Wyszukaj w publikacjach
Anestezjologia nie spełnia kryteriów zawodów deficytowych?

Zarząd Główny Związku Zawodowego Anestezjologów wnioskuje o wykreślenie swojej specjalizacji z listy zawodów deficytowych. W ich opinii projekt rozporządzenia ministra rodziny, pracy i polityki społecznej w sprawie wykazu określającego grupy zawodów, w których występują niedobory kadrowe nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji kadrowej. Prezydium NRL popiera argumenty anestezjologów.
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt rozporządzenia, który porządkuje listę zawodów deficytowych i ma otworzyć drogę do szybszego zatrudniania cudzoziemców tam, gdzie braki są największe, m.in. w ochronie zdrowia. Lista zawodów deficytowych obejmuje zarówno podstawowe profesje, jak i wysoko wyspecjalizowane dziedziny. Wśród lekarzy wskazano m.in. specjalistów anestezjologii i intensywnej terapii, chirurgii ogólnej, naczyniowej czy dziecięcej, a także alergologii, angiologii czy audiologii i foniatrii. Dużą grupę stanowią pielęgniarki i położne z różnymi specjalizacjami – od pielęgniarstwa anestezjologicznego, geriatrycznego i onkologicznego po organizację i zarządzanie. W wykazie uwzględniono również opiekunów medycznych oraz pomocniczy personel medyczny.
Anestezjolodzy wnioskują o wykreślenie swojej specjalizacji z listy zawodów deficytowych. Przypominają, że Ministerstwo Zdrowia opublikowało w czerwcu 2025 roku „Mapę potrzeb zdrowotnych na okres od 1 stycznia 2027 r. do 31 grudnia 2031 r.”, gdzie przedstawiono potrzeby kadrowe personelu medycznego w najbliższej perspektywie.
Najbardziej istotnym wskaźnikiem opublikowanym w dokumencie jest tzw. zastępowalność tj. różnica w liczbie lekarzy, którzy prawdopodobnie wejdą na rynek pracy a liczbą lekarzy, którzy osiągną wiek emerytalny do końca maksymalnego roku ukończenia szkolenia specjalizacyjnego. W przypadku lekarzy anestezjologii i intensywnej terapii w roku 2029 wyniesie 397, co oznacza, że sytuacja kadrowa anestezjologów ulegnie znaczącej poprawie
– czytamy w stanowisku Związku Zawodowego Anestezjologów.
Jak podkreślają specjaliści, w związku z realizowaną obecnie przez Ministerstwo Zdrowia tzw. „reformą odwracania piramidy świadczeń” dochodzi też do zmniejszania liczby oddziałów zabiegowych w Polsce, co bezpośrednio wpływa na liczbę miejsc pracy dla lekarzy anestezjologów.
Prezydium NRL popiera argumenty anestezjologów
Zawody medyczne ze względu na swoją specyfikę wymagają specjalnych kwalifikacji. W przypadku lekarzy spoza UE wymagana jest nostryfikacja dyplomu lekarza, natomiast uzyskanie specjalizacji w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii w tych państwach często trwa wielokrotnie krócej niż w Polsce (2 lata wobec 6 lat), w związku z tym specjalizacje uzyskane poza UE nie mogą być uznawane. Ponadto dla bezpieczeństwa pacjentów i sprawnej współpracy w zespole terapeutycznym lekarz, który podejmuje pracę powinien mieć umiejętności językowe przynajmniej na poziomie B2
– czytamy w stanowisku samorządu lekarskiego.
Zdaniem NRL, „wpisanie anestezjologii i intensywnej terapii do grupy zawodów, dla których możliwe będzie priorytetowe rozpatrywanie wniosków o wydanie zezwolenia na pracę oraz wizy należy uznać za niezasadne, z uwagi na faktyczny brak osób spełniających wskazane kryteria. W konsekwencji regulacja ta byłaby przepisem martwym”.
Uproszczone ścieżki zatrudniania lekarzy spoza UE nie powinny znajdować zastosowania w odniesieniu do żadnej specjalizacji lekarskiej, z uwagi na szczególny charakter zawodu lekarza oraz konieczność zapewnienia najwyższych standardów bezpieczeństwa zdrowotnego
– dodaje NRL.
Jak podkreśla samorząd, „brak jest podstaw do kwalifikowania lekarza specjalisty anestezjologii i intensywnej terapii jako zawodu, w którym występują niedobory kadrowe w rozumieniu projektowanego rozporządzenia”.
Źródła
- Naczelna Izba Lekarska
- Związek Zawodowy Anestezjologów



