Wyszukaj w publikacjach

Propozycja Naczelnej Izby Lekarskiej, aby ograniczyć czas pracy lekarzy do 78 godzin tygodniowo niezależnie od formy zatrudnienia, spotkała się z reakcją premiera Donalda Tuska. Szef rządu nie ocenił samej propozycji wprost, ale skrytykował postawę samorządu lekarskiego, zarzucając mu, że zamiast wspierać reformy systemu ochrony zdrowia, przez lata koncentrował się na obronie status quo i interesów części środowiska.
Premier Donald Tusk został zapytany przez dziennikarzy o propozycję przedstawioną przez Naczelną Izbę Lekarską. Samorząd lekarski zaproponował wprowadzenie limitu czasu pracy lekarzy do 78 godzin tygodniowo, bez względu na formę zatrudnienia. Łukasz Jankowski, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej podkreślał przy tym, że NIL dwukrotnie zwracała się do premiera z prośbą o spotkanie, jednak do rozmów dotąd nie doszło.
Szef rządu zapytany przez dziennikarzy o stanowisko rządu w tej sprawie zaznaczył, że partnerem do rozmów z samorządem lekarskim jest Ministerstwo Zdrowia.
I do takich spotkań dochodziło
– powiedział premier.
Szef rządu odniósł się szerzej do relacji z samorządem lekarskim, wskazując na jego dotychczasową aktywność w dyskusji o systemie ochrony zdrowia.
Nie ukrywam, że była to zawsze presja na rzecz ochrony status quo. Były całe serie pytań o zarobki i miałem wrażenie, że nie ma gotowości do współpracy, żeby sprawy wyczyścić, żeby wspólnie ze środowiskiem lekarskim naprawić ten system, a nie utrzymywać status quo. Nie miałem wrażenia, żeby po tamtej stronie była gotowość do poważnej rozmowy. Negatywne reakcje wzbudziła np. nasza propozycja, by zarobki lekarzy były jawne chociażby wobec nadzorujących system ochrony zdrowia
– mówił Tusk.
Premier: potrzebna jest zgoda na zmiany
Donald Tusk ocenił, że dyskusja o czasie pracy lekarzy i zasadach wynagradzania personelu medycznego będzie wymagała trudnych decyzji oraz współpracy ze strony środowiska lekarskiego.
To nie jest przyjemna rozmowa. I ona będzie wymagała decyzji, które mam nadzieję wreszcie spotkają się z jakimś zrozumieniem i akceptacją ze strony przedstawicieli tego środowiska
– powiedział.
Dodał, że dotychczas miał wrażenie, iż przedstawiciele samorządu lekarskiego koncentrowali się przede wszystkim na ochronie interesów części lekarzy.
Do tej pory miałem raczej poczucie, że reprezentanci środowiska lekarskiego stawali na głowie, żeby koncentrować się na ochronie uprzywilejowanej pozycji niektórych lekarzy, a nie na realnej kontroli i zmianie stanu rzeczy. Jestem gotów do rozmowy z każdym, kto chce naprawić ten system, a nie będę rozmawiał z tymi, którzy chcą za wszelką cenę utrzymać ten system
– podkreślił.
Premier dodał też, że chciałby, by szpitale były wolne od partyjnych aktywistów.
Wszyscy korzystamy ze szpitala i chcemy tam spotkać lekarza i pielęgniarkę czy pielęgniarzy, a nie działacza partyjnego
– mówił.




















