Spis treści
15.06.2026 o 12:48
·

Agresja pacjenta sparaliżowała część SOR-u

100%

75-letni pacjent zaatakował ratownika medycznego i zdemolował część szpitalnego oddziału ratunkowego Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 1 w Szczecinie. W wyniku zdarzenia uszkodzony został specjalistyczny sprzęt wykorzystywany do ratowania pacjentów w stanie zagrożenia życia. Środowisko medyczne po raz kolejny alarmuje o narastającym problemie agresji wobec personelu ochrony zdrowia.

Do incydentu doszło w piątek 12 czerwca około godziny 21 na SOR-ze przy ul. Unii Lubelskiej. Jak poinformowała Magdalena Knop, rzeczniczka szpitala, 75-letniego mężczyznę przywiózł do szpitala zespół ratownictwa medycznego ze względu na stan zagrożenia zdrowia. Pacjent zaatakował ratownika wykonującego przy nim czynności medyczne. Mężczyzna zaczął też demolować pomieszczenie, niszcząc sprzęt medyczny, komputerowy oraz wyposażenie wykorzystywane do ratowania życia i zdrowia najciężej chorych. W chwili zdarzenia na oddziale przebywało około 40 pacjentów. Sytuacja była szczególnie trudna, ponieważ personel równocześnie prowadził działania wobec osób znajdujących się w bezpośrednim zagrożeniu życia.

W tym samym czasie zespół naszego SOR-u zajmował się równolegle pacjentem z bardzo ciężkim urazem czaszkowo-mózgowym i masywnym krwotokiem oraz osobą ze świeżym udarem mózgu, przygotowywaną do pilnej trombektomii. Dla życia tych ludzi znaczenie miały minuty.  Właśnie dlatego w chwili zdarzenia część personelu skupiła się na zabezpieczeniu pacjentów, część zespołu walczyła o życie najciężej chorych, a część próbowała opanować sytuację rozgrywającą się kilka metrów dalej. W sytuacji zagrożenia zawsze najważniejsze jest dla nas bezpieczeństwo pacjentów i personelu, dopiero na końcu sprzęt 

– przekazała Magdalena Knop.

Zniszczony sprzęt i ograniczona działalność oddziału

Agresywny pacjent uszkodził m.in. analizator do pomiaru parametrów krytycznych, pięć pomp infuzyjnych wraz ze stanowiskiem ładującym, cztery stanowiska komputerowe, wózek reanimacyjny oraz drobny sprzęt medyczny. To wyposażenie jest wykorzystywane na co dzień podczas opieki nad pacjentami w najcięższym stanie. SOR utracił cztery monitorowane stanowiska przeznaczone dla chorych wymagających intensywnego nadzoru medycznego. 

Niestety, pomimo podjętych działań, zdewastowanej sali nie udało się przywrócić do pełnej funkcjonalności 

– poinformowała placówka.

Rzeczniczka szpitala zwróciła uwagę, że utrata stanowisk nie oznacza jedynie strat materialnych.

Kiedy takie stanowisko zostaje wyłączone z użytkowania, nie znika kawałek wyposażenia – „znika” możliwość udzielenia komuś pomocy 

– podkreśliła.

Szpital odpowiada na komentarze

Po nagłośnieniu sprawy w mediach społecznościowych pojawiły się sugestie internautów, że agresja pacjenta mogła być skutkiem długiego oczekiwania na pomoc. Szpital stanowczo odrzuca takie interpretacje.

Ten konkretny pacjent nie siedział przez wiele godzin na korytarzu. Nie czekał w kolejce do triażu. Nie był pozostawiony bez pomocy. Został przywieziony karetką ze względu na stan zagrożenia zdrowia i znajdował się pod opieką personelu medycznego 

– zaznaczyła Magdalena Knop.

Placówka podkreśla, że agresja wobec pracowników ochrony zdrowia nie może być usprawiedliwiana frustracją czy emocjami pacjentów.

Michał Bulsa: problem przemocy wobec personelu medycznego ma charakter systemowy

Do sprawy odniósł się również Michał Bulsa, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Szczecinie.

Nie mam słów, by opisać, jak bardzo jestem oburzony zdarzeniem z minionego piątku 

– podkreślił.

Jak zaznaczył, nie był to wyłącznie atak na ratownika medycznego i personel oddziału, ale sytuacja, która stworzyła realne zagrożenie dla innych pacjentów przebywających na SOR-ze.

W chwili zdarzenia na szpitalnym oddziale ratunkowym przebywało 40 pacjentów. Konieczna była ewakuacja chorych z bezpośredniego miejsca zdarzenia, zabezpieczenie pozostałych pacjentów oraz ograniczenie skutków agresywnego zachowania chorego 

– wskazał.

Prezes ORL zwrócił uwagę, że problem przemocy wobec personelu medycznego ma charakter systemowy.

Nie ma tygodnia, by w Polsce nie dochodziło do ataków na ratowników medycznych, lekarzy oraz personel na szpitalnych oddziałach ratunkowych 

– ocenił.

Według Bulsy szczególnie niebezpieczne są piątkowe i sobotnie wieczory, kiedy liczba agresywnych incydentów wyraźnie rośnie. W jego ocenie w tych okresach konieczne jest wzmacnianie ochrony placówek oraz zwiększanie czujności służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo.

Autorstwo

Zaloguj się

Zapomniałaś/eś hasła?

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).