Wyszukaj w publikacjach

12.07.2024 o 14:40
·

Analiza kadr medycznych w systemie ochrony zdrowia

100%

Ministerstwo Zdrowia przedstawiło analizę kadr medycznych w systemie ochrony zdrowia w wieloletniej perspektywie z uwzględnieniem m.in. demograficznych, technologicznych i edukacyjnych, dynamiki zjawisk epidemiologicznych. Wynika z niej, że w przyszłości lekarzy nie powinno zabraknąć, możliwa jest nawet nadwyżka. 

Szczegółowe dane opracowane przez Departament Analiz i Strategii Ministerstwa Zdrowia przedstawiła Urszula Demkow, wiceminister zdrowia, podczas sejmowej podkomisji ds. organizacji ochrony zdrowia.

To w miarę obiektywne oszacowanie potrzeb zdrowotnych w zakresie kadr medycznych, które powinno być zawsze podstawą do podejmowania decyzji. Przede wszystkim powinniśmy odpowiedzieć na podstawowe pytanie, ilu powinno być lekarzy w Polsce, żeby w pełni zaspokoić potrzeby społeczeństwa? Trudno na to odpowiedzieć. Z pewnością nie należy przekładać bezpośrednio liczby lekarzy w systemie na sprawność, na funkcjonowanie ochrony zdrowia, o czym mówią dane pochodzące z wielu krajów. Są takie kraje, gdzie tych lekarzy jest stosunkowo mało, jak np. Japonia, gdzie jest 2,4 lekarza na tysiąc mieszkańców, a system działa sprawnie. Są takie systemy, jak na przykład Grecja, gdzie jest 5,9 lekarza, a system działa bardzo źle. Liczba lekarzy oczywiście jest ważna, ale nie możemy powiedzieć, że to jest najważniejszy miernik 

– mówiła wiceminister.

Jak zaznaczyła Urszula Demkow, sprawność systemu, w którym działa lekarz, jest wypadkową decydującą o skuteczności i efektywności jego działania.

Na to, jak oceniamy kadry medyczne, wpływa nie tylko liczba przedstawicieli poszczególnych zawodów medycznych, ale także ich kompetencje i uprawnienia. Z dostępem do różnych specjalistów jest bardzo różnie w różnych regionach. Rozmieszczenie kadr medycznych jest ogromnie ważne, a to w Polsce jest bardzo zróżnicowane 

– mówiła Demkow.

I zaznaczała, że ważna jest optymalizacja czasu pracy lekarza.

To się dziś zmienia. Kiedyś lekarze pracowali bardzo dużo, dziś pokolenia X, Y, Z nie chcą poświęcać całego życia na pracę. Powinno to się zdecydowanie zmienić, m.in. ze względu na stan zdrowia medyków. Powinniśmy też dążyć do tego, by zmniejszyć biurokrację, by lekarz był przede wszystkim przy pacjencie, a nie w komputerze 

– mówiła.

Demkow podkreślała, że warto wykorzystać zawody medyczne, które wraz z lekarzem będą się opiekować pacjentem.

Opieka interdyscyplinarna daje najlepsze efekty leczenia 

– mówiła.

Wspominała też o tym, że dużym wsparciem dla lekarza jest sztuczna inteligencja, że potrzebni są asystenci lekarza i asystenci pielęgniarek, którzy zdejmą z lekarzy obowiązki administracyjne.

Ważne jest też to, jak będziemy tworzyć miejsca szkoleniowe, jak one będą rozmieszczone, jak będziemy wpływać na zainteresowanie określoną specjalizacją 

– mówiła Urszula Demkow.

Stan kadry medycznej w Polsce

Jeśli chodzi o liczbę lekarzy na 1000 mieszkańców, wyliczono, że w 2022 r. było to około 3,6 lekarza. Natomiast według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, aktywne prawo wykonywania zawodu ma 4,2 lekarza na tysiąc mieszkańców. Widzimy też, że liczba pracujących lekarzy na przestrzeni ostatnich lat systematycznie rośnie 

– mówiła.

I dodała, że liczba lekarzy jest zróżnicowana regionalnie i są rejony, gdzie jest duży niedobór. Np. województwa: opolskie i lubelskie, gdzie jest 2,6 lekarza na tysiąc mieszkańców, podczas gdy w województwie mazowieckim ten wskaźnik wynosi 5,8. 

Najlepiej zaopatrzone w kadry są powiaty, które są aglomeracjami miejskimi, gdzie liczba lekarzy jest powyżej 150 proc. średniej krajowej. Większa liczba lekarzy jest w województwach, w których od dawna są wyższe uczelnie medyczne. Najsłabiej jest tam, gdzie te uczelnie nie działały albo działają od niedawna. To podkarpackie, warmińsko-mazurskie, opolskie czy lubuskie 

– wymieniała wiceminister.

I zastanawiała się, czy tworzenie wyższych uczelni medycznych, szczególnie w rejonach, gdzie zapotrzebowanie na kadry medycznej jest niskie, ma sens.

Na przykład tworzenie piątej uczelni medycznej w Warszawie? Natomiast zdecydowanie w Rzeszowie czy Zielonej Górze trzeba wspierać uczelnie, bo one kształcą absolwentów na potrzeby tamtych mieszkańców 

– dodała.

Struktura wiekowa lekarzy

Dane, które przedstawiła Urszula Demkow, wskazują na duży udział młodych osób (co zostało spowodowane wzrostem kształcenia), które wchodzą na rynek pracy, dzięki czemu zostaje zachowana wymienialność pokoleniowa. 

Wysoki średni wiek lekarzy, wynoszący 51 lat, spowodowany jest znaczącym udziałem lekarzy pracujących pomimo osiągniętego wieku emerytalnego (24 proc. w 2022 r.). Z kolei z modelu popytowo-podażowego wynika, że ci lekarze znacznie mniej czasu spędzają w pracy niż lekarze z młodszej grupy wiekowej 

– podaje resort zdrowia.

Wiceminister zwraca uwagę, że sporo lekarzy jest w wieku emerytalnym.

Mamy nawet stulatków. Oczywiście ci lekarze podwyższają nam średnią, a nie wszyscy z nich pracują w pełnym wymiarze godzin. Im są starsi, tym ich wymiar zatrudnienia jest mniejszy. Lekarze do 59. roku życia pracują średnio 180 godzin w sektorze publicznym i około 22 godzin w sektorze prywatnym 

– mówiła.

Dane pokazują, że liczba godzin pracy uwzględnia nie tylko podział ze względu na wiek, ale także na płeć.

Kobiety pracują mniej niż mężczyźni, bo pełnią inne role społeczne, mają przerwy związane z macierzyństwem, opiekują się dziećmi i nie są chętne do tego, żeby tak intensywnie pracować, jak panowie. Wcześniej też przechodzą na emeryturę 

– wyjaśniła.

Kształcenie kadry lekarskiej – znacząco wzrosły limity przyjęć

Limity przyjęć na studia lekarskie na przestrzeni lat 2005–2022 wzrosły znacząco, o 162 proc.

Znaczna część absolwentów decyduje się na pozostanie po ukończonych studiach w województwie, w którym studiowali. Nie obserwujemy wielkiej migracji lekarzy po kraju. Spodziewamy się, że nowe uczelnie będą mogły także dostarczać kadry w miejscu, gdzie są one kształcone. Niestety, na specjalistę w systemie musimy czekać długo. Mimo zwiększanych limitów, specjaliści trafią do systemu za minimum 11-17 lat 

– mówiła wiceminister.

Demkow wskazała, że rośnie również liczba studentów, co jest pokłosiem zwiększonej liczby limitów na uczelniach medycznych.

W 2022 roku było ponad 40 tys. studentów kierunku lekarskiego. W latach 2009–2014 było rocznie niecałe 3 tys. absolwentów tych kierunków, natomiast w 2022 roku ta liczba wyniosła już ponad 4 tys. A więc przybywa nam lekarzy 

– dodała. 

Urszula Demkow: lekarzy nie powinno brakować 

Z modelu podażowo-popytowego przygotowanego przez resort zdrowia, który pozwala na określenie zapotrzebowania i prognozę w zakresie kadr medycznych, wynika, że w najbliższych latach nie powinno brakować lekarzy.

Model nie wskazuje nam dokładnie, ilu lekarzy brakuje, ale pokazuje trendy i kierunki zmian. Na tej podstawie będzie można podejmować odpowiednie decyzje 

– mówiła.

MZ poinformowało, że z ich analiz wynika, że nie powinno brakować lekarzy, a nawet będziemy mieli nadwyżkę.

Będzie to zależne od regionów i od wyboru specjalizacji. Z analiz MZ wynika, że po 2025 r. nastąpi równowaga pomiędzy podażą a popytem na kadry lekarskie. Później będziemy mieli nadpodaż lekarzy. Natomiast według danych Naczelnej Izby Lekarskiej, analiza ta wykazuje podobny proces, tyle że na początku 2030 r. nastąpi zrównanie podaży i popytu i później podaż będzie przewyższała popyt. Według NIL, w latach 2023-2048 kształcenie lekarzy na obecnym poziomie doprowadzi do 20 proc. nadpodaży lekarzy. Z jednej strony może się wydawać, że to dobrze, że lekarzy nie będzie brakowało, ale z drugiej strony musimy być świadomi, że lekarz jest najdroższym elementem systemu, że bardzo drogie jest jego kształcenie oraz że lekarze mają najwyższe pensje. Wobec tego warto byłoby się zastanowić, czy nas stać na to, żeby kształcić lekarzy niepotrzebnie? Czy może raczej próbować zbudować system, opierając się na innych zawodach medycznych, które będą przejmowały kompetencje i wspomagały lekarza 

– podkreśliła Urszula Demkow.

Wzrasta liczba specjalistów 

Opracowanie MZ pokazuje, że liczba lekarzy w trakcie specjalizacji w latach 2019-2023 stabilnie wzrasta. Nie wszystkie miejsca specjalizacyjne są jednak zapełniane. Korzystnie przedstawia się sytuacja w przypadku kardiologii, psychiatrii i radiologii, gdzie zapewniona jest zastępowalność pokoleniowa i jest dużo młodych lekarzy zasilających rynek pracy. Odwrotna sytuacja dotyczy chorób wewnętrznych, pediatrii i chirurgii ogólnej, gdzie liczba lekarzy osiągających wiek emerytalny znacząco przewyższa osoby w trakcie szkolenia specjalizacyjnego.

Największy wzrost liczby rezydentur przyznanych przez MZ dotyczy psychiatrii dzieci i młodzieży, rehabilitacji medycznej, onkologii i hematologii dziecięcej oraz toksykologii klinicznej. Nie pokryło się to z wyborami absolwentów. Największy wzrost liczby zakwalifikowanych w trybie rezydenckim wystąpił w dziedzinach medycyny rodzinnej i psychiatrii 

– mówiła Demkow. 

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).