Wyszukaj w wideo
Emocje w POZ: współczucie, empatia. Jak je regulować?
Ebook "Pierwsze kroki w POZ" - wywiady
Stawiacie w POZ pierwsze kroki lub dopiero rozważacie tę ścieżkę? Zainspirujcie się rozmowami z naszymi ekspertami: Moniką Rydz-Sawicką oraz Jackiem Bujką – autorami rozdziałów e-booka “Pierwsze kroki w POZ”. Jakie są plusy i minusy pracy w POZ? Czym kierować się przy wyborze odpowiedniej placówki? Z jakimi problemami zmagają się lekarze pracujący w podstawowej opiece zdrowotnej? Sięgnijcie po cenne wskazówki!
Odcinek 2
Strach, bezsilność, wypalenie – jako lekarze mierzymy się z nimi na co dzień.
Jak nie stracić empatii i nie zatracić siebie w systemie? Podczas rozmowy z lek. Pawłem Pobudejskim, lek. Jacek Bujko opowiada o największych emocjonalnych wyzwaniach w pracy lekarza POZ i dzieli się praktycznymi sposobami na radzenie sobie z nimi.
Z tego odcinka dowiecie się:
- jakie emocje dominują w pracy lekarza i dlaczego są tak trudne?
- czym jest „trauma wywołana współczuciem” i jak jej unikać?
- dlaczego wyparcie emocji prowadzi do wypalenia?
- jak nauczyć się zarządzać swoimi uczuciami, by pomagać skuteczniej?
Obejrzyjcie, aby dowiedzieć się, jak radzić sobie z emocjami w codziennej pracy!
Chciałbym, żebyśmy pozostali chwilę wtematyce tych emocji.
Tak.To bardzo często nam towarzyszy,nam lekarzom, kiedy, kiedy zaczynamy pracęw POZ-cie.
Bo te emocje nie zawszesą pozytywne.Współczucie odbieramy w jakiś pozytywnysposób.Czasami to jest strach.Przychodzi pacjent.Ja boję się, czy będęumiał pomóc temu pacjentowi.Ja boję się, czy oni tak nie będzie chory, czyto schorzenie i tak niebędzie komplikowało jego życia.I po prostu wyobrażam sobiesytuację, że niejeden lekarz wychodzi zgabinetu i po prostu chcemu się płakać z takiej bezsilności.
Tak.Czy jest w tym cośzłego?Jak myślisz, czy można sobiez tym jakoś radzić?
No jest to, że takpowiem, pochodnę tego, o czym chwilkętemu mówiłem.Natomiast wiesz, no sytuacja jesto tyle specyficzna, że w naszejpracy jako lekarzy POZ-tu, noto czy ogólnie lekarzy rodzinnych, czyw ogóle lekarzy, no tosytuacja tej bezsilności jest właśnie tymcompassion-induced trauma, czyli w sensiechcemy współczujemy i chcemy pomóc- Niejesteśmy władni tej osobie pomóci to właśnie bardzo nas rani.
I pierwszy krok, jaki musimywykonać, to zdać sobie sprawę, żeto jest coś, co nasrani i że jakby- No niechodzi o to, żeby unikaćsytuacji, kiedy współczujemy, żeby komuś niewspółczuć, bo brak współczucia zkolei jest też oznaką wypalenia.To jest naturalny mechanizm obronny.Jeżeli współczucie komuś mnie rani,bo nie mogę mu pomagać, toja wytnę tą część siebie,żeby móc komuś pomagać, bo niebędę czuł.Ale to jest, że takpowiem, strata bardzo ważnej części nas,która czasem nas wypala iprowadzi w kierunku uzależnień czy samobójstwa,bo w którymś momencie, jakwytniemy za dużo tego swojego ja,to kim się stajemy?I nagle mamy problemy iw relacjach z osobą partnerską czyz dziećmi, czy po prostuw którymś momencie dociera do nas,że po co nam towszystko, jakby co nas skierowało nastudia i co my terazrobimy?Więc odczuwanie tych rzeczy jestludzkie, natomiast nieludzkie jest wycinanie tychuczuć z siebie.
A mam wrażenie po rozmowachz wieloma studentami, stażystami i lekarzamiw różnych grupach mam wrażenie,
że tak jakby uznajemy za oczywiste,że medycyna tak jakby maza zadanie wyciąć z nas terzeczy, że współczucie jest czymśniepożądanym, że empatia jest dla nasnarzędziem, żeby kogoś leczyć.Ale współczucie tak naprawdę jestdla nas bezwartościowe, że nam wręczprzeszkadza.Dokładnie.I strata tego współczucia taknaprawdę jest czymś, co nam przeszkadza.Utrata tego pierwiastka ludzkiego, któryw tym jest, właśnie tego współczuciado innych ludzi, jest czymś,co prowadzi nas tą drogę szybszejśmierci jako lekarzy i nietylko.I lekarze, którzy tego współczucianie mają, też potrafią robić więcejbłędów, no bo tracą pewnegorodzaju ramy, takie ludzkie, które normalniemamy.
Jest w ogóle taka fantastycznaksiążka, nazywa się bodajże Compassionomics, czyliwłaśnie jak współczucie w medycyniefunkcjonuje i na co wpływa.To jest bardzo fajna lekturaangielskojęzyczna.
Natomiast wiesz, jakby tak jakwspominałem w tych radach, no jakbyprzede wszystkim to, co trzebaumieć zrobić, a tego nikt jakbynie rodzi się z tąumiejętnością, jakby no nie mamy instrukcjiobsługi, pewnych rzeczy się uczymy,pewnych nie.Na studiach jesteśmy głównie uczenitego, żeby się nauczyć cyklu Krebsai innych rzeczy, które potemsię absolutnie nie przydają.Natomiast nie jesteśmy uczeni takichważnych umiejętności, chociażby właśnie dla pracownikówemocjonalnych, czyli dla nas przedewszystkim mamy tendencję, żeby zlewać uczuciaz oceną kogoś.W sensie na zasadzie, żektoś jest irytujący.To jest różnica.Albo jest zły, prawda?Nie no w zasadzie toklasyczna, klasyczna sprawa, a roszczeniowy pacjent.Dokładnie.To nie jest roszczeniowy pacjent,tylko ja czuję frustrację na skutekjego zachowania.Nie mogę wpłynąć na to,jak ta osoba się zachowuje, alemogę wpłynąć na to, jakja się zachowuję.Mogę wpłynąć na to-- trochęjak-- może tak nie wpłynę nato, co ja czuję, alemogę wpłynąć na to, jak toodbieram troszeczkę, bo mamy takąwewnętrzną skłonność, bo to jest normalne,tak jakby rutynowo tak ludzierobią, że ktoś mówi no, jestemsmutny, jestem smutny, jestem zły,jestem wkurzony i tak dalej.
No ale to nie dokońca jest to.To jest tak jak poniemiecku.Poprawcie mnie, jeśli się mylę.Niemiecki miałem dawno temu, toja się boję, ich habe angst,ja-mam strach, a w językupolskim ja-jakby jestem taki.Jestem siaki.Określamy siebie.Tak.
I w tym momencie jednaz takich ważniejszych rzeczy.Przeżywając te uczucia związane znaturalnym udzielaniem pomocy, no bo spotykamyróżne śmierci, różnych niesprawiedliwości, nobo to ciężko inaczej nazwać, niewiem, mamy zdrowe dziecko, naglemamy dziecko z białaczką, to jakbyto nie jest sprawiedliwe.Yhm.To, czego musimy się nauczyć,to to, żeby rozdzielać uczucia, któreodczuwamy z osobą, która teuczucia powoduje.Jeśli jakby ktoś mnie wkurza,to nie jest tak, że ktośmnie wkurza, tylko ja czujęirytację z uwagi na zachowanie czyjejśosoby.I taka jakby takie rozdzieleniejest bardzo ważne, bo ono nampomaga jakby tworzyć pewnego rodzajuramy umysłowe, których potrzebujemy, żeby tąpracę emocjonalną, emocjonalną wykonywać.
Jeżeli jakby ja jestem smutny,no to to jest określenie całejmojej osoby, całej mojej osobowości,a ja czuję smutek, no touczucia mijają, a określenia ludzizostają.Ty jesteś niegrzeczny.To też jest coś, czegosię uczymy od dzieciństwa.Yhm.To określa Ciebie jako osobę.A co innego zachowujesz sięteraz inaczej.Albo na przykład nie odpowiadami Twoje zachowanie- Bo co innegoty mnie denerwujesz, ty jesteśniegrzeczny, a co innego nie odpowiadami twoje zachowanie, bo osobasię nie zmienia, ale zachowania możnazmienić.I to jest właśnie bardzo,bardzo duży temat.
Bardzo duży, bardzo skomplikowany imy nie mamy tych umiejętności idącdo pracy.Szczerze powiedziawszy, no jakby podstawaopieki zdrowotnej ma to do siebie,że tak naprawdę ludzi szkolonychdo pracy w podstawówce zdrowotnej tojest tam z dwadzieścia procent.Wszyscy inni to są ludziez przepraszam za określenie mniejszego lubwiększego przypadku, którzy lepiej lubgorzej sobie dają radę.POZ siłą rzeczy nie powinientaki być, ale jednak jest miejscemdo dorabiania w tych pierwszych,
pierwszych jednym, dwóch czy trzech miesiącachprzed rezydenturą.I jakby te realia pracyw POZ-cie są obce dla absolwentówwydziału lekarskiego, bo jesteśmy uczniamiw szpitalu, a tu jesteśmy, takpowiem, w stanie naturalnym pacjenta.Jesteśmy na terenie pacjentów.
Często jest tak, że cipacjenci dosłownie mijają się w drzwiach,co też jest nieprawidłową taktyką. Io tym gdzieś tam wspominam, żetak jakby zmieniamy się zroli takiej mądrej wiejskiej baby, któradoradza ludziom i przeprowadza rytuałbadania pomocy i wsparcia na pewnegorodzaju takiego wyrobnika jak nataśmie fabrycznej, gdzie dosłownie w drzwiachsię mijają ludzie już nawetnie pamiętamy twarzy, nie pamiętamy twarzy,nie wiemy co to sąza ludzie.Po prostu ten z tym,ten z tamtym, ten lek iten to.
I to jest taka drogawłaśnie do wypalenia, jakby droga doprzestania odczuwania tych emocji.Moment, kiedy zaczynamy uważać, żeodczuwanie tego strachu nie jest ok,to jest już późny moment.W sensie to już jestniebezpieczne, to już jest ryzykowne dlanas, bo jeżeli mamy wobecsiebie wyrzuty, że czujemy smutek, bopan Kazimierz, no rozpoznaliśmy munowotwór, a był taki fajny, odparu lat go prowadziliśmy, aw którymś momencie też zmarł.Moment, w którym my mamysobie za złe, za to, żeczujemy ten smutek, że jakbybyliśmy częścią tej niesprawiedliwości życiowej, nobo to nie jest sprawiedliwe.No, czasem jest tak, żedobrym ludziom dzieją się złe rzeczyi to nie ma żadnegopowodu.Po prostu.Tak jak złym ludziom dziejąsię dobre rzeczy i też niema żadnego powodu.To wszystko nie jest sprawiedliwe.I w momencie, kiedy niedajemy sobie prawa przeżywać, no tospychamy się na tą drogęwłaśnie niebezpieczeństwa pewnego rodzaju, kiedy niedajemy sobie tego bezpieczeństwa, któregopotrzebujemy, bo każda osoba ratująca musinajpierw zobaczyć, czy te ratowaniejest dla niej bezpieczne.I te mechanizmy nie sądla nas bezpieczne.
Dlatego to jest tak skomplikowanei dlatego między innymi właśnie stworzyłemten rozdział, chociażby, żeby taktroszkę przygotować młodych adeptów medycyny dojakby tych obciążeń emocjonalnych, zktórymi wiąże się praca w POZ.Bo to jest bardzo specyficznasprawa.
Nie ma gabinetu lekarskiego, gdziemożna się schować na kawkę wrazie czego.No jakby był-- jest taki,jest taki serial się chyba nazywapo polsku Chorzy doktorzy zangielska Scrubs.I tam pamiętam była takascena jak ta lekarka blondynka, żew którymś momencie ją takprzytłoczyło, że ona się zamknęła wschowku na szczotki, tam płakałai potem się okazało, że niejest pierwszą osobą, która tamjest, bo ktoś jeszcze tam chciałwejść.O ile w szpitalu jakbymamy taką pewnego rodzaju trochę anonimowość,no bo ten szpital jestduży, dużo jest pacjentów, dużo przestrzeni,dużo gabinetów, jest ten schowekna szczotki, gdzie można się schowaći płakać, można tak powiedzieć.W POZ-cie tego nie ma.
W POZ-cie czasem zwłaszcza jaksobie źle dogadasz pracę, siadasz oósmej, kończysz o szesnastej albosiadasz o ósmej, kończysz o osiemnastejna przykład po dziesięciu godzinachi są ciągle ludzie.Ci ludzie się wymieniają inawet, nawet nie wiesz, jak sięnazywasz pod koniec dnia i-i-ija rozumiem, że to jest fajniepłatna praca i-i jakby dużopieniędzy można zarobić.Pozostaje pytanie, jakim kosztem?
Rozdziały wideo

Emocje i trauma współczucia

Konsekwencje utraty współczucia

Nauka zarządzania uczuciami i oceną
