Wyszukaj w publikacjach

Spis treści
19.05.2025 o 16:32
·

Skrócony czas pracy – ministerstwo zapowiada pilotaż

100%

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło rozpoczęcie przygotowań do wprowadzenia ogólnopolskiego pilotażu skróconego czasu pracy. Projekt, który ma ruszyć jeszcze w 2025 roku, zakłada możliwość testowania różnych modeli pracy krótszej niż tradycyjne 40 godzin tygodniowo – także w sektorze ochrony zdrowia. W planach jest m.in. sześciogodzinny dzień pracy lub czterodniowy tydzień pracy. Co istotne, skrócenie czasu pracy ma się odbywać bez obniżenia wynagrodzenia. Eksperci nie mają złudzeń – w ochronie zdrowia będzie to trudne do wdrożenia. 

Wkrótce firmy z całej Polski będą miały możliwość przetestowania różnych modeli skróconego czasu pracy, co ważne, z zachowaniem dotychczasowych wynagrodzeń pracowników i bez redukcji zatrudnienia

– Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej ogłosiło rozpoczęcie przygotowań do uruchomienia projektu pilotażu skrócenia czasu pracy. 

Jak zapowiedziała podczas konferencji Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, minister pracy, to będzie pierwszy pilotaż skróconego czasu pracy w tej części Europy, pierwszy na tak szeroką skalę pilotaż w Polsce.

Chcemy zachęcać do skróconego czasu pracy, zachęcać do testowania rozwiązań w różnego typu organizacjach. W pilotażu będą mogli wziąć udział przedsiębiorcy, jednostki samorządowe, fundacje, towarzyszenia, związki zawodowe – by każdy pracodawca mógł sprawdzić, co u niego działa 

– mówiła Dziemianowicz-Bąk.

Resort podkreśla, że chce postawić na „mądrzejszą organizację pracy”, odpowiadającą na realia XXI wieku i dynamiczne zmiany technologiczne. 

Jesteśmy jednym z najbardziej zapracowanych narodów w Europie, jednak nie zawsze w parze z liczbą spędzonych w pracy godzin idzie efektywność 

– mówiła Dziemianowicz-Bąk. 

Minister zapytana jak takie rozwiązanie miałoby wyglądać w systemie ochrony zdrowia, przekazała, że szpitale czy przychodnie nie będą pracować krócej, ale pracownicy, którzy w tych szpitalach, urzędach, instytucjach pracują, będą mieć krótszy czas pracy – wyjaśniała podczas konferencji. Jak podkreślała, „w żadnym wypadku nie chodzi o to, żeby utrudnić życie usługobiorcom”. Z analiz resortu wynika, że skrócony czas pracy nie wpływa negatywnie na wyniki finansowe przedsiębiorstw, a znacznie poprawia dobrostan pracowników. Jak wskazała szefowa MRPiPS, do skrócenia czasu pracy w firmie może prowadzić wiele ścieżek. Można zredukować liczbę godzin pracy w jednym dniu, można rozłożyć to na wiele dni w tygodniu, innym rozwiązaniem będzie przyznanie dodatkowych dni urlopu. Uczestnicy pilotażu sami wybiorą model skrócenia czasu pracy najlepiej dopasowany do ich organizacji.

Najważniejsza zasada pilotażu to: mniej godzin pracy, ale to samo wynagrodzenie 

– informuje resort. 

Pierwsze trzy miesiące pilotażu przeznaczone będą na przygotowanie, kolejne miesiące na testowanie rozwiązań.  

Założenia pilotażu będą znane pod koniec czerwca 

Zapytaliśmy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o szczegóły pilotażu, ale wciąż nie są znane. 

Skrócenie czasu pracy to jeden z priorytetów MRPiPS. Pilotaż, którego założenia ogłosimy 30 czerwca, będzie okazją do testowania rozwiązań w praktyce – nie zza biurka lecz we współpracy z pracodawcami i pracownikami. W przygotowywanym pilotażu będzie mogła wziąć udział także branża ochrony zdrowia. Nie przesądzamy dziś o ostatecznym kształcie zmian. Chcemy, by oparte były na wnioskach płynących także z planowanego pilotażu 

– poinformowało nas MRPiPS.  

Krótszy czas pracy medyków – czy to się uda? 

Choć propozycja spotyka się z dużym zainteresowaniem, to nie brakuje głosów sceptycznych – szczególnie w środowisku medycznym. Joanna Zabielska-Cieciuch, lekarka rodzinna i ekspertka Porozumienia Zielonogórskiego, przyznaje, że idea skrócenia czasu pracy brzmi atrakcyjnie, ale jej zdaniem w obecnym systemie ochrony zdrowia to utopia.

 Jeśli spytamy kogokolwiek, czy chce pracować cztery dni w tygodniu, to każdy chciałby, ale przy tym nie stracić finansowo 

– mówi. 

Jednocześnie wskazuje, że wiele osób w Polsce pracuje więcej, by móc zaspokoić podstawowe potrzeby – kupić dom, mieszkanie, samochód.

Jako pracodawca pytam: czy dostanę środki na dodatkowych pracowników? Bo mamy coraz więcej zadań i aby je właściwie realizować potrzebujemy dodatkowego personelu w przychodniach

 – mówi.

Zabielska-Cieciuch zwraca uwagę, że przy rosnących wymaganiach wobec personelu medycznego i rosnącej liczbie zadań, niedobór kadr staje się barierą nie do przeskoczenia.  

Zbliżamy się do zapaści demograficznej w kadrach medycznych. Są ogromne problemy ze znalezieniem lekarza czy pielęgniarki do pracy. W wielu rejonach Polski, szczególnie wiejskich, lekarze od lat nie korzystają z urlopów. NFZ zmusza lekarzy POZ, aby pracowali po 10 godzin dziennie, pomimo zapisów w rozporządzeniu o pracy pomiędzy godz. 8 a godz. 18. Od wielu lat jest ustawiczna walka o racjonalne harmonogramy pracy 

– dodaje Joanna Zabielska-Cieciuch.

Zbliżamy się do zapaści demograficznej w kadrach medycznych. Są ogromne problemy ze znalezieniem lekarza czy pielęgniarki do pracy. W wielu rejonach Polski, szczególnie wiejskich, lekarze od lat nie korzystają z urlopów. NFZ zmusza lekarzy POZ, aby pracowali po 10 godzin dziennie, pomimo zapisów w rozporządzeniu o pracy pomiędzy godz. 8 a godz. 18. Od wielu lat jest ustawiczna walka o racjonalne harmonogramy pracy 

– dodaje Joanna Zabielska-Cieciuch.

 Jej zdaniem, dywagacje o czterodniowym tygodniu pracy w ochronie zdrowia to dziś abstrakcja. 

Łukasz Reczek, prezes Grupy Młodych Lekarzy Rodzinnych przekazał, że ta propozycja spotyka się z dużym zainteresowaniem, także w środowisku medycznym, ale wymaga dobrego przygotowania.  

W POZ lekarze rodzinni mają swoje listy pacjentów. Żeby je prowadzić, muszą być dostępni przez pięć dni w tygodniu. W niektórych krajach Europy Zachodniej jest inaczej - tam lekarze rodzinni mogą pracować 3–4 dni w tygodniu i nadal prowadzić swoje listy. W przypadku wprowadzenia 4-godzinnego dnia pracy w innych zawodach należałoby zatem rozważyć możliwość zbierania deklaracji przez lekarza pracującego 4 dni w tygodniu, nawet jeśli poradnia będzie otwarta przez 5 dni

 – mówi. 

Jego zdaniem, to rozwiązanie może przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu, zwiększyć wydajność pracy, a nawet poprawić relacje pacjent - lekarz.   

Pielęgniarki i położne: propozycje skrócenia czasu pracy padły bez rozpoznania sytuacji kadrowej

Mariola Łodzińska, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych uważa, że propozycje dotyczące skrócenia czasu pracy w sektorze ochrony zdrowia mogą okazać się niemożliwe do zrealizowania chociażby z uwagi na braki kadr pielęgniarskich zwłaszcza na ścianie zachodniej Polski w województwach: dolnośląskim, lubuskim, zachodniopomorskim, pomorskim.

Ponadto brak zatrudnienia pielęgniarek i położnych w odpowiednim wymiarze zgodnie z normami zatrudnienia już w chwili obecnej nie zapewnia odpowiedniej obsady, a przy skróconym czasie pracy dostępność do świadczeń może się okazać wręcz utrudniona. Takie propozycje nie uzdrowią sytuacji, ponieważ pielęgniarki pracują nie tylko na jednym etacie, ale ze względu na duże zapotrzebowanie i braki kadr pielęgniarskich przy skróconym czasie pracy i ograniczonych zasobach pielęgniarek będzie potrzeba ich jeszcze więcej 

– mówi Mariola Łodzińska.

Zdaniem prezes NRPiP, propozycje skrócenia czasu pracy padły bez rozpoznania sytuacji kadrowej i mogą znacząco wpłynąć na dostępność do świadczeń i wydłużenie terminu ich realizacji.

Projekt ma potencjał, jeśli chodzi o skrócony czas pracy, bo niewątpliwie wpłynie pozytywnie na zmniejszenie obciążenia pracą pod warunkiem, że pielęgniarki i położne pozostaną wyłącznie w jednym miejscu pracy i do systemu ochrony zdrowia będzie wchodziło zdecydowanie więcej pielęgniarek i położnych, które uzupełnią braki kadrowe 

– dodaje. 

Jej zdaniem, przy wprowadzeniu pilotażu muszą być spełnione pewne warunki.

Po pierwsze: finansowe, które pozwolą na zabezpieczenie odpowiedniej ilości kadr zgodnej ze standardami opieki nad pacjentem i gwarantującej wysoką jakość świadczeń oraz podjęcie działań, które będą wpływały na zapewnienie wystarczającej ilości kadr. Wystarczającej tzn. zapewniającej co najmniej zastępowalność pokoleniową. Ponadto zabiegamy od wielu lat wprowadzenie zawodu pomocniczego, a raczej wspierającego w postaci opiekunów medycznych, którzy nas wesprą i pomogą pielęgniarkom i położnym skoncentrować się na bardziej specjalistycznych świadczeniach. W koszyku świadczeń gwarantowanych musi być również wpisany opiekun medyczny jako zawód dodatkowy, który będzie nas wspierał w czynnościach opiekuńczo-pielęgnacyjnych abyśmy mogli realizować świadczenia, o co zabiegamy od wielu lat 

– dodaje.

 I uważa, że to rozwiązanie to budzi również szereg zastrzeżeń. 

Wdrożenie takich zmian oznacza kolejny bałagan organizacyjny. Po drugie, będzie to pogłębienie problemów z właściwą obsadą i zapewnieniem wystarczającej ilości personelu. Po trzecie, obawiamy się, że to będzie motorem do kolejnej próby oszczędności, która w głównej mierze, jak to ma już miejsce w wielu podmiotach leczniczych, dotyczyć będzie naszych grup zawodowych

 – mówi Łodzińska. 

Przy drastycznym braku kadr nie ma możliwości pracowania krócej i działania jak dotychczas

– podkreśla Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Zwraca uwagę, że wiele pielęgniarek i położnych pracuje w kilku miejscach jednocześnie, a na oddziałach brakuje personelu.

Ze względów oszczędnościowych nie ma szans na zatrudnienie nowych pielęgniarek

– jak zaznacza.

Porównując sytuację Polski do innych krajów, Ptok podkreśla, że konieczne jest pilne podwojenie liczby pielęgniarek oraz opiekunów medycznych.

Przy obecnym poziomie braków kadrowych skrócenie czasu pracy pielęgniarek absolutnie nie jest możliwe do wdrożenia

twierdzi.

Pytana o potencjalne korzyści skrócenia czasu pracy, przewodnicząca OZZPiP przyznała, że dla pielęgniarek oznaczałoby to mniejsze obciążenia dla organizmu. Jednak, jak podkreśliła, w praktyce może to doprowadzić do chaosu i jeszcze większego pogłębienia dramatycznych braków kadrowych.

Będą też próby zmniejszania wynagrodzeń, bo krócej się pracuje. Nie mamy dobrych doświadczeń ze współpracy z pracodawcami. I znowu negatywne skutku skupią się na naszej grupie 

– dodała. 

W jej opinii, propozycja skrócenia czasu pracy w obecnych warunkach jest „nieodpowiedzialna”, a negatywne skutki tych zmian ponownie odbiłyby się na środowisku pielęgniarek i położnych. Podkreśliła również, że nie ma obecnie wystarczających zachęt do podjęcia pracy w tym zawodzie, co dodatkowo utrudnia wprowadzenie jakichkolwiek zmian systemowych.

 Żeby taki system mógł funkcjonować, muszą się pojawić dodatkowe kadry, osoby, które chcą pracować w tym zawodzie. A zachęt do wejścia do zawodu nie ma 

– zaznaczyła.

Źródła

  1.  MRPiPS

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).