Wyszukaj w publikacjach
Bartosz Fiałek o uproszczonej ścieżce dostępu do zawodu dla lekarzy spoza UE

Lekarze spoza krajów Unii Europejskiej otrzymali zgodę na wykonywanie zawodu w Polsce w tzw. ścieżce uproszczonej.
Jak zapewne zauważyliście, wraz z nadejściem Nowego Roku 2021, forma oraz treść publikowanych przeze mnie informacji zmieniły się.
Nie skupiam się już na hejterach, wszak poznałem sekret schematu ich działania. Nie krytykuję nadmiernie – choć słusznie - polskiego Rządu, bowiem niewiele z tego wynika. Nie zajmuję się również aż tak nagminnie tematem systemu opieki zdrowotnej. W zamian postawiłem na edukację, głównie związaną z toczącą nas pandemią COVID-19, szczepieniami, ale i innymi, stricte medycznymi, stanami.
Niemniej, w dalszym ciągu śledzę informacje dotyczące ochrony zdrowia w kontekście systemowym i niekiedy – tak jak dzisiaj – zamierzam ostrzegać tudzież edukować Was również w tym zakresie.
Ułatwienie możliwości wykonywania zawodu lekarza przez lekarzy spoza krajów Unii Europejskiej rozpatruję na kilku płaszczyznach.
Kompromitacja
Pomimo przyjęcia zapisu (dotyczącego ułatwienia ścieżki uzyskiwania zgody na wykonywanie zawodu lekarza w Polsce przez lekarzy spoza krajów Unii Europejskiej), przeciw któremu polskie środowisko lekarskie protestowało, okazuje się, że koledzy lekarze i koleżanki lekarki spoza naszej ojczyzny, z jednej strony potrafią liczyć, a z drugiej - zależy im na godnych warunkach pracy. W Polsce, o czym personel medyczny informuje od wielu lat, kwestie wynagrodzeń czy jakości wykonywania zawodów medycznych wyglądają bardzo źle.
Złe warunki pracy oraz płacy w polskim systemie opieki zdrowotnej są główną przyczyną rządowej porażki. Liczba lekarzy spoza krajów Unii Europejskiej chętnych do wykonywania zawodu w Polsce jest absurdalnie niska. Łącznie złożonych zostało 46 wniosków (ustawa obowiązuje od ponad 2 miesięcy), z czego 34 wnioski złożyli lekarze, a 12 wniosków – lekarze dentyści. Dopuszczonych zostało, o czym poinformowano z pompą (wiecie, zdjęcia, konferencja prasowa, wręczanie zgód przy błysku reflektorów), 5 osób. Tak. Słownie: pięć. Pięciu lekarzy uzyskało pozwolenie w tzw. systemie uproszczonym na wykonywanie zawodu lekarza w Polsce. Kompromitacja.
Niebezpieczeństwo
Znam wspaniałych i bardzo zdolnych lekarzy, którzy wykształcili się poza Unią Europejską. Mówię o kolegach i koleżankach z Białorusi i Ukrainy (na szybko pozdrawiam i dziękuję za współpracę – głównie w SOR mojego poprzedniego miejsca pracy – Siergiejowi, Margo, Dmitro, Anastasji czy Alenie). Jednak wymienieni ludzie uzyskali możliwość wykonywania zawodu lekarza w Polsce w trybie standardowym. Nostryfikując swój dyplom. Tak, jak to powinien zrobić i robi polski lekarz, który chce wykonywać zawód choćby w Stanach Zjednoczonych.
Mamy najniższy odsetek lekarzy w całej Unii Europejskiej (2,4 lekarza na 1000 mieszkańców). Jestem wielkim zwolennikiem sprowadzania lekarzy, którzy wraz z nami stworzą wydolny system opieki zdrowotnej. Jednak ich weryfikacja musi pozostać uczciwa. Powinna być adekwatna, wymagająca. A przede wszystkim, liczę na tożsamą weryfikację umiejętności polskich i niepolskich lekarzy, wszak nie potrzebujemy medyków „dwóch prędkości”. To rodzi niebezpieczeństwo.
Niekompetencja
Wielokrotnie podawałem – i nie tylko ja – receptę na poprawienie zasobów kadrowych polskiej ochrony zdrowia. Pamiętając, jak świetnie wykształceni – w większości – są polscy lekarze, przy okazji mając wiedzę, że od upadku komunizmu, z Polski wyjechało ok. 20 tysięcy lekarzy, należałoby w pierwszej kolejności pomyśleć o zachęceniu ich do powrotu. Oczywiście, wielu nie wróci, wszak ułożyli sobie godne życie w normalnym kraju, ale część, z którą rozmawiam, byłaby na to gotowa.
Poprawa wysokości wynagrodzeń, chociażby do wartości postulowanej przez wiele środowisk lekarskich, a nieodbiegającej od płac innych zawodów, to pierwszy krok do „ściągnięcia” lekarzy do publicznej ochrony zdrowia. Ulepszenie warunków pracy poprzez zmniejszenie biurokracji, przez którą poświęcamy zdecydowanie mniej czasu naszym pacjentom, ale i „wykorzystanie” lekarzy do czysto lekarskiej pracy, jest także sposobem na przyciągnięcie naszych, emigrujących, rodaków do polskiego systemu opieki zdrowotnej.
Nie zapominajmy o tym, że poza emigracją, powszechna staje się migracja do sektora prywatnego, gdzie praca jest spokojniejsza, bardziej ergonomiczna, skierowana i na lekarza, i pacjenta, a przede wszystkim - lepiej płatna. Tych pracowników, przy zastosowaniu dobrych - z systemowego punktu widzenia - decyzji, moglibyśmy pozyskać z powrotem.
Do tego jednak, trzeba posiadać wysokie kompetencje.
Niezainteresowanie
Nie powiem, byłem zwolennikiem pomysłu, aby stanowisko Ministra Zdrowia powierzyć osobie niebędącej pracownikiem ochrony zdrowia. Myślałem, że świeże spojrzenie z boku na nasze problemy może pozwolić na ich rozwiązanie. Podejrzewałem, że śmiałe i zarazem merytoryczne podejście może zaproponować ktoś spoza kręgu personelu medycznego.
Do napisania powyższych 3 zdań użyłem czasu przeszłego. A to dlatego, że już tak nie uważam. Obecnie wiem, że osoba, która nie jest pracownikiem ochrony zdrowia, nie wie, z jakimi problemami się mierzymy. Co jest dla nas, ale i dla pacjentów, ważne. Czego nam brakuje. Co należy zmienić. Nad zabraniem czego powinno się zastanowić, a co zostawić. I tak dalej.
Oceniam jednoznacznie, że źle kończy się powierzenie organizacji publicznego systemu opieki zdrowotnej osobom, których kompetencje medyczne są niewystarczające i które – przy okazji – niezależnie od wszystkiego, i tak będą mieć możliwość skorzystania ze świetnie prowadzonych - w „klinikach rządowych” - procedur medycznych wykonywanych przez wybitnych, polskich lekarzy.
Formuły „system uproszczony” nie można stosować w zestawieniu ze słowami: „zdrowie” oraz „życie”, które są dla lekarzy podstawą wykonywania zawodu.
I na koniec, wyprzedzając sugestie niektórych:
Z powodu tego, że całe życie byłem sportowcem i z tego tytułu uwielbiam rywalizację, chętnie stanę – w mojej ukochanej reumatologii, ale nie tylko – na merytorycznej wadze z kolegami lekarzami oraz koleżankami lekarkami dopuszczonymi w trybie uproszczonym do wykonywania zawodu lekarza w Polsce. Odpowiadam: nie, moje obawy nie są związane w żaden sposób z ewentualną konkurencją.