Rozwój Plus proponuje „lex Kacprzyk” i dożywotnie odsunięcie od pracy w publicznym systemie

Główne założenia projektu „lex Kacprzyk” obejmują utratę 14 proc. stawki ryczałtu za brak ewidencji czasu pracy oraz dożywotnie odsunięcie od publicznego systemu za fałszowanie dokumentacji. Zapowiadany pakiet ugrupowania Rozwój Plus stanowi alternatywę dla ministerialnego limitu 240 zł za godzinę pracy lekarza.
Od limitu 240 zł do propozycji nowych sankcji
Ugrupowanie Rozwój Plus otwarcie krytykuje ministerialne plany wprowadzenia maksymalnej stawki 240 zł za godzinę pracy lekarza. Politycy tej formacji odrzucają koncepcję sztywnych limitów finansowych. Proponują w zamian powiązanie swobody rynkowej z rygorystycznym egzekwowaniem uczciwości przy dokumentowaniu czasu pracy i wykonywanych procedur.
Ustawa wymaga bardzo wielu zmian. Po pierwsze kwestia wynagrodzeń. Próbuje się bardzo prostymi narzędziami uregulować bardzo skomplikowane zjawisko. Jeżeli mówimy, że maksymalna stawka wyniesie 240 zł, to musimy mieć świadomość że każdy prywatny gabinet może przepłacić i dać 300 zł. Jest to więc rozwiązanie wspierające sektor prywatny. Dyrektor szpitala publicznego może konkurować, a po wprowadzeniu limitu wyraźnie zostanie określony punkt, od którego nie będzie mógł. Uprzywilejowane będą też podmioty prywatne posiadające kontrakt z NFZ, bo w oczywisty sposób będą mogły się dogadać z lekarzami
- ocenia Janusz Cieszyński.
„Lex Kacprzyk”, czyli odsunięcie od pracy w publicznym systemie
Nowy projekt zakłada bezwzględne eliminowanie z publicznego systemu ochrony zdrowia osób dopuszczających się nadużyć. Decyzję o nałożeniu takiej kary podejmowałby prezes NFZ. Ukarany medyk zachowałby jednak prawo do złożenia odwołania na drodze sądowej.
Jako Rozwój Plus zgłosimy propozycję. Chodzi o tzw. lex Kacprzyk. Jeśli ktoś kradnie lub poświadcza nieprawdę co do czasu pracy lub wykonanych procedur albo wystawia niezgodne ze stanem faktycznym dokumenty, powinien być za pierwszym razem czasowo, a za drugim razem dożywotnio odsunięty od pracy w sektorze publicznym. Chodzi o zero-jedynkowe i oczywiste sprawy, takie jak wystawienie fałszywej dokumentacji medycznej
- zapowiada poseł.
Konsekwencje dla placówek i wizerunku
Surowe konsekwencje dotkną również same podmioty lecznicze. Placówka zapłaci karę finansową za dopuszczenie do pracy ukaranego medyka. Dodatkowo NFZ odmówi sfinansowania wykonanych przez niego procedur. Autorzy propozycji zapowiadają ponadto mechanizm publicznego piętnowania osób dopuszczających się fałszerstw.
Ewidencja czasu pracy warunkiem ryczałtu 14 proc.
Projekt wprowadza nowe wymogi dla lekarzy chcących zachować prawo do preferencyjnej stawki ryczałtu w wysokości 14 proc. Warunkiem koniecznym stanie się rzetelne ewidencjonowanie godzin pracy. Medycy będą musieli sumować swoją aktywność zawodową zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym.
Jako Rozwój Plus przedstawimy konkretne rozwiązania. Jeśli ktoś będzie chciał korzystać z preferencyjnej stawki ryczałtu 14 proc., będzie musiał prowadzić ewidencję czasu pracy obejmującą sektor publiczny i prywatny. Realną sankcją za uchylanie się od tego obowiązku będzie utrata preferencyjnej stawki opodatkowania
- wyjaśnia Janusz Cieszyński.
Elektroniczne kontrakty i transparentność
Politycy postulują również wprowadzenie mechanizmów gwarantujących pełną jawność umów w ochronie zdrowia:
- Wymóg zawierania wszystkich kontraktów wyłącznie w formie elektronicznej, w oparciu o odgórnie ustalony wzór.
- Zachowanie pełnej dowolności form rozliczeń (stawka godzinowa, ryczałt, opłata za punkt lub procent od procedury) - ostateczny model zależałby od rynkowych ustaleń między lekarzem a dyrektorem placówki.
- Obowiązek bieżącego raportowania szczegółów zawartych kontraktów do NFZ oraz AOTMiT.
Powinien też istnieć jeden portal zbierający wszystkie oferty konkursowe w ochronie zdrowia, aby zachowana była pełna transparentność
- podsumowuje Janusz Cieszyński.




