Publikacje
Opinie
Wakacje = luki dyżurowe?

Wakacje = luki dyżurowe?

Zapisuję
Zapisz
Zapisane

Słoneczna pogoda i nadchodzące lato, a wraz z nim coraz bardziej odczuwalne zmęczenie po ponurej zimie sprzyjają planowaniu urlopów. Zachęceni i zmotywowani do poszukiwania wakacyjnych destynacji planujemy zawzięcie w kalendarzu, które dni przeznaczymy na odpoczynek i regenerację.

A potem widzimy minę naszego szefa i słyszymy złośliwe komentarze na oddziale.

I nagle odechciewa się tego urlopu.

Braki kadrowe - niekończąca się historia. 

Wszyscy doskonale wiemy, że polskie szpitale borykają się z niedoborami kadrowymi. Ten problem odczuwalny jest przez cały rok, ale w okresie wakacyjnym obserwowane jest jego apogeum. Śluby i wesela, wakacje w przedszkolach i szkołach, tymczasowo zamykane żłobki, a także zwykła chęć do skorzystania ze słonecznej pogody przyczyniają się do pustki na oddziałach szpitalnych. I nie chodzi tu o niedostatek pacjentów.

Czy da się zaplanować urlopy dla całego zespołu i uniknąć konfliktów? Pewnie tak, ale jest to niezaprzeczalnie trudne. Dobrym pomysłem jest ustalanie grafików z uwzględnieniem wysłanych wcześniej zastrzeżeń. Osoba, która odpowiada za ,,spięcie” grafiku dyżurowego, ma niełatwe, niewdzięczne zadanie. Wysyłanie jej zastrzeżeń z terminami, których nie jesteśmy w stanie ,,obstawić”, na pewno ułatwia zadanie. No, chyba że wszyscy nagle zastrzegą ten sam weekend. 

Szczególnie w intensywnym okresie letnim dobrym rozwiązaniem może być ułożenie grafiku na cały okres wakacyjny. Pozwala to na sprawiedliwy podział pracy i daje czas na znalezienie ewentualnego zastępstwa. 

Zdarza się, że jednostki praktykują jeszcze konkretniejsze rozwiązanie - a mianowicie zaplanowanie całego urlopu już na początku roku. W przypadku rezydentów - zaplanowanie z wyprzedzeniem również kursów i staży kierunkowych. Jest to niewątpliwie trudne, ale zapobiega wielu konfliktom i w aspekcie długofalowym poprawia znacznie komfort pracy i pozwala spać spokojnie osobom układającym grafiki. 

Innym skutecznym rozwiązaniem, które praktykowane jest na oddziale, na którym obecnie przebywam, jest tzw. plan pracy. Wszyscy lekarze zaznaczają, w które dni w przeciągu najbliższych dwóch tygodni będą na oddziale, a w które dni mają zejścia po dyżurze, poradnię lub zaplanowany urlop. Po wpisaniu się w tabelkę, jedna osoba układa plan pracy na najbliższe dni (z podziałem na sale). Dzięki temu wszyscy pacjenci na oddziale mają zawsze lekarza prowadzącego, a personel wie, jak wygląda podział pracy na oddziale. Uwierzcie, jest to ogromne ułatwienie - szczególnie w specjalizacjach zabiegowych.

Dyskryminacja urlopowa

W idealnym świecie ten temat nie istnieje. W polskich realiach jest za to mocno odczuwalny. Choć każdy zasługuje na urlop, to jednak czasami bycie młodym, bezdzietnym rezydentem sprawia, że nagle znajdujemy się na końcu urlopowego “łańcucha pokarmowego”. Nie mówiąc już o tym, że święta Bożego Narodzenia czy Wielkanoc też zazwyczaj obstawiają młodzi…

Oczywiście posiadanie dzieci jest niezaprzeczalnym argumentem, który daje pierwszeństwo w okresie szkolnych wakacji, ale nie oznacza to, że pozostali nie mają prawa do wolnego. Nie jesteśmy więźniami oddziału.

Oczywiście kluczowym aspektem w planowaniu urlopów jest nie tylko sprawiedliwość osoby, która odpowiada za układanie grafików, ale i współpraca wśród dyżurujących lekarzy. Po prostu koleżeńskość. Skoro nie miałam/em dyżuru w święta Bożego Narodzenia - to wezmę Wielkanoc. Bądźmy fair, a wszystkim będzie pracowało się lepiej. 

Czasami można pozazdrościć specjalistom pracującym na kontrakcie, bo taka umowa w przypadku planowania urlopu daje nieco większe pole do popisu. 

Tymczasem łączę się w bólu ze wszystkimi świeżakami-rezydentami. Walczcie o swoje - my też zasługujemy na kilka dni wolnego.

Zaloguj się

dla-rezydenta
braki-kadrowe
macierzynstwo

Dołącz do dyskusji

Polecane artykuły