Spis treści
28.07.2026
·

Rodzice Lekarze, czyli rzeczywistość między pacjentem a domem

100%

Nieodłącznym elementem codzienności wielu lekarek i lekarzy jest łączenie wyzwań zawodowych z rodzinnymi – nie tylko w zakresie relacji partnerskich, ale także rodzicielstwa. Wśród medyków temat jest na tyle istotny, że powstały społeczności matek lekarek oraz ojców lekarzy.

Jako Remedium postanowiliśmy poznać doświadczenia, wyzwania i realne potrzeby lekarek i lekarzy łączących pracę z rodzicielstwem. Zależało nam na poznaniu Waszej perspektywy i pokazaniu naszej codzienności – zarówno tej widocznej, jak i tej, która zwykle pomijana jest w dyskusjach.

Skonstruowaliśmy badanie ankietowe, którego rezultatem jest niniejszy raport. W trakcie jego projektowania skupiliśmy się na pięciu kluczowych obszarach:

  • obawach związanych z rodzicielstwem,
  • codziennych doświadczeniach i obciążeniach,
  • strategiach radzenia sobie,
  • konsekwencjach systemowych i osobistych,
  • przejawach dyskryminacji w miejscu pracy.

Profil respondentów

Kim są Rodzice Lekarze?

Badanie miało formę dwóch ankiet internetowych, skierowanych osobno do kobiet oraz mężczyzn. Zawierały pytania zamknięte i otwarte, co pozwoliło nam dokonać szerszej analizy profilu respondentek oraz respondentów, jednocześnie poznając ich jednostkowe doświadczenia, perspektywy, potrzeby oraz wyzwania związane z łączeniem pracy medycznej i rodzicielstwa. W ten sposób powstała grupa respondentów, którą możemy zdefiniować jako „Rodzice Lekarze”.

W badaniu wzięło udział łącznie 485 Rodziców Lekarzy, w tym 380 kobiet (w okresie 26.05–28.07.2025 r.) oraz 105 mężczyzn (w okresie 17.06–28.07.2025 r.).

89% kobiet stanowią lekarki, pozostałą część respondentek reprezentują studentki kierunku lekarskiego (7%) oraz lekarki dentystki (4%). „Po drugiej stronie” również przeważają absolwenci – odpowiedzi udzieliło 95% lekarzy oraz 5% studentów.

W obu grupach dominują osoby młode – ponad 70% respondentów to osoby w wieku 26–35 lat. Kolejne 17–18% w obu grupach mieści się w przedziale 35–40 lat. Najmłodszych (18–25 lat) oraz starszych, powyżej 45. roku życia, jest niewiele (2,9% ankietowanych kobiet, 6,9% ankietowanych mężczyzn). 22% kobiet i 35,2% mężczyzn ukończyło szkolenie specjalizacyjne, natomiast 53% kobiet i 53,5% mężczyzn jest w jego trakcie – pozostali ankietowani jeszcze nie rozpoczęło.

Gdzie pracują Rodzice Lekarze?

Nasi respondenci pracują przede wszystkim w szpitalach:

  • w szpitalach nieklinicznych – 42% lekarek oraz 52% lekarzy,
  • w szpitalach klinicznych – 27% lekarek oraz 33% lekarzy.

Oznacza to, że 70–85% uczestników badania pracuje w strukturach wymagających dyżurów, gotowości i pracy zmianowej. Praca ambulatoryjne dotyczy mniejszej części (22% lekarek, 12% lekarzy), a gabinety prywatne czy własne praktyki reprezentowane są marginalnie.

Zbliżone w obu grupach jest także miejsce wykonywania praktyki lekarskiej. Dominują duże i średnie miasta, gdzie znajdują się szpitale i ośrodki szkoleniowe – tylko 5–6% respondentów pracuje na terenach wiejskich.

Specjalizacje i obciążenie pracą

Najczęstsze specjalizacje wśród lekarek, które wzięły udział w ankiecie, to:

  • medycyna rodzinna,
  • pediatria,
  • choroby wewnętrzne,
  • położnictwo i ginekologia,
  • anestezjologia i intensywna terapia.

Cześć z nich wskazuje przy tym, że z powodu macierzyństwa zdecydowała się na zmianę specjalizacji lub wybór dziedziny, która wiąże się z mniejszym obciążeniem oraz mniejszą liczbą dyżurów.

Wśród lekarzy dominują natomiast:

  • ortopedia i traumatologia narządu ruchu,
  • chirurgia ogólna
  • chirurgia naczyniowa,
  • anestezjologia i intensywna terapia,
  • choroby wewnętrzne,
  • neurologia.

Niezależnie od płci, liczba godzin pracy w miesiącu w przypadku Rodziców Lekarzy nadal jest wysoka, choć nie obyło się bez różnic.

Ponad 200 godzin miesięczne pracuje 56% Ojców Lekarzy (aż 28,7%, czyli ponad połowa z nich, deklaruje pracę powyżej 240 godzin miesięcznie), pomiędzy 161 a 200 godzin 29% mężczyzn. Wśród Matek Lekarek również widać silną grupę pracującą powyżej etatu (40 godzin tygodniowo) – jednocześnie pojawia się tutaj większa rozpiętość. Od kobiet pracujących intensywnie – „tylko” 8% deklaruje pracę powyżej 240 godzin w miesiącu. Pomiędzy 121 a 160 godzin pracuje 26% lekarek, 9% z nich obecnie nie pracuje, 6% mniej niż 80 godzin, a 14% między 80 a 120 godzin, np. z powodów zdrowotnych czy okołoporodowych.

Struktura rodzin i wiek dzieci

Rodzice Lekarze najczęściej żyją w związkach, ponad ¾ w małżeństwie (79% kobiet i 82% mężczyzn), a kolejne kilkanaście procent w związkach nieformalnych (odpowiednio 15,2% kobiet i 16% mężczyzn). Singielki i single stanowią niewielki odsetek (5,5% kobiet i 2,9% mężczyzn) – zdecydowana większość respondentów wychowuje dzieci wspólnie.

Dzieci ma 69% kobiet i 77% mężczyzn z badanej grupy, a wśród osób, które jeszcze ich nie mają, można zaobserwować skłonność do planowania rodzicielstwa – wśród kobiet prawie 17% planuje dziecko w najbliższym czasie, a niemal 7% jest w ciąży, u mężczyzn 10% planuje dziecko, a 5% ma partnerkę w ciąży. Dominują gospodarstwa z jednym lub dwojgiem dzieci (wśród kobiet 46% deklaruje jedno dziecko, a 42% dwoje dzieci; u mężczyzny jest to odpowiednio 54% i 37%). W większości są to małe dzieci, niemowlęta oraz dzieci w wieku 1–4 lat, a często dwójka dzieci w niewielkim odstępie wieku.

Podział obowiązków opiekuńczych

Wśród lekarek, które wzięły udział w ankiecie, tylko 28% zadeklarowało, że ich partner wykonuje zawód medyczny – po drugiej stronie stoi zaś 61% ankietowanych mężczyzn, których partnerki wykonują obowiązki medyczne.

Mimo to, zadania opiekuńcze częściej spoczywają na kobietach.

Wśród lekarek niemal połowa (48%) mówi o równym podziale obowiązków opiekuńczych, ale aż 42% deklaruje, że to one przejmują większość codziennych zadań. Jak podają, tylko 7% partnerów kobiet przejmuje na siebie większość obowiązków.

Gdy tę samą kwestię opisują mężczyźni, struktura odpowiedzi układa się spójnie – 52% lekarzy podaje, że większość obowiązków wykonuje ich partnerka; 43%, że podział obowiązków jest równy, a tylko 1% deklaruje bycie głównym opiekunem.

Czego najbardziej boją się lekarze i lekarki, myśląc o rodzicielstwie?

Dane z ankiet pokazują, że decyzja o posiadaniu dziecka wiąże się dla Rodziców Lekarzy z szeregiem obaw dotyczących zarówno kariery zawodowej, jak i organizacji życia codziennego. Choć kobiety i mężczyźni funkcjonują w podobnych warunkach pracy i często na zbliżonych etapach rozwoju zawodowego, zakres i charakter ich obaw nie są tożsame.

Podział obowiązków opiekuńczych wiąże się z różnym poziomem obaw o wpływ rodzicielstwa na karierę. Zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn uważa, że decyzja o dziecku wpłynie na ich sytuację zawodową…

Kobiety obawiają się najczęściej regresu zawodowego i konsekwencji z tym związanych. Z kolei mężczyźni obawiają się, że praca pochłonie całą ich energię i czas, którego nie będą mieli już dla dzieci i partnerki.

Kluczowe obawy kobiet związane z rodzicielstwem

Lęk przed zatrzymaniem rozwoju zawodowego

Kobiety najczęściej obawiają się, że ciąża i macierzyństwo spowodują wielomiesięczne lub wieloletnie opóźnienia w specjalizacji. Wskazują na realne ryzyko utraty wiedzy i umiejętności, zwłaszcza w specjalizacjach zabiegowych (np. odsunięcie od stołu, utrata wprawy manualnej). Obawiają się też utraty dostępu do kursów, staży i dyżurów, które są kluczowe dla zdobywania kompetencji. Postrzegają to jako regres, wypadnięcie ze schematu i pozostawanie w tyle.

Ryzyko gorszego traktowania w miejscu pracy

Pojawia się też silna obawa przed negatywną reakcją przełożonych i współpracowników: od komentarzy o „mniejszym zaangażowaniu”, przez niechęć do nieobecności lekarek, po doświadczenia odwetowego traktowania za zwolnienia i urlopy w ciąży. Część kobiet deklaruje lęk przed utratą miejsca pracy lub problemami ze znalezieniem nowej, jeśli pracodawca uzna je za „nieprzewidywalne” ze względu na opiekę nad dzieckiem.

Spadek dochodów i pogorszenie sytuacji finansowej

Kobiety przewidują znaczące obniżenie dochodów: konieczność rezygnacji z dyżurów, pracy dodatkowej, procedur i przychodów z praktyki prywatnej. Wskazują, że etat nie rekompensuje utraconych źródeł finansowania, a powrót do dyżurowania po urlopie macierzyńskim jest często na nich wymuszany mimo dużego zmęczenia i konieczności dalszej opieki nad dzieckiem.

Trudność pogodzenia pracy z opieką nad dzieckiem

Kobiety obawiają się, że intensywność pracy w zawodzie uniemożliwi im bycie obecnymi i zaangażowanymi matkami, jakimi chciałyby być. Wskazują na lęk przed zaniedbaniem dziecka przez nadmiar godzin w zawodzie, konieczność redukcji czasu pracy przy drugim dziecku oraz poczucie, że każdy wybór, praca lub opieka, rodzi poczucie straty, a także poczucie winy.

Ryzyko zdrowotne w ciąży

Niektóre lekarki podkreślają obawy o własne bezpieczeństwo i bezpieczeństwo płodu. Martwią się pracą z pacjentami zakaźnymi, narażeniem na CMV, ekspozycją na procedury i substancje szkodliwe. Zwracają uwagę, że realnie wymusza to szybkie przejście na zwolnienie lekarskie, co automatycznie opóźnia specjalizację.

Niestabilne zasady szkolenia i egzaminów

Kobiety boją się, że w trakcie ich nieobecności zmienią się zasady rekrutacji, LEK/PES lub struktura szkolenia. Po powrocie mogą trafić do zupełnie innej rzeczywistości, w której młodsze roczniki będą miały przewagę.

Kluczowe obawy mężczyzn związane z rodzicielstwem

Brak czasu, obawa przed nieobecnością i trudna logistyka pracy w medycynie

To zdecydowanie najczęstsza i najbardziej wyraźna obawa mężczyzn. Lekarze wskazują, że już teraz pracują tak dużo, że trudno im być obecnymi partnerami, a perspektywa planowania dziecka wzmacnia lęk, że nie będą mieli wystarczająco czasu dla rodziny. Chcieliby być zaangażowanymi ojcami, ale widzą, że charakter ich pracy, w tym dyżury, praca zmianowa, nieprzewidywalne grafiki, sprawia, że łączenie tego z opieką nad małym dzieckiem wydaje się wyjątkowo trudne. Obawiają się scenariusza, w którym dwoje rodziców wraca do domu po kilkunastu godzinach pracy i nikt realnie nie ma siły zajmować się dzieckiem.

Wysokie obciążenie godzinowe i utrata energii na rodzicielstwo

Lekarze mówią wprost o pracy przekraczającej 200 godzin miesięcznie. Po dyżurach są fizycznie i psychicznie wyczerpani, co budzi obawę, że po prostu nie będą mieli energii, którą mogliby poświęcić dziecku. Martwią się, że stres, przeciążenie i ciągłe zmęczenie sprawią, że ich zasoby zostaną wyczerpane, zanim przekroczą próg domu.

Niepewność zawodowa i finansowa

Do tego dochodzi obawa o stabilizację zawodową: jak będzie wyglądała praca po specjalizacji, czy uda się znaleźć etat w mieście, czy warunki zatrudnienia pozwolą utrzymać rodzinę. Ta niepewność wzmacnia lęk przed stworzeniem lub powiększeniem rodziny.

Jak obawy lekarzy i lekarek materializują się w codziennym życiu?

To, jak wygląda codzienność, zależy przede wszystkim od konkretnego zespołu i przełożonych. Około 60% mężczyzn i 51% kobiet twierdzi, że w ich miejscach pracy rozmowy o rodzicielstwie są tematem „normalnym” lub „raczej normalnym”. Ale 23% kobiet i 40% mężczyzn uważa, że trudno to ocenić. Co więcej: aż 16% kobiet deklaruje, że temat macierzyństwa jest w ich miejscu pracy pomijany lub niemile widziany.

Podobnie wygląda kwestia realnego wsparcia i dostosowania miejsca pracy do potrzeb przyszłych rodziców. Wśród lekarek aż 60% doświadcza sytuacji, w której ich potrzeby są uwzględniane tylko częściowo lub wcale. U lekarzy proporcje są zbliżone: 53% ocenia, że wsparcia raczej nie ma lub jest tylko częściowe, a jedynie nieco ponad ⅓ widzi jakiekolwiek konkretne działania ze strony pracodawców czy współpracowników.

Najważniejsze doświadczenia rodzicielskie w miejscu pracy

Rodzicielstwo jest akceptowane, dopóki nie wpływa na grafik

W teorii atmosfera w miejscach pracy jest otwarta, w praktyce każda nieobecność, taka jak opieka nad dzieckiem, choroba dziecka czy odmowa dyżuru z powodu chęci spędzenia czasu z rodziną, potrafi wywołać napięcie w zespole i nieprzyjemne komentarze przełożonych czy współpracowników.

Te same realia pracy, różne oczekiwania wobec matek i ojców

Zarówno lekarki, jak i lekarze chcieliby pogodzić pracę z rodzicielstwem i mierzą się z wyzwaniami łączenia obydwu ról. Jednocześnie widać wyraźną różnicę w tym, jak systemowo i społecznie traktowane jest zaangażowanie matek i ojców. Wobec kobiet istnieje domyślne założenie, że to one powinny przejąć większą część opieki nad dzieckiem, że rodzicielstwo to rola kobiet. Z kolei wobec mężczyzn pojawia się przekonanie, że nawet mimo posiadania małych dzieci i obciążenia partnerki, ich dyspozycyjność zawodowa nie powinna się zmieniać. Lekarze spotykają się ze zdziwieniem, niezrozumieniem czy nawet dyskryminacją z powodu chęci większego uczestniczenia w życiu rodziny kosztem godzin pracy.

Zaangażowanie w rodzinę bywa czytane jako mniejsza dyspozycyjność

Lekarki odczuwają to jako realne ograniczenie zawodowe: wydłużenie czasu specjalizacji, odsuwanie od zabiegów i mniejsze możliwości rozwoju. Lekarze częściej opisują poczucie wychodzenia poza normę, gdy chcą aktywnie uczestniczyć w opiece nad dzieckiem. W systemie opieki zdrowotnej doceniana jest gotowość, obecność i zaangażowanie, a rodzicielstwo traktowane jest często jako forma ograniczenia lub ryzyka.

Wsparcie istnieje, ale głównie dzięki ludziom, nie dzięki organizacji

Respondenci często opisują pojedyncze osoby, przełożonych, współpracowników, pielęgniarki, które wykazują zrozumienie i pomagają dostosować grafik. Ale to wyjątki zależne od relacji i indywidualnych cech charakteru, nie od polityki oddziałów czy instytucji. Brakuje jasnych zasad, więc to, jak wygląda codzienność rodzica lekarza, zależy bardziej od przyjaznego miejsca pracy niż od systemowego podejścia do pracowników w okresie okołorodzicielskim.

Różne strony konfliktu ról rodzinnych i zawodowych

Lekarki

  • Poczucie konieczności wyboru – kobiety często opisują macierzyństwo jako sytuację, w której trzeba wybrać między rozwojem zawodowym a obecnością przy dziecku, a każda z tych dróg generuje poczucie straty lub winy.
  • Zahamowanie rozwoju zawodowego – brak czasu na kursy, staże i naukę sprawia, że kobiety mają poczucie, że zatrzymują się w miejscu, podczas gdy ich koledzy zawodowo idą dalej.
  • Codzienna walka o równowagę – wiele z nich mówi o życiu w chronicznym niedoczasie i zmęczeniu, o dniu zorganizowanym wokół gaszenia „pilnych spraw”, bez przestrzeni na odpoczynek.

Lekarze

  • Lęk przed nieobecnością w życiu dziecka – główna obawa dotyczy tego, że praca i dyżury uniemożliwiają im realne uczestnictwo w życiu rodziny.
  • Poczucie, że tracą ważne momenty – pojawia się żal, że widzą dziecko zbyt rzadko i że umykają im codzienne etapy rozwoju.
  • Dyżury jako główne źródło wyczerpania – choć obie grupy dyżurują, mężczyźni podkreślają, że ich rytm dnia jest całkowicie „zjadany” przez okresy pracy i regeneracji po dyżurze, co pozostawia bardzo mało przestrzeni na rodzinę.

Rodzicielstwo kontra normy zawodowe. Wykluczenie i presja

System nie premiuje rodzicielstwa, tylko dyspozycyjność. Lekarki są karane za to, że potrzebują bardziej elastycznego grafiku. Lekarze za to, że próbują być obecni w domu.

Lekarki

  • Oczekiwanie pełnej dyspozycyjności mimo ciąży i macierzyństwa – kobiety czują presję, by „pracować jak wcześniej”, nawet gdy fizycznie i logistycznie jest to niemożliwe. Dyżury i nadgodziny traktowane są jako domyślna norma, a każda prośba o adaptację grafiku wywołuje napięcia.
  • Stygmatyzacja ciężarnych i matek – pojawiają się komentarze o „mniejszym zaangażowaniu”, odsuwanie od procedur i chłodne reakcje na zwolnienia w ciąży. W części zespołów ciąża jest traktowana jak komplikacja, a nie etap życia.
  • Bycie „problemem organizacyjnym” – część lekarek opisuje, że od momentu ogłoszenia ciąży stają się dla zespołu kimś, kogo trzeba „uwzględniać”, co generuje poczucie winy i wycofania.

Lekarze

  • Oczekiwanie trzymania się tradycyjnej roli – mężczyźni opisują presję środowiska, że to partnerka powinna brać zwolnienia i zajmować się dziećmi, a oni mają przede wszystkim być obecni w pracy.
  • Stygmatyzacja zaangażowania ojca – branie urlopu ojcowskiego, opieki czy nawet wcześniejsze wyjście z pracy bywa komentowane, kwestionowane lub wyśmiewane. Pojawia się narracja: „żona chyba może się tym zająć?”.
  • Konsekwencje za korzystanie z uprawnień – zdarzały się przypadki odsuwania od zabiegów po urlopie ojcowskim czy jawne sygnały od przełożonych, że takie działania są źle widziane.

Logistyka – niewidzialny ciężar rodzicielstwa w medycynie

Lekarki

  • Codzienność planowana co do minuty – kobiety opisują każdy dzień jako planowanie z dokładnością do minut: przekazanie dzieci, odebranie ze żłobka, wpychanie pracy między obowiązki.
  • Choroby dzieci jako największy destabilizator – zwolnienie lekarskie na opiekę nad dzieckiem często wywołuje napięcia w zespole, a jednocześnie jest realną koniecznością. Ten moment jest opisywany jako najbardziej stresogenny element całego rodzicielstwa w medycynie.
  • Krytyczna rola wsparcia zewnętrznego – babcia, teściowa, niania, elastyczny partner. Bez kogoś „z zewnątrz” codzienność często przestaje być wykonalna.
  • Wysokie koszty opieki – nianie i prywatne placówki generują duże obciążenia finansowe, a przy rezydenckich stawkach są trudne do udźwignięcia.

Lekarze

  • Dom funkcjonujący wokół dyżurów – mężczyźni opisują życie w rytmie „przed dyżurem / po dyżurze”, co ogranicza dostępność w domu i komplikuje opiekę.
  • Brak przewidywalności – grafiki często powstają w ostatniej chwili, co utrudnia planowanie życia rodzinnego.
  • Długie dojazdy jako dodatkowe obciążenie – część respondentów dojeżdża do pracy, co generuje dodatkowe 2–3 godz. dziennie w samochodzie lub pociągu, co realnie „zjada” czas, który mógłby być przeznaczony dla dziecka.
  • Partnerka jako kluczowa oś logistyki – lekarze często mówią wprost, że bez ogromnego zaangażowania partnerki „wszystko by się rozpadło”.

Niewidzialne koszty emocjonalne, czyli jak praca odbiera energię rodzicom

Przeciążenie w ochronie zdrowia dotyczy obu płci, choć ma różne konsekwencje. Kobiety częściej czują, że muszą „ciągnąć” wiele ról jednocześnie. Mężczyźni, że ich praca odbiera im obecność w rodzinie.

Lekarki

  • Przewlekłe zmęczenie – kobiety często opisują życie w trybie ciągłego przeciążenia. Praca, dyżury, opieka nad dzieckiem i obowiązki domowe nakładają się na siebie bez momentu wytchnienia. Zmęczenie wpływa na samopoczucie i relacje.
  • Ciągłe napięcie i odpowiedzialność za wszystko – u kobiet pojawia się poczucie, że to na nich spoczywa większość zadań i decyzji. To prowadzi do wysokiego stresu i poczucia, że trudno „odpuścić” choć na chwilę.
  • Frustracja i obniżony nastrój związany z zatrzymaniem rozwoju – brak czasu na naukę, kursy czy przygotowanie do egzaminów wpływa na poczucie sprawczości. Część lekarek mówi o obniżonym nastroju, a nawet o objawach depresji po porodzie i przeciążeniu codziennością.

Lekarze

  • Zmęczenie po dyżurach utrudniające bycie obecnym rodzicem – mężczyźni podkreślają, że intensywna praca i dyżury odbierają im energię. Po powrocie do domu są wyczerpani i trudno im w pełni zaangażować się w życie rodzinne.
  • Poczucie winy z powodu rzadkiej obecności w domu – wielu lekarzy mówi o żalu, że ich praca sprawia, że widzą dziecko i partnerkę zbyt rzadko. To rodzi poczucie niespełnienia i napięcia.
  • Brak przestrzeni na mówienie o zmęczeniu – mężczyźni częściej opisują presję, by „nie narzekać” i nie pokazywać przeciążenia. To powoduje tłumienie emocji i narastające obciążenie psychiczne.

Luka między ochroną prawną a praktyką zawodową

Wielu lekarzy pracuje dziś na umowach cywilnoprawnych lub kontraktach B2B, w pełnym lub częściowym wymiarze. W praktyce oznacza to, że nie obejmuje ich ochrona rodzicielska wynikająca z Kodeksu Pracy. Jak naprawdę wygląda codzienność rodzica w takim systemie?

Brak realnych przerw na karmienie piersią

W części placówek przerwy formalnie istnieją, ale praktycznie są niewykonalne. Lekarki opisują pośpiech, presję zespołu, komentarze i sytuacje, w których przełożony, powołując się na specyfikę oddziału, odmawia przerwy. Bywa też, że oczekuje się „odrabiania” jej po godzinach.

Nocne dyżury jako test lojalności

Choć rodzice na etacie mają prawo odmówić nocnych dyżurów przy małym dziecku, osoby na kontraktach tego przywileju nie posiadają. Opisywane sytuacje pokazują, że odmowa dyżuru kończy się pogorszeniem relacji, oceną „mniejszego zaangażowania” lub odsunięciem od procedur. Presja środowiskowa działa tu silniej niż jakiekolwiek regulacje. Kolejna presja to aspekt finansowy.

Zwolnienia na chore dziecko i codzienne nieobecności

Teoretycznie rodzice mają prawo do opieki, ale w praktyce każda nieobecność uruchamia napięcie. Matki boją się oceny zespołu, a ojcowie słyszą zdziwione komentarze, że to oni biorą zwolnienie. W przypadku kontraktów sytuacja jest jeszcze trudniejsza, nie ma płatnej opieki, więc każdy dzień poza pracą to realna utrata dochodu lub wykorzystywanie dni urlopowych.

Dyskryminacja nie jest doświadczeniem większości, choć trudności są powszechne

Co więcej, respondenci zauważają brak zaangażowania pracodawców w temat dyskryminacji. 67% kobiet i 68% mężczyzn uważa, że w ich miejscu pracy nie podjęto działań przeciwdziałających dyskryminacji. Pozostali w większości oceniają, że trudno to ocenić. Jednocześnie wiele osób opisuje trudności, których nie nazywa dyskryminacją, a normą zawodową, np. oczekiwanie pełnej dyspozycyjności, pracę ponad normę, wymuszanie dyżurów.

Dlaczego personel medyczny jest przeciążony?

Rodzice pracujący w ochronie zdrowia funkcjonują w przestrzeni, w której wsparcie systemowe jest szczątkowe, a obciążenia strukturalne realne. Choć przepisy gwarantują szeroki katalog praw rodzicielskich, w praktyce to konstrukcja pracy medycznej, rodzaj umowy i presja środowiska decydują o tym, czy i w jakim stopniu można z nich skorzystać.

W rezultacie ciężar organizowania codzienności spada głównie na prywatne sieci wsparcia: partnerów, dziadków, nianie oraz indywidualną elastyczność zespołów, jak również na żłobki i przedszkola. To one pomagają w codziennym funkcjonowaniu rodzin, podczas gdy inne instytucjonalne formy pomocy, takie jak dostosowanie grafiku, wsparcie zawodowe czy placówki opiekuńcze w pobliżu miejsca pracy, mają znaczenie marginalne lub pozostają niedostępne.

Kluczowe potrzeby rodziców, których system dziś nie zaspokaja

  1. Dostępna i dostosowana do potrzeb opieka nad dziećmi – brakuje żłobków i przedszkoli działających w godzinach zgodnych z dyżurami (rano, wieczorem, weekendy), placówek zlokalizowanych przy szpitalu lub w jego okolicy oraz opieki awaryjnej w nagłych sytuacjach.
  2. Elastyczny czas pracy i realne zmniejszenie obciążeń – rodzice potrzebują możliwości redukcji liczby dyżurów, bardziej przewidywalnych grafików, opcji pracy w ruchomych godzinach oraz mniej nadgodzin wynikających z braków kadrowych.
  3. Zrozumienie i akceptacja rodzicielstwa w miejscu pracy – potrzebna jest kultura organizacyjna, która nie ocenia za nieobecności związane z dzieckiem, respektuje przepisy (np. przerwy na karmienie) i nie karze za korzystanie z uprawnień rodzicielskich.
  4. Stabilne formy zatrudnienia i jasne zasady urlopowe – rodzice potrzebują możliwości korzystania z urlopów rodzicielskich bez konsekwencji, przewidywalności etatowych godzin pracy oraz alternatywy dla kontraktów B2B, które uniemożliwiają wzięcie płatnych przerw i opieki.
  5. Realna sieć wsparcia, rodzinna, prywatna i instytucjonalna – brakuje dostępnych opiekunek, wsparcia dziadków, pomocy domowej, a także systemowego wsparcia psychologicznego i grup rodzicielskich, obecnie korzysta z nich zaledwie kilka procent rodziców-lekarzy.

Rodzicielstwo w medycynie funkcjonuje głównie dzięki sieci wsparcia prywatnego (partnerów, dziadków, nianie oraz indywidualną elastyczność zespołów), a nie systemowego (zorganizowanego m.in. przez miejsca pracy, placówki, prawo medyczne itp.). Najsilniejszym filarem jest partner lub partnerka: korzysta z niego zdecydowana większość badanych (kobiety 83%, mężczyźni 86%). To właśnie relacja domowa i podział obowiązków tworzą podstawę tego, że praca i opieka nad dzieckiem w ogóle dają się połączyć. Drugim kluczowym elementem są placówki opieki, z których korzystanie deklarują głównie kobiety (81%) oraz większość mężczyzn (64%). 

Trzecim filarem są dziadkowie i rodzina (kobiety 60%, mężczyźni 59%). W wielu relacjach to oni „spinają” codzienność, odbierają dzieci, zostają z nimi podczas dyżurów lub chorób. To wsparcie jest często nieformalnym, ale kluczowym zabezpieczeniem.

Znacznie rzadziej lekarze i lekarki korzystają z jakiejkolwiek formy wsparcia ze strony miejsca pracy. Możliwość dostosowania grafiku, godzin pracy czy liczby dyżurów deklaruje tylko około ⅓ badanych (31% kobiet i 33% mężczyzn). To sygnał, że elastyczność nie jest standardem, lecz zależnością od konkretnego zespołu i przełożonego. Wsparcie terapeutyczne jest stosunkowo rzadkie (kobiety 12%, mężczyźni 6%), mimo że poziom przeciążenia i chronicznego zmęczenia jest bardzo wysoki.

W odpowiedziach ojców pojawia się także wsparcie niani (19%), częściej niż u matek. To rozwiązanie wybierane wtedy, kiedy praca partnerki również odbywa się w systemie zmianowym lub gdy grafik lekarza uniemożliwia korzystanie z innych form opieki. Na marginesie znajdują się organizacje zawodowe, fundacje i grupy wsparcia, korzysta z nich poniżej 1% badanych. W praktyce nie odgrywają realnej roli w codzienności lekarzy.

Strategie radzenia sobie

Po narodzinach dziecka, lekarki i lekarze wprowadzają szereg zmian, które mają im pomóc odzyskać kontrolę nad czasem, energią i codzienną logistyką. Są to praktyczne sposoby radzenia sobie z przeciążeniem systemowym, dyżurowym rytmem pracy, brakiem instytucjonalnego wsparcia i presją środowiska. Widoczne są też różnice między kobietami i mężczyznami: kobiety częściej modyfikują swoją ścieżkę zawodową, a mężczyźni zwracają uwagę na potrzebę odzyskiwania czasu dla dziecka mimo ryzyka społecznego.

Ograniczenie obciążeń zawodowych – w praktyce oznacza to znacznie więcej niż tylko mniej dyżurowania:

  • rodzice zaczynają selekcjonować zadania i unikać wszystkiego, co zwiększa nieprzewidywalność dnia;
  • dyżury stają się punktem największego napięcia, bo destabilizują całą logistykę domu;
  • ograniczenie ich to nie „preferencja”, tylko warunek, żeby w ogóle móc funkcjonować z małym dzieckiem.

Oparcie na sieci wsparcia – realnie nie jest to wybór, tylko konieczność:

  • brak wsparcia instytucjonalnego sprawia, że każda awaria (choroba dziecka, zamknięte przedszkole, dodatkowy dyżur) uderza w cały system funkcjonowania rodziny;
  • organizacja opieki to codzienna układanka między partnerem, dziadkami, nianią, często bez marginesu błędu;
  • sieć wsparcia jest fundamentem, nie dodatkiem.

Blokowe układanie pracy:

  • jeden tydzień bardzo intensywnej pracy,
  • drugi tydzień bez dyżurów, żeby być z rodziną albo odpocząć,
  • rodzice mówią o tym jako o jedynym sposobie na odzyskanie poczucia kontroli.

Kobiety częściej modyfikują swoją ścieżkę zawodową, aby utrzymać równowagę

Kobiety częściej niż mężczyźni ograniczają intensywność pracy (dyżury, etat) i są gotowe dokonać zmian, które wpływają na tempo rozwoju zawodowego, co potwierdza wnioski jakościowe o większej presji systemowej nakładanej na matki.

Warto pamiętać, że te dane pokazują tylko zmiany po urodzeniu dziecka. Nie widać tu decyzji podejmowanych wcześniej, a z badań jakościowych wiemy, że część lekarek już na etapie planowania macierzyństwa wybiera mniej obciążające specjalizacje, żeby uniknąć dyżurowego trybu pracy i przewidywanych trudności z łączeniem ról.

  1. Zmiana lub unikanie specjalizacji dyżurowych – kobiety czasami celowo wybierają specjalizacje bez dyżurów albo rezygnują z wcześniej planowanych, część z nich mówi otwarcie, że „szpital nie jest dla matek”.
  2. Praca na mniejszym etacie lub w mniej obciążających miejscach (jak etat w POZ) – to często trudna decyzja podejmowana z powodu braku czasu dla dziecka, kosztów emocjonalnych i energetycznych. Kobiety mówią o fizycznym i psychicznym przeciążeniu, które nie daje im wyboru.
  3. Asertywność i stawianie granic – w praktyce oznacza naukę odmawiania dyżurów, odchodzenie punktualnie, nawet jeśli dla zespołu to źle wygląda oraz nieuleganie presji pracoholizmu i poświęcania się pracy.
  4. Przekierowanie ambicji zawodowych, świadome ograniczenie możliwości rozwoju – kobiety rezygnują z zabiegów, doktoratów, zagranicznych staży, a część nie wraca do wcześniejszego poziomu zaangażowania, bo „system nie daje miejsca na bycie matką i lekarką jednocześnie”.

Mężczyźni częściej dostosowują pracę, aby odzyskać czas i obecność w życiu dziecka

Ograniczenie pracy, żeby „odzyskać czas dla dziecka” – w jakościowych wypowiedziach to dużo mocniejszy wątek niż w liczbach. Mężczyźni redukują dyżury i dodatkowe etaty – mówią o świadomym wyborze bycia obecnym ojcem, a w tle pozostaje lęk, że „dziecko rośnie, a mnie nie ma”.

Inną strategią jest korzystanie z uprawnień rodzicielskich, mimo ryzyka społecznego – ojcowie spotykają się z komentarzami, ironią, czasem karami (odsunięcie od procedur), a korzystanie z urlopów staje się aktem odwagi, a nie standardem. Ostatnim bastionem jest praca „na zapas” i strategie finansowe – część ojców bierze na siebie więcej pracy, żeby sfinansować opiekę nad dzieckiem czy pokryć koszty domowe. To forma zabezpieczenia domu i rodziny, ale kosztem czasu z dzieckiem.