Publikacje
Wywiady
Jeden lekarz - jeden etat (cz. III)

Jeden lekarz - jeden etat (cz. III)

Zapisuję
Zapisz
Zapisane

Czy ministrowi zdrowia uda się zachęcić medyków do pracy w jednym miejscu? – zapytaliśmy lekarzy, co o tym sądzą.

Rozmowa z dr Renatą Florek-Szymańską, specjalistką chirurgii ogólnej i chirurgii naczyniowej.

– Czy pomysł ministra zdrowia dotyczący odejścia od wielozatrudnienia ma szanse wejść w życie? Jak wpłynąłby na system ochrony zdrowia?

Uważam, że to zwykły blef, który padł z ust ministra Niedzielskiego i słowa te miały zabrzmieć jedynie jako populistyczna deklaracja partii, do której należy pan minister. Pan minister Niedzielski doskonale wie, że obecnie w publicznej ochronie zdrowia nie pracuje wystarczająco dużo lekarzy, którzy będąc zatrudnionymi tylko w jednym miejscu pracy, mogli zaspokoić bieżące potrzeby zdrowotne Polaków. Zdarza się, że odejście jednego tylko lekarza z oddziału powoduje jego zamknięcie, co jest zupełnie zrozumiałe mając na uwadze ciągle zmniejszającą się liczbę doświadczonych specjalistów. Pan minister wie także, że część szpitali nie była w stanie udźwignąć podwyżki wynagrodzeń minimalnych dla lekarzy i pielęgniarek, którą wprowadzono od 1 lipca 2022 r. i personel walczy o te podwyżki w sądzie pracy do dziś. Bo skąd szpital, który przykładowo ma 550 mln zł długu, ma wziąć pieniądze na satysfakcjonujące lekarzy specjalistów podwyżki, aby chcieli pracować wyłącznie w tym jednym szpitalu, bez dorabiania w innych miejscach pracy? Niedawno rozmawiałam o tym pomyśle z kolegami lekarzami i od wielu osób będących w wieku przedemerytalnym usłyszałam, że byliby zadowoleni, gdyby zarabiali na etacie 10 tys. zł na rękę plus dyżury. To chyba o czymś świadczy. Nikt z nich nie wspominał o potrzebie dodatkowego zatrudnienia.

– Zdaniem ministra zdrowia, wielozatrudnienie lekarzy negatywnie wpływa na system ochrony zdrowia. Czy tak rzeczywiście jest?  

Obrazowanie funkcjonowania całego systemu ochrony zdrowia wyłącznie jako pochodnej jakości pracy lekarza, która może wynikać z przepracowania i konieczności pracy w więcej niż 1 miejscu, to pomijanie innych warunków, które mają wpływ na naszą pracę. Jest wiele innych czynników, które negatywnie, i to bardzo negatywnie, wpływają na funkcjonowanie całego systemu ochrony zdrowia i głównie są to: fatalna organizacja pracy, przeciążenie lekarzy nadmierną biurokracją oraz mobbing. Na tym traci przede wszystkim pacjent, ale tego pan minister Niedzielski już nie dostrzega. Istnieją gotowe rozwiązania, np. w krajach skandynawskich, Szwajcarii czy w Niemczech, gdzie systemy ochrony zdrowia działają bardzo sprawnie, a lekarz zajmuje się leczeniem pacjentów zamiast pełnić funkcję sekretarki medycznej. Lekarz w Danii nie musi się bać leczyć, bo wie, że nie jest traktowany jak potencjalny przestępca. Kilka lat temu byłam na krótkim stażu w Berlinie, gdzie miałam okazję obserwować organizację pracy w oddziale, w którym wykonywane były zabiegi wewnątrznaczyniowe i widziałam, że lekarz angiolog miał komfort pracy i mógł skupić się wyłącznie na danym zabiegu, bo tak dobrze została zorganizowana jego praca. Dlaczego więc nie mielibyśmy skorzystać ze sprawdzonych doświadczeń w zakresie organizacji ochrony zdrowia innych krajów, tylko uparcie rząd upiera się na szukaniu winnych za niepożądane zdarzenia medyczne, które w większości wynikają ze złej organizacji systemu ochrony zdrowia i pracy szpitali - wśród lekarzy?

– Jakimi mechanizmami resort zdrowia jest w stanie przekonać lekarzy do pracy w jednym miejscu?

Jeżeli lekarz będzie miał stworzone dobre warunki pracy i satysfakcjonujące zarobki, logiczne jest, że raczej nie będzie zainteresowany dodatkową pracą ponad siły i będzie chciał poświęcić ten czas dla rodziny i na wypoczynek. Przywiązywanie lekarza chirurga, który ma nierzadko 2 specjalizacje zabiegowe, do biurka, tylko po to, aby produkował sterty dodatkowej dokumentacji medycznej to bezmyślne marnowanie potencjału wysoko wykwalifikowanych kadr medycznych. Ten lekarz nie idzie operować, tylko ślęczy przed komputerem, często tylko po to, aby stworzyć dokumentację medyczną, która ma go zabezpieczyć przed wizytą u prokuratora. Niestety, tak głęboka penalizacja naszego zawodu doprowadziła nas do konieczności podejmowania działań zabezpieczających, co nazywane jest nawet medycyną asekuracyjną i nasze przepracowanie bardziej wynika z potrzeby chodzenia na dodatkowe, nieuzasadnione konsultacje medyczne (takie ,,na wszelki wypadek”) niż z pracy z pacjentami we własnym oddziale.

– Oprócz dobrych warunków pracy ważne jest wynagrodzenie. Ile chcieliby zarabiać medycy pracując na jednym etacie? 

Środowisko lekarskie od lat postuluje, aby wynagrodzenie lekarza specjalisty zatrudnionego na etacie wynosiło 3 średnie krajowe miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, dla lekarza specjalizującego się 2 średnie krajowe, a dla lekarza stażysty 1 średnią krajową brutto. Według najnowszych danych GUS średnia krajowa za rok 2022 wynosi w Polsce 7329,96 zł brutto. W odniesieniu do tych danych, lekarze specjaliści, którzy obecnie w większości zarabiają minimalne wynagrodzenie w kwocie 8210 zł otrzymują za swoją pracę na etacie zaledwie niecałe 900 zł więcej niż wynosi obecnie średnia krajowa.

– Czy Polskę stać na wprowadzenie takiego rozwiązania? Dziś wiele szpitali nie ma na ustawowe podwyżki wynagrodzeń.

W 2021 roku NFZ zaoszczędził 10 mld zł i nie wiadomo co z nimi zrobił. Z kolei w listopadzie 2022 r. w Sejmie przegłosowano ustawę, w wyniku której NFZ straci w tym roku 13 mld zł. Nie wiadomo też do końca, co stało się z wpływami do budżetu Skarbu Państwa z tytułu tzw. podatku cukrowego, które rozpłynęły się w systemie, a miały być przekazane w całości do NFZ. Czyli pieniądze w budżecie NFZ mogły być wystarczające, aby w końcu urealnić wycenę procedur medycznych i aby tym samym szpitale miały szanse się zbilansować i zapłacić wyższe wynagrodzenie pracownikom. Z drugiej strony - znam szpital, w którym instrumentariuszki, które muszą zostać w pracy po godzinach z powodu przedłużenia się czasu operacji, dostają 17 zł 20 groszy brutto za każdą dodatkową godzinę ich pracy (w roku 2022 minimalna stawka godzinowa wynosiła 19,70 brutto, od 1 stycznia 2023 r. wynosi 22,80 zł brutto). Chociażby na tych przykładach widać, że działania organów odpowiedzialnych za finansowanie ochrony zdrowia w Polsce nie pokrywają się w rzeczywistości z realną poprawą. Z jednej strony Ministerstwo Zdrowia chwali się, że nakłady na ochronę zdrowia są coraz większe, że lekarze i pielęgniarki mają zagwarantowane ustawowo coraz wyższe, ,,historyczne” wręcz podwyżki wynagrodzeń, a z drugiej strony pracownicy ochrony zdrowia otrzymują tak upokarzające kwoty za swoją pracę.

W tej sprawie wypowiedzieli się dla Remedium również: dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dziekan Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia, dr n. med. Krzysztof Kordel, specjalista w dziedzinie medycyny sądowej i patomorfolog z Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej Wielkopolskiej Izby Lekarskiej, Andrzej Sokołowski, prezes Zarządu Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych.

Zaloguj się

zarobki-lekarzy
polityka
reformy
minister-zdrowia

Polecane artykuły