Wyszukaj w publikacjach

Spis treści
25.05.2022
·

„Receptomaty”, czyli recepta w 5 minut - pomoc czy szkoda dla pacjentów?

100%

Pandemia COVID-19 niewątpliwe znacznie przyspieszyła rozwój telemedycyny, co poskutkowało zwiększeniem dostępności i wygody wizyt lekarskich. Jednocześnie ten nagły postęp otworzył furtkę dla potencjalnych nadużyć w zakresie świadczeń takich jak wystawianie recept i zwolnień lekarskich. Szczególne obawy budzą strony internetowe oferujące recepty czy zwolnienia lekarskie w zaledwie kilka minut - rodzi to pytanie, kiedy taka forma świadczeń medycznych jest przydatnym narzędziem, a kiedy staje się nieetyczna i może zagrażać zdrowiu pacjentów?

Recepta niemal na życzenie

W obecnych czasach wystarczy wpisanie w wyszukiwarce internetowej frazy „recepta online”, by już po chwili znaleźć obszerną listę firm, które oferują wystawienie recepty bez konieczności wychodzenia z domu. Trzeba przyznać, że tego typu usług rozwija się niezwykle dynamicznie, a każdego dnia przybywa portali oferujących podobne usługi. 

Skorzystanie z „receptomatów” jest banalnie proste. Najpopularniejsze strony oferujące recepty i zwolnienia przez internet pozwalają na wybór dolegliwości spośród obszernej listy, na której znajdują się najpopularniejsze jednostki chorobowe od grypy, przez depresję i bezsenność aż do profilaktyki chorób zakaźnych np. malarii. Tylko nieliczne portale wiążą wystawienie recepty czy zwolnienia z koniecznością odbycia teleporady, w większości natomiast, po wyborze przyczyny zgłoszenia należy wypełnić krótką ankietę dotyczącą ogólnego stanu zdrowia i gotowe - pozostaje nam czekać na maila z kodem recepty lub  ZUS-ZLA. 

Usługa na 5 gwiazdek

Śledząc opinie pacjentów dotyczące portali funkcjonujących jako „receptomaty”, można łatwo zauważyć, że usługi te cieszą się ogromną popularnością. Jak zaznaczają chorzy, kluczową zaletą jest oszczędność czasu i wygoda - w końcu receptę można otrzymać bez konieczności umawiania wizyty w przychodni i wychodzenia z domu. Standardowo na tego typu „wizytę” trzeba poświęcić około 30 minut, choć warto zaznaczyć, że rekordziści obiecują zamknięcie całego procesu w zaledwie 5 minut. Analogicznie wygląda kwestia zwolnień lekarskich, w tym przypadku dodatkowo sam pacjent może wskazać na ile dni chciałby mieć wystawione zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy. 

Pozytywnym aspektem tak swobodnej dostępności do wystawiania recept jest możliwość zachowania nieprzerwanej, stosowanej uprzednio farmakoterapii, której ciągłość mogłaby być przerwana w przypadku, gdy pacjent musiałby czekać na wizytę u lekarza w celu przedłużenia recepty na leki przyjmowane na stałe. Ponadto eliminacja czasu oczekiwania na wizytę w poradni POZ, który w dużych miastach wynosi nawet do kilku dni, bywa niezwykle istotna (flagowy przykład: “tabletka po”). Mimo że obecnie można się spotkać z ogromną liczbą ułatwień w przedłużaniu recept, takich jak recepta wystawiana mailowo, czy tzw. recepty na karteczki, w opinii niektórych pacjentów taka procedura wciąż jest zbyt czaso- i pracochłonna. Dodatkowo warto przypomnieć, że w nagłych przypadkach istnieje możliwości wystawienia recepty farmaceutycznej, czego jednak wielu pacjentów nie jest świadomych.

Pozytywna ocena Ministerstwa Zdrowia 

Mimo pozytywnego odbioru tego typu usług przez pacjentów, budzą one spore obawy części środowiska medycznego. Przedstawiciele zawodów medycznych podkreślają, że świadczenie takich usług nie pozwala na odpowiednio dokładny proces diagnostyczny, co może być tragiczne w skutkach. 

Tego typu praktykom przyjrzał się też poseł Krzysztof Gawkowski, który w marcu bieżącego roku złożył interpelację w tej kwestii do ministra zdrowia. Zauważył w niej, że według dostępnych mu danych, niektórzy lekarze wystawili nawet tysiące recept, nie widząc pacjenta i nie przeprowadzając z nim chociażby konsultacji. Dodatkowo niepokojące jest, że wśród przepisywanych leków znajdują się także leki psychotropowe. W odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia możemy przeczytać, że tego typu praktyki są zgodne z prawem i spełniają założenia ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz, że działalność ta podlega kontroli adekwatnej do potrzeb. Taka reakcja trochę zaskakuje, biorąc pod uwagę wcześniejsze kontrole prowadzone przez Ministerstwo Zdrowia i NFZ, które w odpowiedzi na skargi pacjentów miały skutkować nałożeniem kar na podmioty ze zbyt dużym odsetkiem teleporad. 

Chwila na samorefleksję dla lekarzy

Pozostaje mi zaapelować do koleżanek i kolegów po fachu o chwilę samorefleksji. O ile przyjmując swoich stałych pacjentów, chociażby w poradniach POZ, znamy naszych pacjentów, mamy dostęp do ich dokumentacji medycznej, wypisując receptę “na karteczkę” możemy zadzwonić lub zaprosić pacjenta na wizytę osobistą, o tyle w przypadku świadczenia usług na portalach oferujących recepty na „zamówienie” niejednokrotnie jest to nasz pierwszy kontakt z pacjentem, którego nie mamy możliwości nawet zobaczyć i polegamy jedynie na krótkim poświadczeniu stanu zdrowia, jakie składa wypełniając ankietę. Niestety, nie jesteśmy w stanie być pewni, na ile leki, które przepisujemy, są rzeczywiście pacjentowi niezbędne i stanowią kontynuację leczenia a na ile jest to wynik samodiagnozy pacjenta i samodzielnego doboru leków do jego objawów. Należy się zastanowić, czy braniem udziału w takich przedsięwzięciach nie dążymy do tego, że pacjent przestaje być pacjentem, a zaczyna być klientem? A skoro klient płaci, to klient wymaga…

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).