Publikacje
Wiadomości
Studenci w klinikach w czasie pandemii - konflikt tragiczny

Studenci w klinikach w czasie pandemii - konflikt tragiczny

Zapisuję
Zapisz
Zapisane

Collegium Medicum w Bydgoszczy zawiesza zajęcia kliniczne w szpitalach. Jak możemy przeczytać w najnowszym Zarządzeniu Dziekana Wydziału Lekarskiego CM UMK

“W związku z gwałtownie narastającym zagrożeniem epidemicznym oraz kolejnymi ogniskami zakażeń CoVID-19, (...) zawieszam od dnia 12.10.2020 do odwołania kliniczne zajęcia stacjonarne studentów Wydziału Lekarskiego prowadzone w jednostkach klinicznych Szpitala Uniwersyteckiego Nr 1, Nr 2 oraz pozostałych jednostkach szpitalnych i podstawowej opieki zdrowotnej.” 

Co to oznacza w praktyce? Studenci ze wszystkich lat kierunku lekarskiego nie będą mieć do odwołania zajęć w szpitalach. 

O ile problem nie do końca dotyczy studentów z młodszych roczników, u nich wykłady i seminaria z nauk podstawowych można przeprowadzić zdalnie, o tyle zajęcia na 5. czy 6. roku powinny być w większości praktyczne. Co zrobić? Jak zorganizować zajęcia tak, aby były bezpieczne dla pacjentów, dla personelu i studentów, ale aby były to jednak zajęcia praktyczne, a nie przed ekranami komputerów? Czy wszystkie uczelnie mają na tyle wyposażone centra symulacji, żeby przerzucić na nie odpowiedzialność za nauczanie umiejętności praktycznych i zastąpić nimi naukę na oddziale?

Wstępny triage studentów - każda uczelnia po swojemu

Na uczelniach medycznych, na których wpuszcza się studentów na oddziały, przynajmniej w teorii, odbywa się triage. Uczelnie różnie podeszły do tego tematu. Na jednych studenci muszą wypełniać ankiety online (codziennie lub raz w tygodniu - w zależności od uczelni), w których odpowiadają na krótkie pytania dotyczące ich samopoczucia, temperatury oraz kontaktu z osobami zakażonymi. Wynik ankiety pokazywany jest prowadzącym, którzy na jego podstawie wpuszczają (lub nie) na zajęcia. Na innej uczelni studenci są proszeni o stawienie się na zajęcia wcześniej, aby prowadzący mógł dokonać wstępnego triage i odesłać do domu osoby z podejrzeniem infekcji. Są też miejsca, w których studentom mierzy się temperaturę przed wejściem do sal. Na większości uczelni studenci sami mają podejmować decyzję, kiedy ich stan zdrowia uniemożliwia im udział w zajęciach, a na niektórych ciągle brak szczegółowych wytycznych (przynajmniej na razie). Ankiety, wstępny triage - udawanie, że się coś robi, czy sensowne działania? Pozostaje wierzyć, że rozsądny i odpowiedzialny student, który zauważy u siebie jakiekolwiek objawy, zostanie w domu i bez tych wszystkich dodatkowych narzędzi, które przecież zajmują czas i niejednokrotnie angażują dodatkowe zasoby ludzkie.

Na zajęcia nie wpuszczam, ale zwolnienie od lekarza się należy

Każdy kto studiował na uczelni medycznej wie, że nie raz, nie dwa przychodziło się do szpitala czy na seminarium pomimo złego samopoczucia. Wymóg obecności na wszystkich zajęciach w celu zaliczenia, poblemy z odrobieniem zajęć (odrobienie jednych często koliduje z kolejnymi, bo bloki w klinikach odbywają się w tych samych godzinach) i konieczność dostarczenia zwolnienia lekarskiego powodowały, że o wiele łatwiej było przyjść na zajęcia i… wytrwać do końca. Nie powinno się tak robić (kto nie zrobił, niech pierwszy rzuci kamieniem), a w obecnej sytuacji epidemiologicznej podobne sytuacje są szczególnie ryzykowne i niedopuszczalne.

Na większości uczelni nieobecność spowodowana kwarantanną, albo po prostu złym samopoczuciem, jest nieobecnością usprawiedliwioną, którą trzeba odrobić lub zaliczyć ustnie u prowadzącego. Są uczelnie, na których student musi dostarczyć usprawiedliwienie od lekarza rodzinnego.

I tu pojawia się kolejne pytanie: czy w związku z pandemią nie można sobie darować tych wszystkich formalności? Zwłaszcza teraz, kiedy pacjenci zgłaszają problemy z dodzwonieniem się do lekarza POZ. Student, który z własnej woli zostaje w domu, ze względu na złe samopoczucie, a tym bardziej taki, który jest na obowiązkowej kwarantannie, powinien po prostu móc to zgłosić do kliniki lub zakładu prowadzącego przedmiot. Czy każda sytuacja wymaga dodatkowo usprawiedliwienia od lekarza POZ? Tu trudno znaleźć idealne rozwiązanie. Dodatkowo na jednych uczelniach kwarantanna dla studenta po kontakcie z osobą zakażoną trwa zgodnie z nowymi zaleceniami MZ 10 dni, ale są i takie, które pozwalają wrócić takim studentom na zajęcia dopiero po 14 dniach, zgodnie ze starymi wytycznymi. Nic dziwnego, że wielu studentów czuje się zagubionych w gąszczu wytycznych, które różnią się w zależności od uczelni. 

Studenci - prawie lekarze, ale prawie robi wielką różnicę

Studenci to zazwyczaj ludzie młodzi, którzy w większości mogą być zakażeni i nawet o tym nie wiedzieć. Bezobjawowa infekcja, niegroźna dla nich, może okazać się śmiertelna dla pacjentów. Jedna osoba może posłać na kwarantannę wielu pracowników, a nawet przyczynić się do zamknięcia całego oddziału. 

Gdy inne uczelnie, takie jak np. poznański UAM, wprowadziły na większości wydziałów nauczanie w 100% zdalne, na uczelniach medycznych wydaje się to niemożliwe. 

Co ze studentami 5. i 6. roku - prawie lekarzami? To prawie robi wielką różnicę i wymaga jednak zajęć praktycznych przy pacjentach. 

Jesteśmy w patowej sytuacji. W interesie dyrektorów szpitali jest, aby jak najmniej osób z zewnątrz wchodziło na oddziały.

W interesie Rektorów uczelni medycznych i samych studentów powinno być, aby przyszli lekarze zdobywali doświadczenie w praktyce, a nie tylko poprzez zajęcia zdalne. Jak będzie wyglądało nauczanie w czasie pandemii, jeśli nie uda się zatrzymać tendencji wzrostowej liczby zakażeń? 

Pani kaszlnęła? To do domu! Tylko proszę pamiętać dostarczyć usprawiedliwienie od lekarza rodzinnego - to fragment fikcyjnego dialogu między prowadzącym zajęcia, a studentem kierunku lekarskiego. Ale to może też być nowa rzeczywistość studiowania w czasie pandemii. Czy przesadzona? Czas pokaże.

Zaloguj się

dla-studenta
covid-19

Dołącz do dyskusji



Katarzyna Leszczyńska
Autor

Katarzyna Leszczyńska

Lekarka, absolwentka filologii angielskiej, spec. tłumaczeniowa (UAM). Wieloletnia działaczka w IFMSA i IFMSA-Poland (Program Stały ds. Wymiany Naukowej), Studenckim Towarzystwie Naukowym, Stowarzyszeniu Leczymy z Misją.

Polecane artykuły