
Lekarski Egzamin Końcowy (LEK) to egzamin, wokół którego emocje zaczynają narastać na długo przed wejściem na salę egzaminacyjną. Nic dziwnego – jego wynik może mieć istotny wpływ na dalszą drogę zawodową, w tym możliwość rozpoczęcia wymarzonej specjalizacji. Każda kolejna edycja przynosi więc nie tylko pytanie o to, jak dobrze udało się przygotować, lecz także o to, czym tym razem egzamin zaskoczy zdających. Jesień 2026 zdecydowanie dostarczyła powodów do takich dyskusji.
70% przewidywalności, 30% niespodzianek
Podobnie jak w poprzednich edycjach, 70% pytań pochodziło z ogólnodostępnej bazy, natomiast pozostałe 30% stanowiły pytania nowe. Taka konstrukcja zapewnia pewien poziom przewidywalności i sprawia, że znajomość bazy pozostaje fundamentem przygotowań. Jesień 2026 po raz kolejny pokazała jednak, że o odbiorze całego egzaminu w dużej mierze decyduje właśnie pozostałe 30%.
Nowe pytania wymagały poruszania się między bardzo różnymi obszarami wiedzy, a część z nich dotyczyła zagadnień szczegółowych lub rzadziej akcentowanych podczas przygotowań. Co ciekawe, zabrakło niektórych tematów znanych z poprzednich edycji, takich jak kryteria rozpoznawania cukrzycy czy leczenie nadciśnienia tętniczego u kobiet w ciąży.
Prawo medyczne – zaskoczyło to, co miało zaskoczyć najmniej
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów tegorocznego egzaminu była duża liczba pytań z prawa medycznego. Paradoksalnie to właśnie ta część LEK-u, która ze względu na jasno określony zakres mogłaby wydawać się stosunkowo przewidywalna, przyniosła sporo niespodzianek.
Uwagę zdających zwróciło m.in. pytanie dotyczące przepisów regulujących pracę kobiet w ciąży. Wymagało ono nie tyle klinicznego rozumowania, ile znajomości konkretnych regulacji dotyczących warunków pracy i narażenia zawodowego. To wiedza istotna, ale jednocześnie łatwa do pominięcia podczas powtórek obejmujących ogromny zakres materiału.
Pediatria pod znakiem onkohematologii
Wyjątkowo mocno zaznaczyła swoją obecność pediatria, a dokładniej onkologia dziecięca – młodzi medycy i medyczki musieli zmierzyć się aż z dziewięcioma pytaniami z tej dziedziny (biorąc pod uwagę tylko te, dotyczące bezpośrednio diagnostyki i leczenia, a pomijając zespoły predyspozycji do nowotworzenia). Biorąc pod uwagę szeroki zakres tematyczny LEK-u, tak duża reprezentacja stosunkowo wąskiego obszaru mogła być dla wielu zdających sporym zaskoczeniem.
Niespodzianką było również pytanie wymagające znajomości dawki diazepamu podawanego doodbytniczo u dziecka. To przykład zagadnienia, w którym samo rozumienie zasad postępowania nie wystarczało – konieczne było zapamiętanie szczegółów działania w stanach nagłych.
Toksykologia, patiromer i zespół Sheehana
Wyraźnie zaznaczyła się także toksykologia. Zdający musieli znać postępowanie w zatruciu paracetamolem, a także metanolem i glikolem etylenowym. Są to zagadnienia istotne z punktu widzenia stanów nagłych, jednak ich obecność dodatkowo zwiększała rozpiętość wiedzy wymaganej podczas egzaminu.
Uwagę zwracały również powtarzające się tematy. Aż w dwóch pytaniach pojawił się patiromer, stosowany w leczeniu hiperkaliemii, w sekcji ginekologicznej dwukrotnie sprawdzano także wiedzę dotyczącą zespołu Sheehana, a w części poświęconej medycynie ratunkowej – dawkowanie leków w ALS i akronimy.
Nie zabrakło bardziej klasycznych zagadnień – pojawiło się m.in. pytanie o objawy oczne w chorobie Gravesa–Basedowa. Z kolei pytanie związane z HPV miało dość nietypową konstrukcję i mogło pozostawić zdających z większą dozą niepewności.
LEK z odpowiedniej perspektywy
Moje ogólne wrażenie po LEK-u jesień 2026 jest jednoznaczne – był to trudny egzamin. Nie jest to wyłącznie moje odczucie. Rozmowy z innymi osobami, które również przystąpiły do tej edycji, utwierdziły mnie w przekonaniu, że wielu zdających odebrało ją podobnie. Wyzwaniem nie były pojedyncze trudne pytania, lecz przede wszystkim różnorodność i szczegółowość wiedzy wymaganej w nowych zadaniach.
Obecna formuła LEK-u od lat wzbudza dyskusje, przede wszystkim ze względu na ogólnodostępną bazę, z której pochodzi większość pytań. Można zastanawiać się, czy taki system rzeczywiście najlepiej różnicuje wiedzę zdających i czy nie przywiązuje zbyt dużej wagi do umiejętności zapamiętywania odpowiedzi. Z drugiej strony coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że niezależnie od tego, czy baza pozostanie elementem egzaminu, czy kiedyś zniknie, o najwyższych wynikach i tak będą decydowały przede wszystkim najbardziej nieprzewidywalne pytania i znajomość szczegółów. Zmienić mogą się natomiast rozkład wyników i progi punktowe wymagane do zakwalifikowania się na poszczególne specjalizacje.
Warto przy tym zachować odpowiednią perspektywę. Poszczególne edycje LEK-u różnią się poziomem trudności – jedne są bardziej przystępne, inne zdecydowanie bardziej wymagające. Trudno jednak zaakceptować ideę, aby wynik pojedynczej edycji w pełni odzwierciedlał przyszłe kompetencje kliniczne lekarza. Znajomość rzadkiego zespołu czy konkretnej informacji może zdecydować o jednym punkcie, ale nie przesądza o tym, jak będziemy podejmować decyzje podczas swojej pracy i współpracować z zespołem czy rozwijać swoją wiedzę przez kolejne lata.
Dlatego osobom, które po tej edycji czują rozczarowanie albo obawiają się, że zabraknie im punktów do wymarzonej specjalizacji, chciałabym przypomnieć, że warto konsekwentnie dążyć do celu, ale nie traktować jednej ścieżki jako jedynej możliwej. Czasami potrzebne jest kolejne podejście, a czasami zmiana planu, który ostatecznie okaże się równie dobry (albo i lepszy).
LEK może mieć ogromne znaczenie dla początku kariery, ale jej nie definiuje. Równie ważne jak wiedza są ludzie, których spotykamy po drodze – pacjenci, współpracownicy, nauczyciele i osoby, od których każdego dnia możemy się czegoś nauczyć. Medycyna nie jest indywidualnym wyścigiem. Umiejętność współpracy, wzajemny szacunek, dzielenie się wiedzą i zwyczajna życzliwość są częścią bycia dobrymi lekarzami, której żaden test nie jest w stanie w pełni ocenić.
Nie warto też nadmiernie martwić się tym, co czeka za kolejnym zakrętem. W tym zawodzie prawdopodobnie zawsze będzie następny egzamin, kolejny etap kształcenia i nowe wyzwanie. Najważniejszy sprawdzian odbywa się jednak każdego dnia – wtedy, gdy swoją wiedzę, doświadczenie i zaangażowanie wykorzystujemy, aby pomagać pacjentom. Warto więc konsekwentnie iść po swoje, ale nie zapominać o ludziach spotykanych po drodze. Bo żaden wynik LEK-u nie jest w stanie zmierzyć wszystkiego, co naprawdę ma znaczenie w tym zawodzie.























