Protest medyków 11 września – rozmowa z lek. Arturem Drobniakiem, wiceprezesem NRL

Zapisuję
Zapisz
Zapisane
pinezkaW SKRÓCIE

Rozmowa z lek. Arturem Drobniakiem, wiceprezesem Naczelnej Rady Lekarskiej

Próbujemy reanimować pacjenta, któremu zatrzymało się serce 

- Już za miesiąc wielki protest medyków. Udział w nim deklaruje coraz więcej organizacji zawodowych reprezentujących środowisko medyczne. Samorząd lekarski współuczestniczy w organizacji protestu. Czego spodziewa się środowisko po wrześniowej manifestacji? 

Mamy nadzieję, że rząd w osobach pana ministra Adama Niedzielskiego i pana premiera Mateusza Morawieckiego wsłucha się w nasz głos i dostrzeże, że próbujemy reanimować pacjenta, któremu zatrzymało się serce. Tym pacjentem jest system opieki zdrowotnej, od którego wszyscy jesteśmy zależni. Zaznaczam jednak, że nasze zaufanie do polityków w tej chwili nie istnieje i musimy mieć twarde akty prawne, które zauważalnie dadzą nadzieję, że polscy pacjenci będą wreszcie zadowoleni z opieki medycznej, a pracownicy chętnie będą się zatrudniać w publicznym systemie opieki zdrowotnej zamiast uciekać zagranicę, do sektora komercyjnego lub podejmować pracę niezgodną ze swoim medycznym wykształceniem - poza systemem opieki zdrowotnej.

- Minister zdrowia podkreśla, że cały czas trwają rozmowy z medykami. Czy podczas tych spotkań nie jest możliwe żadne porozumienie? Trzeba kolejny raz wychodzić na ulice?

Z naszego punktu widzenia, w obliczu działań resortu zdrowia w ostatnich miesiącach czujemy się bezsilni, brak jest konstruktywnego dialogu. Widząc dramatycznie pogarszającą się sytuację w publicznym sektorze ochrony zdrowia, szukamy wszystkich możliwych form walki o naszych pacjentów i ich dostępu do wysokiej jakości opieki oraz o kolegów i koleżanki, którzy odchodzą z zawodu z powodu wypalenia zawodowego czy frustracji wobec braku korzystnych perspektyw w zakresie warunków pracy. Wielokrotnie podczas spotkań w resorcie mówiliśmy o problemach w ochronie zdrowia. Tyle, że nasze zdanie i merytoryczne argumenty były pomijane, wykreślane i zbywane milczeniem. Zaznaczam, że dialogu nie było, bo nie możemy nazwać dialogiem przedstawienia propozycji przez resort zdrowia, a następnie wysłuchania głosów środowisk, po czym w niezmienionej formie zapisywania ich w projekcie ustawy, który później jest uchwalany przez Sejm. Takie "rozmowy" są potrzebne resortowi, by powiedzieć opinii publicznej - "przecież rozmawialiśmy". Niestety nie wynika z nich nic dobrego dla pracowników systemu opieki zdrowotnej i niewiele dobrego dla naszych pacjentów.

- Czy są szanse, by wszystkie postulaty Komitetu Protestacyjno-Strajkowego Pracowników Ochrony Zdrowia zostały zrealizowane? Na czym najbardziej zależy medykom?

To, czy uda się zrealizować nasze postulaty, to pytanie do polityków i decydentów. Wszystko zależy od tego, czy sektor opieki zdrowotnej będzie traktowany jako ważna gałąź gospodarki czy wciąż jako niepotrzebny koszt. Ciekawym parametrem odzwierciedlającym role opieki zdrowotnej jest odsetek społeczeństwa zatrudnionego w systemie opieki zdrowotnej. W Polsce w 2000 roku i w 2017 roku wynosił on tyle samo - 6%. W innych krajach OECD rósł znacznie i wśród liderów- państw skandynawskich stanowi ponad 15%. To pokazuje, jak istotnym elementem funkcjonowania nowoczesnego społeczeństwo jest opieka zdrowotna. Nie ukrywamy, że dla nas najważniejsze jest zapewnienie pacjentom łatwiej dostępnej opieki finansowanej ze środków publicznych oraz wzrost nakładów na opiekę zdrowotną. Bez zwiększenia wynagrodzeń i poprawy warunków pracy możemy zapomnieć o realizacji innych postulatów - zwyczajnie zabraknie chętnych do pracy.

- Adam Niedzielski powiedział ostatnio w wywiadzie dla PAP: „dziwią mnie protesty medyków, bo przez ostatnie dziesięciolecia nikt nie wyłożył tylu pieniędzy na zdrowie, co my”. A wcześniej, na antenie RMF FM wspominał, że im więcej rząd daje lekarzom, tym więcej jest oczekiwań. Chodziło o proc. PKB - rezydenci jakiś czas temu domagali się 6,8 proc., teraz oczekiwania wzrosły do 8 proc. Minister mówił też, że "nie jesteśmy w rzeczywistości, kiedy zawody medyczne zarabiały bardzo małe pieniądze". Adam Niedzielski wspominał także, że ochrona zdrowia jest traktowana w Polsce priorytetowo. Jak medycy odbierają te słowa?

Retoryka wskazywana przez ministra pokazuje, że chyba nie do końca rozumie on, jak funkcjonują na świecie systemy opieki zdrowotnej. Cytowany postulat rezydentów, który dotyczył 6,8% PKB w systemie na 2019 rok, odnosił się do danych, jakimi dysponowaliśmy w 2019 roku. Mówiliśmy o nakładach poniżej średniej dla krajów OECD na 2016 rok. Dostaliśmy 6% w 2024 roku. Teraz dostajemy 7% w 2027 roku, podczas gdy na świecie te wydatki już w 2019 roku, niezwiązane z pandemią COVID-19 znacznie wykraczały poza 7%. 8% już teraz w porównaniu do innych krajów OECD nie jest odsetkiem wygórowanym, a my mówimy o 8% w 2027 roku.

- Jakie są plany na 11 września? Czy lekarze odejdą od łóżek? 

Sobotni termin nie jest przypadkowy. Chcemy poświęcić swój prywatny czas na pokazanie społeczeństwu, że sytuacja jest zła i bez radykalnych posunięć nie będzie lepsza. Nie chcemy, by protest odbył się ze szkodą dla naszych pacjentów, stąd termin weekendowy. Pierwsza połowa września z kolei to czas, gdy mamy nadzieję, nie będziemy jeszcze w szczycie 4 fali pandemii COVID-19. Protest na razie ma formę manifestacji pracowników medycznych. Jaka będzie jego dalsza formuła, tego nie wiemy, niewykluczone są jednak regionalne strajki.

- Co się wydarzy, jeśli postulaty, o które walczą medycy nie zostaną zrealizowane?

Nie jestem w stanie wiarygodnie i dokładnie odpowiedzieć na to pytanie na ten moment. Frustracja i złość pracowników jest na wysokim poziomie, a wobec eskalacji spowodowanej brakiem adekwatnych działań ze strony rządu może dojść do niespodziewanych na ten moment ruchów.

- Jak zatem będzie wyglądał system ochrony zdrowia za 5 lat, jeśli rząd niewsłucha się w głos medyków?

W obliczu wyraźnego starzenia się polskiego społeczeństwa (w 2030 roku ponad 20% Polaków będzie miało ponad 65 lat) i narastania potrzeb zdrowotnych społeczeństwa (także na skutek tzw. POSTCOVID-u i zaostrzania chorób przewlekłych), liczba pracowników opieki zdrowotnej nie udźwignietego ciężaru. Spodziewamy się załamania funkcjonowania publicznego systemu opieki zdrowotnej oraz wzrostu kosztów w sektorze usług komercyjnych. Przyszłość dla pacjentów także nie przedstawia się różowo,dlatego chcemy tu i teraz podjąć walkę o przyszłość Polaków, bo każdy będzie potrzebował dostępu do kompleksowej opieki medycznej -lekarskiej, pielęgniarskiej, rehabilitacyjnej czy systemu ratownictwa medycznego.

polityka
protest
nil
minister-zdrowia

Dołącz do dyskusji

Polecane artykuły