Wyszukaj w publikacjach

Szpitale mające umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia na leczenie w zakresie położnictwa i ginekologii, powinny wykonywać zabiegi zakończenia ciąży, nawet jeśli lekarz powołuje się na klauzulę sumienia. Dyrektor szpitala musi tak zorganizować grafik, by przynajmniej jeden z lekarzy mógł wykonać zabieg.
Prawo w Polsce pozwala przerwać ciążę, jeśli jest wynikiem przestępstwa lub zagraża życiu i zdrowiu kobiety.
Nowe przepisy uszczelniają to prawo. Klauzula sumienia nie zwalnia już szpitala z obowiązku zapewnienia takich świadczeń. Szpitale, które nie będą wywiązywały się z realizacji tych świadczeń gwarantowanych, mogą otrzymać karę – do 2% kwoty zobowiązania wynikającego z umowy. NFZ może również rozwiązać z nimi umowę (w części albo w całości), bez zachowania okresu wypowiedzenia. Sankcje będą zależały od stopnia naruszenia umowy. Szpital straci kontrakt na leczenie w rodzaju leczenie szpitalne w zakresie położnictwa i ginekologii, jeśli bez wyraźnego uzasadnienia odmówi terminacji ciąży i sprowadzi przez to zagrożenie na zdrowie i życie kobiety
– informuje resort zdrowia.
Klauzula sumienia – kiedy nie można się powołać?
Powołanie się na klauzulę sumienia nie jest możliwe w sytuacji, gdy zwłoka w udzieleniu mogłaby spowodować niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia. W tych wypadkach lekarz nie ma prawa odmówić wykonania zabiegu przerwania ciąży.
Prawo do skorzystania z klauzuli sumienia dotyczy wyłącznie lekarza. Szpital jako podmiot wykonujący świadczenia zdrowotne nie ma takiego prawa. W ramach szpitala może funkcjonować nawet kilkuset lekarzy i każdy z nich ma indywidualne prawo skorzystania z klauzuli sumienia i to na szpitalu spoczywa obowiązek zapewnienia lekarza, który wykona zabieg przerwania ciąży. Od dłuższego czasu polski rząd był nawoływany przez Komitet Ministrów Rady Europy do przyjęcia regulacji prawnych pozwalających na skuteczniejsze egzekwowanie prawa do wykonywania świadczeń gwarantowanych w sytuacji odmowy wykonania świadczenia z powodu klauzuli sumienia. Zapisy rozporządzenia należy oceniać właśnie jako krok w tym kierunku, to znaczy przenoszą one ciężar z pacjenta na szpital jako stronę kontraktu z NFZ. Regulacje te mają przeciwdziałać sytuacjom, w których pacjentka jeździła między szpitalami i w każdej placówce otrzymywała odmowę wykonania świadczenia. Dotychczasowe przepisy nakładały ten obowiązek na szpitale, aczkolwiek nie mówiły o żadnych sankcjach. Teraz Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na sankcje finansowe, i to w określonych przypadkach bardzo dotkliwe
– mówi Mateusz Buczkowski, radca prawny z Kancelarii GRUBE.
Zgodnie z prawem, lekarz, który pomimo zaistnienia przesłanek uniemożliwiających odmowę przerwania ciąży, odmówi wykonania tego zabiegu, musi liczyć się z odpowiedzialnością dyscyplinarną oraz karną.
Konsekwencje prawne będą oceniane w zależności od skutków, jakie nastąpiły z powodu odmowy wykonania zabiegu. Ponadto szpital może liczyć się z karami finansowymi
– dodaje radca prawny.
Jest pierwsza kara za odmowę
Izabela Leszczyna, minister zdrowia, na antenie RMF24 przekazała, że w 2 szpitalach toczy się postępowanie kontrolne ws. odmówienia pacjentce legalnej aborcji. Oprócz tego, na jeden szpital nałożono już karę za odmowę wykonania aborcji.
13 czerwca zakończono postępowanie kontrolne w Pabianickim Centrum Medycznym, w wyniku którego na tego świadczeniodawcę nałożono karę w wysokości 550 tys. zł
– mówiła szefowa resortu zdrowia podczas konferencji prasowej.
Szpital nie zgadza się z decyzją NFZ i z ustaleniami kontroli przeprowadzonej przez NFZ.
Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, w radiu TOK FM zaapelował do kobiet, by zgłaszały "przypadki nieuprawnionej i nieuzasadnionej odmowy przeprowadzenia legalnej terminacji ciąży przez placówki szpitalne”.
Zawsze będziemy wspierać pacjentki w tak trudnych i dramatycznych sytuacjach
– mówił Chmielowiec.
Lekarz: Każdy ginekolog potrafi wykonać zabieg, ale nie każdy musi
Cieszę się, że prawo w Polsce jest wreszcie respektowane, co pokazuje kara nałożona na szpital, który odmówił wykonania uzasadnionej aborcji. Mam nadzieję, że kobiety nie będą już musiały jeździć po całym kraju, by otrzymać należną im pomoc medyczną
– mówi dr hab. n. med. Filip Dąbrowski, prof. CMKP, ordynator Klinicznego Oddziału Położnictwa i Ginekologii im. prof. Romualda Dębskiego w Szpitalu Bielańskim.
Według prywatnej opinii lekarza, aborcja powinna być legalna do 12. tygodnia ciąży na życzenie kobiety, a w przypadku starszej ciąży z powodu ciężkich wad i chorób płodu, a we wczesnej fazie powinna być też dostępna w warunkach ambulatoryjnych.
Oczywiście powinno to być połączone z promocją różnych form antykoncepcji i edukacji seksualnej. Aborcja nie może być traktowana jako forma antykoncepcji
– mówi dr hab. n. med. Filip Dąbrowski.
I zaznacza, że w wielu europejskich państwach kobieta, która zgłasza się do apteki na wczesnym etapie ciąży, w ramach porady farmaceutycznej otrzymuje leki wywołujące poronienie oraz listę placówek, gdzie w razie powikłań powinna się zgłosić.
Dziś w Polsce, by usunąć ciążę, kobieta musi mieć zaświadczenie psychiatryczne, przez co terminacji dokonuje się na dużo późniejszym etapie. Wiąże się to z dłuższym pobytem w szpitalu, stresem pacjentki, ryzykiem powikłań. Musimy pamiętać, że większość wczesnych przerwań ciąży nie wymaga interwencji chirurgicznej czy zabiegowej, a jedynie farmakologii, co jest bezpieczniejsze dla kobiety, także pod względem jej przyszłości reprodukcyjnej. Im starsza jest ciąża, tym te zabiegi bywają trudniejsze i obarczone powikłaniami. Mam nadzieję, że prawo się zmieni, ale dopóki nie będzie swobody ustawodawczej, nic się nie wydarzy
– dodaje prof. Dąbrowski.
Zdaniem lekarza, polscy specjaliści są odpowiednio przygotowani do wykonywania zabiegu aborcji, ale nikogo nie można do tego zmuszać.
W programie specjalizacji nie ma uwzględnionej procedury zakończenia ciąży, ale każdy z lekarzy szkolących się w zakresie ginekologii i położnictwa ma obowiązek wykonania określonej liczby zabiegów ginekologicznych, które są tożsame z zabiegiem przerywania ciąży, np. łyżeczkowanie u pacjentek po poronieniach. U mnie w oddziale rezydenci wykonują takie zabiegi pod nadzorem specjalisty, ale gdyby ktokolwiek odmówił z różnych przyczyn, to po prostu nie wykonywałby tego. Trzeba wiedzieć, że aborcja to bardzo prosty zabieg, który wykonuje się w każdym szpitalu np. w przypadku obumarłej ciąży. Mamy ok. 10 proc. ciąż kończących się poronieniem i w każdym oddziale w Polsce specjaliści ginekologii i położnictwa pomagają takim pacjentkom. Są oczywiście przypadku trudniejsze, gdy np. ciąża jest zaawansowana, które bywają obarczone ryzykiem powikłań. Nawet jeśli w oddziale pracuje lekarz, który nie ma odpowiedniego doświadczenia, może on przygotować farmakologicznie pacjentkę, która będzie miała zabieg w późniejszym terminie. Terminacja ciąży nie jest zabiegiem, który musi być wykonany natychmiast, w ciągu jednego dyżuru. Najczęściej jest procesem trwającym 2-3 dni
– dodaje prof. Filip Dąbrowski.