Wyszukaj w publikacjach

Po Świątecznym dyżurze i Będzie bolało przyszła kolej na recenzję kolejnej książki Adama Kaya. Nielekarz to również lektura pełna humoru, jednak tym razem autor w większym stopniu skupił się na swoich wewnętrznych przeżyciach, sprawiając, że lektura nabrała zupełnie nowego charakteru.
Nowa rzeczywistość
Kay jako nielekarz próbuje odnaleźć się w świecie dorosłych ludzi, w którym, aby przeżyć, trzeba mieć pieniądze. Te zaś nie spadają z nieba, dlatego autor rozpaczliwie chwyta się wszystkich możliwych prac, które mogłyby popchnąć jego karierę pisarza/komika. Mierzy się także z reakcją otoczenia na swoją decyzję o odejściu z zawodu. Dawni koledzy po fachu uważają, że przeżywa załamanie nerwowe, a jego rodzice mają nadzieję, że jednak wróci do pracy lekarza. Kay przeżywa także konsekwencje dawnego trybu życia, m.in. koszmary oraz poczucie osamotnienia.
Medycyna sprawiła, że oddaliłem się od prawie wszystkich zdobytych wcześniej przyjaciół, a rozstanie z żoną dokonało dzieła
- pisze autor.
Zmieniła się nieco formuła książki - nie jest to już zbiór śmiesznych anegdot, a przynajmniej nie w takim wymiarze jak poprzednie książki Kaya. Autor wprowadza więcej dramatu, opisując swoje rozterki na różnych etapach kariery i po jej porzuceniu, a także czyniąc trafne obserwacje na temat studiowania medycyny. Nie szczędzi przy tym niecenzuralnych słów. Ich duża liczba to nie jedyny element Nielekarza, który może nie przypaść czytelnikom do gustu. Kay z jakiegoś powodu postanowił umieścić w swoim dziele przesadnie barwne opisy sytuacji obrzydliwych. Przykładowo, poświęcił rozdział na zdecydowanie zbyt dokładny opis wymiotowania. Książka mogła spokojnie obyć się bez tego.
Naga prawda
Jeszcze tego, kurwa, brakowało - mówi rezydent urologii, kiedy dowiaduje się, że Kay, jako student medycyny, będzie jego podopiecznym. Rozdziały opisujące życie autora po porzuceniu medycyny są przeplatane flashbackami z przeszłości. W nich Kay często opisuje smutną, uniwersytecką rzeczywistość, w której normą jest poniżanie.
W moich czasach uczelnie medyczne uczyły komunikacji poprzez rytualne poniżanie, stosując techniki zainspirowane przesłuchaniami policyjnymi rodem z seriali
- pisze Kay.
Jednocześnie kultura studiów, a także późniejszej pracy nie zachęcała do dzielenia się swoimi emocjami. Należało wszystko zamieść pod dywan i w ogóle o tym nie rozmawiać. Autor zauważa, że nawet gdyby ktoś zaproponował mu terapię i tak by odmówił, ponieważ chciał dostosować się do kultury pracy, w której o pewnych rzeczach po prostu się nie mówiło - należało o nich zapomnieć.
Nielekarz jest bardziej depresyjną książką niż poprzednie. Wrażenie to, dzięki humorowi autora, zostaje nieco przygaszone, niemniej podczas lektury trudno nie zauważyć, że opisywane wydarzenia były dla autora niezwykle trudne. Kay, oprócz trudności na studiach i w pracy opisuje również swoje zmagania się z bulimią oraz ze świadomością bycia ofiarą gwałtu.
Książka składa się ze szczerych, a niekiedy brutalnych i mrocznych relacji z życia autora. Historie okraszone charakterystycznym dla Kaya humorem z pewnością przypadną wam do gustu, jeśli znacie wcześniejsze jego książki. Nowym czytelnikom radziłbym jednak zacząć od wcześniejszych publikacji - są lżejsze i stanowią lepszy wstęp do twórczości autora.