Spis treści
30.11.2025
·

Awantura o kasę, czyli znowu o zarobkach

100%

Rozmowy o pieniądzach i zarobkach to nadal tabu dla wielu Polaków. Niemniej w przestrzeni publicznej oraz medialnej temat wysokich pensji lekarzy powraca niczym bumerang i ponownie rozgrzewa debatę o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Skąd ta sprzeczność pomiędzy tym, jak ogólnie trudno rozmawia nam się o zarobkach, a jak zaskakująco łatwo zdaje się nam jako społeczeństwu zaglądać do kieszeni medykom? Dlaczego komentowanie sytuacji majątkowej tej konkretnej grupy zawodowej jest akceptowalne? Finalnie – czy taki sposób reagowania na realne problemy w ochronie zdrowia jest akceptowalny i czy niesie za sobą jakiekolwiek konsekwencje poza niezadowoleniem medyków?

Powszechne przekonania na temat zarobków lekarzy

Powiedzenie „nie znam biednego lekarza” słyszał chyba każdy i pokutuje ono do dzisiaj – w oczach niektórych lekarze zarabiają kokosy rzędu setek tysięcy i istnieje szklany sufit, który ogranicza możliwość przeciętnemu Polakowi osiągnięcie takiego samego poziomu materialnego. 

Być może wiąże się to też z przekonaniem, że medycy wykonują swoją pracę z powołania, a nasza praca w odczuciu części społeczeństwa powinna być „służbą w imię zdrowia”. Autorzy tych słów zwykle nie zastanawiają się nad tym, że ten lekarz ma swoje życie prywatne, pasje i nad tym, że sam czasem bywa też pacjentem. 

Co więcej, przeciętny Polak rozlicza rząd z tego, w jaki sposób ten wydatkuje jego podatki. Poczucie, że jego składka zdrowotna zasila obfite portfele medyków i nie ma przełożenia na poprawę funkcjonowania ochrony zdrowia, każe mu kwestionować sprawiedliwość systemu, w którym żyjemy, i sprawia, że domaga się wyjaśnień ze strony polityków. A jaką od nich uzyskuje odpowiedź?

Nie wolno mimo wszystko zapominać o ogromnej rzeszy pacjentów odczuwających wdzięczność za wykonany trud podjęty w celu ulżenia im w cierpieniu i okazania pomocy.

Medialna nagonka 

Problem w tym, że nagłówki czasopism nierzadko nakręcają spiralę nienawiści wobec lekarzy. Ukazujące się artykuły analizują często jedynie sytuację materialną pojedynczych jednostek i kompletnie pomijają czyjąś indywidualną historię zawodową, która doprowadziła go do sukcesów. Sprzyja to narastaniu uprzedzeń oraz piętnowaniu medyków. Problem polega na tym, że takie nagłówki dobrze się klika, a takie artykuły szybko się czyta. Ich przekaz adekwatnie trafia w głęboko zakorzenione przekonania Polaków, prowadząc do pogłębienia niezadowolenia z opieki zdrowotnej i pogardy do „chytrych lisów”. Łatwo adresuje się jednak te negatywne emocje i przekuwa na zwiększenie własnych zasięgów.

Echo politycznych decyzji

Nie milkną również głosy polityków, którzy za liczne problemy dotyczące finansowania ochrony zdrowia obarczają bogatych lekarzy. Niektóre z nich, sugerujące, że lekarze zarabiają zbyt wiele, działają jak iskra w suchym lesie – wzmacniają frustrację społeczną, zamiast kierować uwagę na przyczyny systemowych niedoborów.

Oto kilka przykładowych wypowiedzi polityków, na które medycy ostro reagowali:

Z danych Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji wynika, że są tacy lekarze, którzy przedstawiają fakturę na 299 tys. zł.

– Izabela Leszczyna, była szefowa resortu zdrowia.

Powiem bardzo brutalnie: nie poprawa sytuacji lekarzy, tylko poprawa sytuacji pacjentów.

– Donald Tusk, premier.

Widzimy potrzebę ustalenia górnej granicy wynagrodzeń lekarzy

– Jolanta Sobierańska‑Grenda, obecna szefowa resortu zdrowia.

Czy to próba przekierowania negatywnych nastrojów społecznych z powodu wadliwego systemu opieki zdrowotnej w kierunku wykreowanego problemu zastępczego (zbyt wysokich zarobków)? 

Przenoszenie odpowiedzialności za błędy systemu w całości na lekarzy niesie za sobą groźne konsekwencje w postaci narastającego niezadowolenia społecznego oraz utraty zaufania do medyków. To wyjątkowo niebezpieczne postępowanie w obliczu rosnącej fali agresji wobec pracowników ochrony zdrowia. Lekarz to zawód zaufania publicznego, który na przestrzeni całego swojego życia zawodowego poświęca bardzo dużo czasu na nieustanne doskonalenie, aktualizowanie wiedzy medycznej i pomaganie chorym. A tymczasem, według relacji Prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej, Łukasza Jankowskiego, Polska jest jedynym krajem w Europie, gdzie głosi się publicznie to, że lekarze czy też pielęgniarki za dużo zarabiają.

Klub przedsiębiorców 

Sytuacja materialna medyków uległa niewątpliwej poprawie i moim zdaniem wynagrodzenia są często dobre, chociaż OZZL ubiega się o ich zwiększenie do poziomu trzech średnich krajowych. Ale satysfakcjonujące zarobki nierzadko wynikają z tego, że młodzi lekarze przepracowują wiele godzin w kilku placówkach. Wśród nas są również pracoholicy, których wysokie wynagrodzenia motywują do działania i do nieustającego pędu zawodowego, a czasem nawet przekrętów. Kapitalizm jest systemem sprzyjającym działalnościom gospodarczym, światem, w którym pieniądz generuje pieniądz, a ludzki apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie jest to izolowany problem istniejący jedynie w ochronie zdrowia. Jednak czasy, w których idzie się na medycynę jedynie dla wysokich zarobków, moim zdaniem się już skończyły, bo obecnie dostęp do “szybkich pieniędzy” jest w szeregu innych profesji, gdzie często prędzej i mniejszym kosztem można je uzyskać. Niemniej warto w pewnym momencie postawić granice własnemu pracoholizmowi dla własnego zdrowia psychicznego.

Jaka sytuacja byłaby idealna?

Uważam, że zadowolenie ze swoich zarobków jest warunkiem kluczowym, aby młody medyk chciał pozostać w zawodzie. No bo czy po sześciu latach trudnych studiów mamy zarabiać mało? I to w zawodzie, który obarczony jest ogromnym ryzykiem wypalenia i 

i przy niegasnących groźbach ze strony pacjentów? WHO alarmuje, że co trzeci lekarz i pielęgniarka w Europie ma objawy depresji. Skoro regulowanie wynagrodzeń medyków jest rozwiązaniem co najmniej suboptymalnym, to pozostaje się zastanowić, jakie rozwiązania przyniosą większe korzyści.

Prostą odpowiedzią jest zwiększenie finansowania ochrony zdrowia. Przykładowo w 2022 r. Niemcy przeznaczyli na ten cel 12,6% PKB, podczas gdy Polska zaledwie 6,4% – jeden z najniższych wyników w Unii Europejskiej. I prawda jest też taka, że na ochronę zdrowia nigdy nie można przeznaczyć wystarczająco dużo środków – zawsze będzie tak, że przeznaczając część budżetu na określony cel, nie zasilimy wystarczająco dobrze innego. Nie należy jednak oczekiwać, że system będzie sprawnie działał niczym dobrze naoliwiona maszyna w przypadku dużych niedoborów nakładów finansowych. 

Może lepiej zastanowić się nad wyszukaniem realnych nieefektywności z obrębie finansowania ochrony zdrowia i zwiększyć szczelność budżetu? Najnowsze dane mówią o tym, że aż 773 tys wizyt lekarskich nie zostało przez pacjentów odwołanych w 2025 r..

Innym rozwiązaniem byłoby zadbanie o to, aby niwelować wzajemną niechęć do siebie – pacjentów do lekarzy oraz lekarzy do pacjentów. Powinniśmy sobie ufać, potrafić ze sobą rozmawiać i się szanować. Poprawiłoby to poziom satysfakcji z pracy oraz zapobiegłoby częściowo odpływowi lekarzy z państwowego sektora zdrowia w kierunku prywatnego.

Kryzys finansowy w NFZ zagraża dostępności świadczeń

W marcu byłam świadkiem bardzo napiętej rozmowy między kardiologami, którzy omawiali między sobą to, że należy zadzwonić do pacjentów kierowanych do operacji TAVI celem przełożenia jej na kolejny rok. Powód? Do końca bieżącego roku w wielkim szpitalu w Warszawie mogą wykonać jeszcze zaledwie 20 tego typu operacji, bo tylko za tyle NFZ jeszcze zapłaci. Te 20 operacji (czyli miejsc) musiało zostać zarezerwowanych do końca roku na sytuacje awaryjne, w których taki zabieg trzeba wykonać w stanie pilnym. A przecież lista chorych ze wskazaniami jest znacznie dłuższa niż te 20 miejsc. Problem polega jednak na tym, że system jest niedofinansowany i nadal zasadne jest pytanie, skąd te pieniądze pozyskać, ponieważ kryzys niewątpliwie trwa. Jednak czy finanse medyków to najważniejszy priorytet i remedium naprawienie finansowania zdrowia? Myślę, że temat jest o wiele bardziej złożony. 

Uniknijmy kolejnej awantury o kasę

Jeśli chcemy, by system ochrony zdrowia działał sprawnie, należy zrozumieć, że lekarze nie są przeciwnikiem, lecz częścią rozwiązania. Zaufanie, dialog i mądre finansowanie są warunkiem każdej naprawy. Należy nas zaprosić do stołu i wspólnie wypracować strategie na kolejne lata.

Źródła

  1. OZZL
  2. Eurostat
  3. TVN24

Autorstwo

Zaloguj się

Zapomniałaś/eś hasła?

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).