Wyszukaj w publikacjach

Spis treści
24.03.2021
·

Kredyt studencki zatrzyma lekarzy w Polsce?

100%

Rząd przygotowuje nowe rozwiązanie, by zatrzymać lekarzy w Polsce. Zamierza wesprzeć finansowo studentów kierunku lekarskiego, którzy będą chcieli kształcić się odpłatnie w języku polskim. Ale stawia warunki: osoby, które wezmą kredyt, będą musiały odpracować go po studiach w publicznej ochronie zdrowia. Resort zdrowia ma wkrótce przedstawić szczegóły projektu. 

Rozwiązanie to, jak podkreśla resort zdrowia, ma być szansą dla młodych ludzi, którzy marzą o karierze lekarza, ale z różnych powodów nie udało im się dostać na studia w trybie stacjonarnym, a nie mają możliwości finansowych, by podjąć je odpłatnie. W Polsce koszt kształcenia na 6-letnich studiach lekarskich waha się w granicach od 200 tys. zł do 250 tys. zł

Kraj opuszcza więcej medyków niż pokazują dane

Jak podkreśla resort zdrowia, problemem w naszym kraju jest opuszczanie go przez lekarzy po ukończeniu studiów. MZ wylicza, że z tego powodu państwo straciło już ok. 4 mld zł.

Z danych Centralnego Rejestru Lekarzy i Lekarzy Dentystów Rzeczypospolitej Polskiej, prowadzonego przez Naczelną Izbę Lekarską, wynika, że liczba zaświadczeń wydanych tylko lekarzom (z wyłączeniem lekarzy specjalistów) od momentu wejścia Rzeczypospolitej Polskiej do Unii Europejskiej tj. od dnia 1 maja 2004 r. do 2019 r., wyniosła ok. 16 tys.

Zakłada się, że po takie zaświadczenia zgłaszają się lekarze chcący kontynuować karierę zawodową poza granicami kraju. Należy mieć również na uwadze, że ten rejestr obejmuje wyłącznie osoby, które zamierzają podjąć pracę na terytorium UE (ale już np. nie w USA, Arabii Saudyjskiej czy Australii). Zatem liczba lekarzy opuszczających nasz kraj po ukończeniu studiów może być wyższa – zaznacza resort.

Biorąc pod uwagę koszty kształcenia lekarza w Polsce oraz liczbę osób wyjeżdżających z kraju po studiach, przy założeniu, iż wszyscy lekarze, którzy ukończyli studia w kraju i pobrali zaświadczenie oraz wyjechali do pracy w UE, koszt dla budżetu państwa, a więc również polskiego podatnika, w latach 2004-2019 r., wyniósł ok. 4 mld zł. Jak zaznacza Ministerstwo Zdrowia, migracja lekarzy wykształconych na koszt polskiego podatnika, nie służy lekarzom, nie jest dobra dla budżetu państwa dla pacjentów, którzy oczekują wysokich standardów opieki medycznej i dostępności do wysokiej klasy specjalistów. 

Kredyt może być umorzony 

Odpowiedzią rządu na pojawiające się braki kadrowe jest kredyt na studia medyczne z obowiązkiem późniejszego odpracowania w publicznej ochronie zdrowia. Takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu innych krajach europejskich, ale przede wszystkim w USA, gdzie kredyty studenckie są szeroko stosowaną formą wsparcia młodych ludzi.

- W wielu krajach bardzo mocno rozbudowany jest także system umożliwiający częściową spłatę kredytu albo jego umorzenie w sytuacji, gdy absolwent uczelni podejmuje pracę w sektorze, który jest objęty wsparciem np. rządowym - mówi prof. dr hab. Adrian Chabowski, prorektor ds. kształcenia Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. 

Polski projekt nowelizacji ustaw Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce i ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, zakłada, że o pożyczkę będą mogli się starać studenci kierunku lekarskiego prowadzonego w języku polskim na warunkach odpłatności w polskich uczelniach wyższych (studia niestacjonarne w uczelniach publicznych oraz studia stacjonarne w uczelniach niepublicznych). Przewiduje się, że o kredyt będą mogli ubiegać się studenci kształcący się przed rokiem akademickim 2020/2021, jak również podejmujący studia począwszy od roku akademickiego 2021/2022. W projekcie czytamy, że osoby, które zdecydują się na skorzystanie z kredytu na studia medyczne, uzyskają możliwość pokrycia częściowego albo całkowitego kosztu kształcenia na tych studiach ze środków pochodzących z budżetu państwa, a następnie po spełnieniu określonych warunków, możliwe będzie częściowe lub całkowite umorzenie kredytu.

Umorzenie kredytu w całości, na kierunku lekarskim, będzie możliwe pod warunkiem spełnienia łącznie dwóch warunków: obowiązku odpracowania studiów po ich ukończeniu przez okres nie krótszy niż 10 lat w ciągu 12 kolejnych lat liczonych od dnia ukończenia studiów, w podmiotach wykonujących działalność leczniczą w Polsce i udzielających świadczeń finansowanych ze środków publicznych, oraz obowiązku uzyskania w tym okresie tytułu specjalisty w dziedzinie medycyny uznanej za priorytetową w dniu rozpoczęcia przez lekarza szkolenia specjalizacyjnego. Okres wymaganego wykonywania zawodu lekarza po ukończeniu studiów będzie zależał od liczby semestrów sfinansowanych z kredytu na studia medyczne – przewiduje projekt.

Wynika z niego także, że kredytobiorca będzie mógł liczyć na częściowe umorzenie kredytu, jeśli znajdzie się w trudnej sytuacji życiowej lub w sytuacji, gdy kontynuuje szkolenie specjalizacyjne w dziedzinie medycyny uznanej za priorytetową, lecz nie zdążył go ukończyć z przyczyn od siebie niezależnych w okresie umożliwiającym całościowe umorzenie kredytu. 

Kredyt będzie przyznawany na preferencyjnych warunkach: niskie oprocentowanie, możliwość wystąpienia przez kredytobiorcę o wcześniejsze rozpoczęcie spłaty kredytu, możliwość wydłużenia lub skrócenia okresu spłaty kredytu, możliwość obniżenia wysokości miesięcznej raty, a w przypadku trudnej sytuacji życiowej kredytobiorcy, będzie można zawiesić spłatę wraz z odsetkami na okres nie dłuższy niż 12 miesięcy. Kredytowanie jest przewidziane na okres nie dłuższy niż 6 lat. Projekt przewiduje utworzenie w Banku Gospodarstwa Krajowego Funduszu Kredytowania Studiów Medycznych, który będzie zasilany m.in. dotacjami celowymi z budżetu państwa. Rozwiązanie ma zostać przyjęte jeszcze w marcu.

Wystarczy stworzyć dobre warunki pracy i płacy, by medycy nie wyjeżdżali 

To dobre rozwiązanie, jeśli będzie dobrowolne. Ważne, żeby nie była to przymusowa sytuacja, co mogłoby się stać, gdyby ograniczano lub nie zwiększano liczby nieodpłatnych miejsc na uczelniach medycznych i stale zwiększano limity miejsc na studiach odpłatnych. Według mnie, tego typu propozycje to w dalszym ciągu elementy zastępcze tego, co należy zrobić, by zatrzymać lekarzy w Polsce. Wystarczy stworzyć dobre warunki pracy i płacy, zapewnić stabilizację organizacyjną i prawną, zmniejszyć biurokrację, zaproponować proste i niezawodne sposoby szkolenia podyplomowego, by lekarze nie uciekali z kraju – mówi dr Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. 

Zdaniem prof. dr hab. Adriana Chabowskiego z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, jeżeli w wyniku projektowanych zmian, zwiększą się limity przyjęć np. na kierunek lekarski, to uczelnie czeka spore wyzwanie. („Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności" już przewiduje zwiększenie liczby miejsc na kierunku lekarskim, co komentowaliśmy tutaj - przyp. red.)

– Konieczna będzie m.in. rozbudowa infrastruktury dydaktycznej, nie tylko w naukach podstawowych, ale także w kształceniu praktycznym i klinicznym. Kolejnym krokiem będzie konieczność pozyskania/zatrudnienia wykwalifikowanej kadry nauczycieli akademickich, w tym klinicznych – dodaje prof. Chabowski. 

Zdaniem prof. Marka Kucha, prorektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, konieczne jest powstrzymanie migracji wykształconych za społeczne pieniądze polskich lekarzy.

Pytania i wątpliwości dotyczą jednak sposobu, w jaki można byłoby tej utracie lekarzy zapobiec. Metoda kredytowania studiów i możliwości odstąpienia od jego spłacania pod warunkiem odpracowania odpowiedniego czasu w publicznej służbie zdrowia nie jest niczym nowym na świecie. Funkcjonuje już w niektórych krajach i dotyczy nie tylko sfery medycyny. Pozwala osobom, których nie było stać na studiowanie, nie tylko studiować, ale również być zwolnionym ze spłaty części lub całości kredytu w zamian za pracę na rzecz kraju, który tę osobę wykształcił. Jednocześnie umożliwia również wyjazd oraz kontynuację kariery medycznej za granicą i spłacanie kredytu na normalnych zasadach, jeżeli kogoś na to stać – kraj macierzysty niczego finansowo na tym nie traci. Jest jednak jedna podstawowa różnica w stosunku do studiowania w Polsce – mówimy o krajach, w których studia medyczne są studiami płatnymi. To jest jednak inna forma studiowania niż w naszym kraju. Kredytowanie wyłącznie studiów niestacjonarnych na uczelniach publicznych i stacjonarnych na uczelniach niepublicznych, jeżeli dobrze zrozumiałem założenia przedstawionego projektu, nie zmieni moim zdaniem w sposób istotny problemu wyjazdów lekarzy za granicę po ukończeniu studiów. Chciałbym się oczywiście mylić. Pozostaje jeszcze opinia przyszłych studiujących. Jeżeli akceptują i uważają za korzystną formę kredytu, a właściwie jego spłaty w postaci odpracowania w publicznej służbie zdrowia, to taka forma kredytowania powinna być procedowana - mówi prof. Marek Kuch, prorektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).