie sytuacja kadrowa jest dobra, a czasem nawet liczba lekarzy w trakcie szkolenia specjalizacyjnego jest zbyt duża, podczas gdy w mniejszych miejscowościach miejsca szkoleniowe są puste przez kilka lat
– odpowiedział wiceminister.
Jak podkreśla, to lekarz, w ramach dostępnych miejsc szkoleniowych, wybierał miejsce odbywania szkolenia specjalizacyjnego, co nie sprzyjało równomiernemu rozłożeniu kadr lekarskich w kraju. Dlatego w znowelizowanej w 2026 r. ustawie zawodowej wprowadzono modyfikacje zasad naboru, organizacji, odbywania i nadzoru nad odbywaniem szkolenia specjalizacyjnego.
Zmiany w zakresie naboru na szkolenie specjalizacyjne objęły kierowanie lekarzy i lekarzy dentystów do odbywania szkolenia specjalizacyjnego w jednostkach akredytowanych, które znajdują się na obszarach danego województwa, gdzie występuje największe zapotrzebowanie na specjalistów w danej dziedzinie medycyny. Zakłada się, że dzięki tym rozwiązaniom na terenach, gdzie występują deficyty kadry lekarskiej zwiększy się dostępność do świadczeń udzielanych przez lekarzy
– przypomina.
Propozycję posłów resort odrzucił. Jak podkreślił wiceminister, nie są planowane zmiany polegające na dopuszczeniu w małych miejscowościach do pracy w POZ lekarzy bez specjalizacji z medycyny rodzinnej lub z dowolną inną specjalizacją. Resort argumentuje, że przepisy wprowadzone w 2017 r. miały zapewnić kompleksowość i wysoką jakość świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej. Dlatego wymóg odpowiednich kwalifikacji dotyczy nie tylko lekarza, ale całego zespołu POZ, w tym pielęgniarki i położnej.
Jednolity wymóg posiadania specjalizacji w dziedzinie medycyny rodzinnej stawiany lekarzom POZ był również postulowany przez środowisko lekarskie. Spełnienie standardu kształcenia i doskonalenia zawodowego przez lekarzy POZ gwarantuje pacjentom jednorodność udzielanych świadczeń i nie dyskryminuje ich ze względu na miejsce zamieszkania lub korzystania z publicznych świadczeń zdrowotnych
– dodaje Tomasz Maciejewski.
Innymi słowy: mieszkaniec małej gminy nie powinien mieć dostępu do opieki gorszej jakości niż pacjent w dużym mieście.
Jednocześnie z pisma resortu wynika, że problem „białych plam” na mapie POZ jest realny. Ministerstwo, powołując się na informacje z Zachodniopomorskiego Oddziału Wojewódzkiego NFZ, wskazuje, że w niektórych gminach nadal nie ma zabezpieczenia świadczeń lekarza POZ, bo brakuje chętnych do prowadzenia działalności. Wśród takich gmin wymieniono Karnice, Nowogródek Pomorski i Kozielice. Wiceminister zwrócił też uwagę, że problemem jest tam także wygaszanie działalności leczniczej przez dotychczasowych, wieloletnich świadczeniodawców (odejścia na emerytury, zgony lekarzy i pielęgniarek).
Źródła
- sejm.gov.pl























