Publikacje
Ciekawostki
Misja medyczna Doctors Africa – medycy z pomocą dla potrzebujących

Misja medyczna Doctors Africa – medycy z pomocą dla potrzebujących

Zapisuję
Zapisz
Zapisane

Setki konsultacji lekarskich, tysiące wykonanych badań, warsztaty i szkolenia dla personelu medycznego na dalekich krańcach świata, pomoc najbardziej potrzebującym – grupa lekarzy, studentów medycyny i młodzieży z Fundacji Centrum Dobroczynności Lekarskiej w ramach wolontariatu wyjeżdża na misje, by nieść pomoc w afrykańskich wioskach. Niedawno wrócili z Tanzanii. 

W ramach Fundacji Centrum Dobroczynności Lekarskiej, od 2019 r. działa misja medyczna - Doctors Africa. Jej założycielem jest dr hab. Bartłomiej Guzik, kardiolog, internista, prezes Fundacji Centrum Dobroczynności Lekarskiej im. prof. Teresy Adamek Guzik i Jana Guzika z Kliniki Kardiologii Interwencyjnej IK UJ CM KSS im. Jana Pawła II w Krakowie. Zanim trafili w dalekie zakątki, pomagali potrzebującym w kraju. 

W 2016 roku na krakowskim rynku rozstawiliśmy namiot medyczny dla bezdomnych podczas Wigilii dla Bezdomnych i Potrzebujących. Od tamtej pory, co roku, uruchamiamy Specjalistyczny Szpital Polowy, gdzie bezdomni mogą zostać zdiagnozowani i przebadani – mówi dr hab. Bartłomiej Guzik, założyciel Fundacji. 

Obecnie misja Doctors Africa skupia około 60 osób - specjalistów różnych dziedzin, profesorów, ale i ich studentów oraz młodzież niezwiązaną z medycyną, którzy starają się choć trochę poprawić dostęp do ochrony zdrowia w Afryce. Ich głównym celem jest edukacja tamtejszego personelu medycznego, dzięki któremu lokalna społeczność dostaje szansę na leczenie i życie w zdrowiu. 

Największego wsparcia potrzebują kraje o niskich dochodach, tam potrzeby są praktycznie nieograniczone. Jak podkreślają lekarze z Doctors Africa, tym trudniej jest zaplanować mądrą pomoc – bo chcą oni z jednej strony leczyć chorych, a z drugiej edukować tamtejszy personel medyczny, by samodzielnie dbał o swoich pacjentów.

– W Afryce często jest dobry sprzęt medyczny, ale brakuje szkoleń, lekarze nie wiedzą, jak go obsłużyć. Rotacja personelu jest tam ogromna, dlatego staramy się ich uczyć, by wiedza, którą przekazujemy pozostała w miejscu, gdzie działamy – dodaje dr Bartłomiej Guzik. 

Pierwsza misja – projekty skrojone na miarę

Na pierwszą misję lekarze z Krakowa wyjechali w 2019 r. do Ugandy i Tanzanii

– Organizacja misji to ciężka praca przez cały rok – zbiórki pieniędzy, szkolenia całej ekipy, przygotowywanie się i planowanie. Na miejscu współpracujemy ze szpitalami misyjnymi, które najlepiej znają potrzeby lokalnych społeczności - nasza misja jest odpowiedzią na ich konkretne potrzeby. Wszyscy zaangażowani w projekt mają pełne ręce roboty – mówi dr hab. Bartłomiej Guzik.

Gdy już wszystko jest dopięte na ostatni guzik, na miejscu ogłaszany jest przyjazd lekarzy z Polski.

– Wieści w Afryce szybko się rozchodzą, ludzie na nas czekają – mówi lekarz.

Odpowiadając na potrzeby lokalnych społeczności wolontariusze stworzyli 8 projektów medycznych: Doctor Heart, Doctor Baby, Africa Care, Doctor Shock, Doctor Smile, Doctor Tooth, Doctor Cut i Doctor Football. Wiedząc, że w liczącej 41 mln mieszkańców Ugandzie jest niespełna 100 specjalistów kardiologii, a choroby sercowo-naczyniowe są jedną z najczęstszych przyczyn zgonów na świecie, powstał pierwszy projekt - Doctor Heart, który wspiera lokalny system opieki zdrowotnej poprzez szkolenia, dostarczenie niezbędnego sprzętu medycznego i naukę jego obsługi.  

doctors africa, medycy w afryce, wolontariusze w afryce
Doctors Africa

Niespodziewane efekty przyniósł projekt Doctor Smile, który sprawił dzieciom wiele radości. W Ugandzie, w Kakooge wolontariusze zbudowali dzieciom pierwszy plac zabaw.

Służył on krótko, po kilku tygodniach pozostało niewiele sprzętów, ponieważ był tak intensywnie używany. Uśmiech dzieci, radość z pierwszej w życiu huśtawki była nie do opisania – wspomina dr Guzik. 

Zdrowie psychiczne najmłodszych – dzieci potrzebują troski i uwagi 

Potrzebnym i bardzo ważnym projektem okazał się także Africa Care, który jest poświęcony zadbaniu o zdrowie psychiczne najmłodszych Afrykańczyków

Problem przemocy wobec nieletnich, wykorzystywania seksualnego, okaleczania kobiet i dzieci odciska piętno na całych społecznościach w wielu miejscach Afryki. W ramach Africa Care, wolontariusze przekazują wiedzę na temat praw kobiet i dzieci, pomagają młodym ludziom rozwijać się w atmosferze wzajemnego szacunku. Do tej pory odbyło się wiele warsztatów, w których udział wzięło 250 dzieci.  

Paulina Donicz, lekarka rezydentka psychiatrii dzieci i młodzieży, współtwórczyni misji, która realizowała Africa Care tłumaczy, że pomysł zajęcia się tym problemem zrodził się podczas jej pierwszej misji w Afryce.

Wówczas w prowincjonalnym szpitaliku, podczas mojego pobytu, mieliśmy zaskakująco dużo przypadków pacjentów po próbach samobójczych czy z podejrzeniem doświadczania przemocy. Wtedy uznaliśmy, że na tle wielu innych potrzeb - nieleczonego nadciśnienia, cukrzycy, niezaopiekowanych kobiet ciężarnych, minimalnych procedur resuscytacji noworodków, musi znaleźć się również miejsce na zdrowie psychiczne najmłodszych. O zdrowiu psychicznym dzieci nadal mówi się niewiele, także w krajach zamożnych, a co dopiero w skrajnie niedofinansowanym systemie opieki zdrowotnej afrykańskiego kraju. Nigdzie tak, jak w krajach najuboższych, nie jest prawdziwe stwierdzenie, że dzieci są przyszłością. To one od najmłodszych lat pomagają rodzicom, najpierw opiekując się rodzeństwem, a potem pracując zarobkowo najczęściej przy gospodarstwie domowym. Gdy zabraknie funduszy na edukację w dzieciństwie, dzieci mają minimalne szanse na sukces życiowy czy polepszenie sytuacji materialnej całej rodziny, bo to one noszą na swoich barkach ciężar opieki nad rodzicami i rodzeństwem. Chcemy im pomóc, pokazać jak poradzić sobie z tak ogromnym obciążeniem – mówi Paulina Donicz. 

doctors africa, africa care, wolontariusze dla dzieci w afryce
Doctors Africa

W ramach projektu, wolontariusze we współpracy ze specjalistami psychologami, którzy w Polsce zajmują się pracą z uczniami w szkołach oraz specjalistami z psychiatrii zaplanowali program warsztatów dla uczniów szkoły podstawowej.

Cele realizowaliśmy poprzez zabawę. Poruszaliśmy różne tematy dając dzieciom przestrzeń do wyrażenia siebie i poruszania tematów, które są dla nich ważne i z którymi spotykają się na co dzień. Ku mojemu zdziwieniu, przy braku jakichkolwiek zajęć z psychologiem czy tzw. „godzin wychowawczych” uczniowie świetnie poruszali się po tematach emocji czy relacji. Z dojrzałością rozmawiali o swoich trudnościach w szkole, a następnie szukali sposobów na zapobieganie najtrudniejszym sytuacjom. Na pewno ogromną wartością dla nich był indywidualny charakter warsztatów - praca w grupie kilkunastu osób, co tam jest rzadkością. Po jakimś czasie zrozumiałam, że uwaga, troska i zainteresowanie to coś, czego bardzo potrzebują. Tylko poprzez rozmowę, zastanawiając się nad istotą problemu i szukając rozwiązań, można pokonywać trudności i im zapobiegać – mówi Paulina Donicz.

A tych w Afryce nie brakuje. Jednym z przykładów jest chociażby edukacja. Nie wszyscy mogą się uczyć, bo stać na nią niewiele rodzin. Rok nauki kosztuje tam około 100$. Jeśli uczeń nie ma opłaconej szkoły, zostaje zawieszony i może kontynuować daną klasę dopiero po uiszczeniu opłat.

Czasami uczniowie mają kilka przerw semestralnych i szkołę kończą później, niż wskazuje ich wiek. Edukacja jest szansą na lepsze życie w przyszłości i jest ogromnym wyróżnieniem dla każdego ucznia, jednak warunki, w jakich muszą się oni uczyć są bardzo trudne. W jednej szkole uczy się nawet 1200 osób. Klasy liczą po ok. 140 uczniów, a kadra nauczycielska składa się z 30 nauczycieli. Szkoły są z internatem, a ze względu na fundusze, brak dróg i pojazdów, dzieci mieszkają w szkołach i wracają tylko kilka razy do roku do domu rodzinnego. Pokoje sypialne to duże pomieszczenia z łóżkami piętrowymi ustawionymi jedno obok drugiego. Proszę sobie wyobrazić, jak takie warunki kształtują rozwój dziecka, kiedy od 3-4 r.ż. mieszka pośród 1200 dzieci – wspomina Paulina Donicz. 

Mimo licznych niedogodności, te dzieci, które mogą sobie pozwolić na naukę, korzystają z niej. Ale Africa Care to nie tylko projekty edukacyjne.

Zajmowaliśmy się także zabawą. W ramach rozwijania potencjału, zorganizowaliśmy dla uczniów warsztaty „robienia czegoś z niczego”, a konkretnie z dostępnych przedmiotów, pomysł zero-waste. Chcieliśmy pokazać dzieciom, że są kreatywne, że potrafią razem współpracować oraz że praca popłaca, a wysiłek może zostać nagrodzony. Uczniowie stworzyli biżuterię i pudełeczka do przechowywania. Byli z siebie niezwykle dumni, a ja widziałam jak niewiele trzeba, by rozwijać ich skrzydła – mówi wolontariuszka.

I wspomina, że wspólnym dziełem zwieńczającym współpracę było samodzielne stworzenie przez uczniów (z niewielką pomocą opiekunów) scenariusza postępowania w trudnych sytuacjach rówieśniczych, np. w przypadku kradzieży, kłótni czy bójki.

- Ich prace zaprezentowaliśmy w szkole jako trofea i jednocześnie instrukcje na wypadek doświadczenia tych sytuacji. Wszyscy dostali od nas dyplomy. Jak się potem okazało, ten dyplom - kartka papieru był dla nich największą nagrodą. Najpierw jednak musieli usłyszeć od dyrektora szkoły czym są dyplomy, puchary i nagrody, ponieważ większość uczniów dostała nagrodę po raz pierwszy w życiu! Świadomość, że chociaż jedno dziecko uwierzy w siebie albo będzie lepiej radziło sobie z trudnymi sytuacjami wynagrodziła trud i intensywną pracę w 30 stopniowym upale – mówi Paulina Donicz. 

Powikłania ciąży i porodu to druga najczęstsza przyczyna zgonów w Tanzanii

W projekt Doctor Baby, który jest niezwykle potrzebny w Afryce, była zaangażowana m.in. dr Karolina Zeman.

Zorganizowanie pierwszej misji było wyzwaniem. Robiliśmy to po raz pierwszy, ucząc się na swoich błędach. Dało nam to możliwość rozwoju – zarówno pod względem medycznym, przygotowując projekty, szkolenia, materiały dla personelu i pacjentek, jak i logistycznym. Ale tak naprawdę dopiero na miejscu, podczas misji, zobaczyliśmy, czego oczekują od nas pacjenci - mówi Karolina Zeman.

Celem Doctor Baby jest opieka nad kobietami ciężarnymi i ich dziećmi. Warto podkreślić, że powikłania ciąży i porodu są drugą najczęstszą przyczyną zgonów w Tanzanii. Na 1000 tys. porodów umiera średnio 450 kobiet, a podczas porodu na 1000 żywych urodzeń umiera 25 noworodków. Medycy z Krakowa w ramach swojego projektu chcą poprawić przeżywalność noworodków, jak i matek, a także wprowadzić lepsze standardy opieki podczas ciąży i połogu. Jednym z istotnych aspektów tego projektu jest również edukacja personelu medycznego w zakresie obsługi sprzętu medycznego oraz prowadzenia badań i konsultacji ginekologicznych. Tanzanki często chorują na raka szyjki macicy, borykają się także z niepłodnością i zaburzeniami hormonalnymi.   

doctors africa, doctors baby, wolontariusze w afryce
Doctors Africa

Wolontariusze pomagają, sami wiele zyskują 

O tym, że wolontariat przynosi same korzyści nie trzeba nikogo przekonywać. Osoby niosące pomoc, w tym przypadku m.in. studenci medycyny, lekarze zdobywają nie tylko ogrom wiedzy, ale i cenne doświadczenie.

To praca na pełen etat, gdzie każdy uczy się współpracować z zespołem, realizuje powierzone mu zadania, może się wykazać kreatywnością. Ta praca wszystkim nam, bez względu na wiek, zawód, daje nie tylko satysfakcję, ale przede wszystkim spełnienie oraz cenne doświadczenie. Ilość pracy i przekrój pacjentów sprawiają, że my lekarze się rozwijamy. Dajemy z siebie wszystko, ale ja uważam, że to my najwięcej dostajemy - mówi dr Guzik. 

Zainteresowanie wolontariatem jest bardzo duże.

- Co roku zasilamy naszą załogę, ale nie jesteśmy w stanie przyjąć wszystkich chętnych. Dlatego proces rekrutacji jest wieloetapowy, a naszym celem jest wybranie osób, które poświęcą się misji, ale które są ciekawe i od których sami możemy się czegoś nauczyć. Liczą się dla nas osoby, które mają otwarte serca i głowę, potrafią się poświęcić i mocno zaangażować. To ważne, ponieważ w Afryce warunki są inne od tych, które znamy w Polsce. Trzeba znosić niedogodności, trudności i z uśmiechem podchodzić do chorych, aby im pomóc – mówi dr Bartłomiej Guzik.

I co istotne, nie wszyscy wyjeżdżają do Afryki, część osób jest potrzebna w Polsce do zorganizowania i nadzorowania wyjazdu.

Spośród wolontariuszy, wybieramy tych, którzy danego roku wyjadą realizować konkretny projekt. Najbliższa rekrutacja do naszego zespołu ruszy w nowym roku akademickim – dodaje. 

Tegoroczna misja była inna 

Podczas pierwszego lockdownu, wyjazdy na misje zostały wstrzymane, ale wolontariusze nie próżnowali i stworzyli krajowy projekt Doctor Home, który polegał na dowożeniu obiadów do osób starszych. 

Doctors Africa wyjechali na misję po dwuletniej przerwie, w sierpniu tego roku. 

Mimo niepewnej sytuacji pandemicznej nie odwołaliśmy wyjazdu, cierpliwie czekaliśmy na uspokojenie się sytuacji na granicach i jak tylko było to możliwe, zebraliśmy wszystkie siły i postanowiliśmy zrealizować kolejną misję, która właśnie się szczęśliwie zakończyła. Tym razem realizowaliśmy kilka projektów w Tanzanii - te, które zawsze cieszą się największym powodzeniem i jest na nie niekończące się zapotrzebowanie, czyli Doctor Heart oraz Doctor Baby. A także nowe – Doctor Newborn, który polegał na specjalistycznej opiece nad noworodkiem. Działaliśmy także w ramach Doctor Skin. To projekt, który polega na dermatologicznej opiece i leczeniu schorzeń skóry, których w Afryce nie brakuje, ze szczególnym uwzględnieniem pacjentów z albinizmem. Nasi wolontariusze mieli do czynienia z szeroką gamą nieleczonych chorób skóry czy nowotworów, przez które pacjenci byli wykluczeni ze społeczności, a po zaordynowanym leczeniu mogli wrócić do rodzin zdrowi. Dostarczyliśmy im zapasy kremów z filtrami, aby zabezpieczyć albinosów przed niebezpiecznym dla nich słońcem. Realizowany był także nasz ulubiony projekt – Doctor Smile – dodaje Paulina Donicz.

Jak podkreślają wolontariusze, tegoroczna misja była zupełnie inna od poprzednich. 

Do końca nie wiedzieliśmy, czy wylecimy, czy dolecimy i wrócimy zdrowi. Ale wszystko się udało. Do Bugisi i Maganzo w Tanzanii pojechało 8 lekarzy i jedna studentka - dodaje dr Bartłomiej Guzik.

Lekarze mieli pełne ręce roboty.

– W dobie COVID-19 pacjenci w Afryce mieli przez ostatnie dwa lata bardzo ograniczony dostęp do usług medycznych. W ciągu trzech tygodni pomogliśmy prawie 1000 pacjentom, których po powrocie nadal konsultujemy zdalnie. W Afryce przed pandemią potrzeby były niewyobrażalnie wielkie, teraz w związku z COVID-19, są kilkaset razy większe – podkreślają wolontariusze. 

COVID-19 w tanzańskim buszu: duża zachorowalność, ograniczona pomoc  

Jak podkreślają medycy, w Tanzanii COVID-19 to dość abstrakcyjne pojęcie. Wielu mieszkańców nie ma wiedzy i świadomości czym jest wirus i jak należy się przed nim zabezpieczać. Testy nie są wykonywane na taką skalę jak np. w Polsce, do niedawna nie było też dostępnych szczepionek.

Tanzańczycy myślą, że koronawirus to malaria, gruźlica czy drobna infekcja. W Bugisi podjęliśmy próbę zmiany ich podejścia. Przywieźliśmy testy, sprzęt ochrony osobistej, termometry, edukowaliśmy pacjentów. Po wykonaniu przesiewowych testów, okazało się, że zachorowalność jest bardzo duża i także pojawia się falami, jak u nas. Co kilka dni pojawiali się chorzy z saturacjami 40-50%. Niestety możliwości pomocy są tam mocno ograniczone. Ośrodki dysponują kilkoma koncentratorami tlenowymi, nie ma tlenu w ścianie – mówi dr Guzik.

I podkreśla, że dzięki edukowaniu społeczeństwa, zaczęli oni nosić maski chirurgiczne i przyłbice oraz izolować się w przypadku pozytywnego testu. Szczepionki dotarły do Tanzanii dopiero parę tygodni temu. I choć lekarze z Polski chcieli je zabrać ze sobą, nie było to możliwe.

Okazało się, że jest to problem rangi międzynarodowej. Niestety, gdy szczepionki dotarły, zaszczepiła się tylko część personelu medycznego. Większość z nich boi się szczepień lub wierzą w zabobony – dodaje. 

Wolontariusze z Doctors Africa już planują kolejne misje i chcą znacząco rozszerzyć działania we Wschodniej Afryce

Nie każdy ma czas, by zostać wolontariuszem i pojechać na misje, ale każdy z nas może wesprzeć organizacje, które świadczą pomoc potrzebującym. Fundacja Centrum Dobroczynności Lekarskiej środki finansowe zdobywa dzięki dobrym sercom ludzi i organizacji.

Bez tego nasze działania są praktycznie niemożliwe - dodaje dr Guzik. 

Zaloguj się

podroze
etyka

Polecane artykuły