Wyszukaj w publikacjach

Kolejna książka Adama Kaya to zbiór zabawnych anegdot pochodzących z czasu świąt spędzonych na dyżurze w szpitalu.
Praca cały rok
Jak powszechnie wiadomo, pracownicy szpitali nie mają Świąt Bożego Narodzenia. Dla większości to kolejny dzień pracy, niekiedy znacznie cięższej niż rutyna pozostałych dni. Zatrucia pokarmowe, śpiączki cukrzycowe, oddziały ortopedii pełne starszych ludzi ze złamaniami po poślizgnięciu się na lodzie, urazy oka po otworzeniu szampana… Oto szpitalny obraz świąt.
Kay pisze, że przez 7 lat pracy w zawodzie aż sześciokrotnie spędzał święta w szpitalu, co było spowodowane jego żydowskimi korzeniami i brakiem dzieci (czyli argumentu przemawiającego za wolnym w święta). Plusem tej sytuacji jest powstanie Świątecznego dyżuru obejmującego zapiski ze świąt, które nie znalazły się w Będzie bolało.
Niestety, druga część dziennika Kaya jest znacznie krótsza, za to styl i humor autora pozostały niezmienne. Opisuje on śmieszne i tragiczne historie związane z przypadkami pacjentów i realiami pracy lekarza. Od pacjentki, która użyła masła orzechowego jako lubrykantu (dostając przy tym reakcji alergicznej), po młodą kobietę w ciąży z chorobą serca, która musi podjąć decyzję, czy ratować życie swoje, czy dziecka. W książce padają też słowa, z którymi trudno się nie zgodzić: ministrowie zdrowia są jak nauczyciele obrony przed czarną magią w Harrym Potterze. Od początku wiadomo, że są źli, musicie tylko poczekać, aż odkryją karty.
Krótka rozrywka
Świąteczny dyżur, choć śmieszy, ze względu na swoją objętość i wątek przewodni (święta) jest znacznie uboższą wersją Będzie bolało. Wydaje się, że to książka stworzona, by przeczytać ją w godzinę i zająć się czymś innym, gdyż w przeciwieństwie do poprzedniczki nie porusza wielu poważnych tematów związanych z byciem lekarzem. Choć Kay opisuje kilka smutnych przypadków, książka raczej została stworzona po to, by czytelnik mógł się pośmiać. I to się autorowi udało. Kay dorzucił również dwuwersowe, śmieszne wierszyki na początku rozdziałów.
Między wierszami autor informuje czytelnika o trudnościach w związku z partnerem, dla którego nie ma czasu przez pracę. I nie tylko dla niego. Jak pisze Kay, ta praca wciąż wiele mi daje, chociaż nie da się ukryć, że sporo mi również zabiera: święta Bożego Narodzenia, życie towarzyskie, życie rodzinne, tego typu rzeczy. Pozytywnym aspektem dla Kaya jest przede wszystkim poczucie, że dzięki niemu ktoś zostaje szczęśliwym rodzicem (kto czytał część pierwszą, ten pamięta, że Kay pracował jako ginekolog). Choć z drugiej strony, on sam w święta wolałby otwierać prezenty, a nie pacjentów.
Świąteczny dyżur z pewnością spodoba się czytelnikom Będzie bolało. Jeśli zaś nie mieliście do czynienia z twórczością Kaya, polecam zacząć od jego pierwszej książki - jest dłuższa i ciekawsza, być może nawet trochę śmieszniejsza.