Wyszukaj w publikacjach

Wykonywanie zawodu lekarza w zakładzie karnym może skłaniać do rozważań nad zasadnością niesienia pomocy ludziom, którzy dopuścili się karygodnych czynów - od oszustwa po morderstwo. Jak pracować z taką grupą pacjentów i jak zdobyć się na współczucie względem nich? O tym przeczytacie w recenzji książki Amandy Brown “Lekarka więzienna”.
50-letnia lekarka więzienna
Amanda Brown jest lekarzem rodzinnym. Na samym początku książki zastajemy ją w chwili zawodowego przełomu – właśnie opuściła prywatną londyńską praktykę, gdyż nie zgadzała się z polityką swoich wspólników. . Rozterki autorki nad dalszą karierą przerywa telefon od nieznanego lekarza, który wspomina o naborze lekarzy do pracy w więzieniu. Brown bez większego zastanowienia przystaje na tę propozycję. I tak blisko 50-letnia lekarka podjęła się zupełnie nowej i niebezpiecznej pracy.
Bycie lekarzem w więzieniu okazało się satysfakcjonujące. Z czasem, jak pisze Brown, zaczęła preferować spędzenie piątkowego wieczoru w pracy zamiast na imprezie. Pospolite tematy rozmów przestały ją interesować, gdy zestawiła je z cierpieniem i niedolą osadzonych w więzieniu. Już na pierwszy stronach autorka wspomina, że jej rolą nie jest osądzanie pacjentów. Ma za zadanie jedynie im pomóc, niezależnie od tego, co złego w życiu uczynili.
Opowieść o pracy w zakładzie karnym otwiera historia niespodziewanego porodu jednej z osadzonych. Tym samym czytelnik może przypuszczać, że historie opisane w książce będą emocjonujące.
Sięgając po Lekarkę więzienną nie miałem żadnych oczekiwań co do treści lektury, ale ci, którzy spodziewali się opisów makabrycznych i ekstremalnych sytuacji z więziennego życia będą rozczarowani. Zawiodą się również czytelnicy oczekujący, że to książka o medycynie. Choć tematem przewodnim jest praca lekarza, nie uświadczymy bogatych opisów przypadków medycznych.
O czym jest Lekarka więzienna?
To nie jest książka o medycynie, tylko o więzieniu. Medyczne opisy różnych przypadłości schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca opisom więziennej rzeczywistości i losie ludzi, którzy mimo popełnienia różnych przestępstw nie utracili swojego człowieczeństwa. Brown traktuje ich tak, jak każdych innych pacjentów, co niekiedy spotyka się z dużą wdzięcznością osadzonych – np. pacjenta, który w mroku celi wyrzeźbił w mydle samochodzik, aby ofiarować go lekarce albo innego, od którego usłyszała słowa dobrze panią znów widzieć, pani doktor Brown. Jakby w sraczu napotkało się anioła.
Autorka z empatia podchodziła do pacjentów, starając się zrozumieć ich historię. Dla wielu była jedyną osobą, z którą mogli po prostu porozmawiać. Dzięki temu lekarka łatwiej mogła wytworzyć więź ze swoimi podopiecznymi i im pomóc.
Pomiędzy historie z więzienia Brown wpłata rozmowy z mężem, który stanowi dla niej ogromne wsparcie. Autorka reflektuje, że więźniowie i ich opowieści sprawiły, że sama zaczęła doceniać to, co ma, szczególnie rodzinę.
Jak wygląda praca w więzieniu?
Rutyna pracy w więzieniu obejmuje leczenie częstych stanów, np. zapalenia ucha. Czasem można zapomnieć, że pacjent po drugiej stronie biurka to przestępca. Lekarz musi jednak uważać nie tylko na kłamstwo i manipulację z jego strony, ale również agresję. Więźniowie wymyślają byle powody, by uzyskać coś od lekarza, np. zgodę na noszenie własnego obuwia zamiast więziennego, ponieważ chcą zaakcentować swoją indywidualność.
Brown zastanawia się, czy poza doraźną pomocą wpływa jakoś na życie swoich pacjentów. W swojej pierwszej pracy w zakładzie karnym, w więzieniu dla nastolatków, poznaje Jareda - chłopaka, który, jak się okazuje, nie ma rodziny. Autorka kontempluje, jak to jest być nastolatkiem za kratkami, pozbawionym bliskich osób. Wówczas uświadamia sobie, jak ważne w życiu są miłość i poczucie bezpieczeństwa.
Jared wrócił do Brown na kolejną wizytę przyznając, że jego dolegliwości były zmyślone. Przyniósł ze sobą wiersz, którego tematem było jego dzieciństwo. Poezja więźnia wzruszyła lekarkę, która, wbrew więziennym regułom, przytuliła chłopaka. Przy tej historii autorka zdaje sobie sprawę jak odmienna od praktyki lekarza rodzinnego jest praca w zakładzie karnym. Tutaj nie ma możliwości sprawdzenia, co dalej dzieje się z pacjentem. Jared został przeniesiony do innego więzienia, a Brown nie mogła przestać o nim myśleć. Czy nadal pisał wiersze? Jakich wyborów życiowych dokonał?
Z czasem autorka przeniosła się do więzienia dla dorosłych - miejsca pracy bardziej niebezpiecznego niż poprzednie. Pierwsza opisana historia to próba samobójcza jednego z więźniów, który poderżnął sobie gardło. Ten sam pacjent dziękuje później Brown. A jednak, jak pisze autorka, ratując życie samobójcy musi liczyć się z tym, że ten ją znienawidzi. Jednocześnie lekarka żałuje, że dla niektórych osadzonych nie może zrobić niż prócz zszycia ich ran. A Woormwood Scrubs to więzienie, w którym ciągle się coś dzieje: od brutalnych pobić po samookaleczenia.
Lektura do zapomnienia?
Brown dzieli się z czytelnikiem skłaniającymi do refleksji historiami więźniów, np. osadzonej, która co chwilę trafiała do więzienia, ponieważ ciągle kradła: alkohol, by się odciąć od trudnego życia i jedzenie, by w ogóle przeżyć. Opowiedziała, że w więzieniu czuje się jak w domu, co skłoniło autorkę do refleksji, że pacjentka jest uzależniona od bycia w więzieniu, ponieważ ono stanowi dla niej bezpieczną przystań. Osadzeni niekiedy odczuwają obawę przed opuszczeniem więzienia, ponieważ poza nim czeka na nich jedynie bezdomność i przemoc.
Lekarkę więzienną czyta się bardzo szybko. Brown skupia się na swoich przeżyciach i historiach życia swoich podopiecznych, rysując obraz różnych więzień: dla nastolatków, mężczyzn oraz kobiet. Jest to jednak lektura, którą równie szybko się zapomina – a zatem książka idealna na jeden wieczór.