Wyszukaj w publikacjach

08.04.2020
·

Infodemia groźniejsza od pandemii

100%

Wydaje się, że epidemia informacyjna wprowadza wśród społeczeństwa większy zamęt, niż epidemia SARS-CoV-2. Śledzenie doniesień, które tworzone są szybko i często bez głębszej analizy, mogą przytłaczać i siać niepotrzebny lęk.

Większość danych statystycznych opiera się na dwóch parametrach: liczbie potwierdzonych zakażeń oraz liczbie zgonów. Niestety nie w pełni oddają one stan rzeczywisty. Nie sposób chociażby policzyć ile osób przechodzi infekcję bezobjawowo, albo ile osób zmarło zanim potwierdzono u nich zakażenie. W obliczeniach pomijane są również zgony pośrednio związane z COVID-19: są to osoby, które zmarły z różnych innych przyczyn, nie uzyskawszy w porę pomocy ze strony przeciążonego systemu ochrony zdrowia. Tak było na przykład w 2017 roku, gdy huragan Maria uderzył w Portoryko. Oficjalna liczba ofiar początkowo wynosiła 64, po kilku miesiącach wzrosła jednak do prawie 3 000, gdy w obliczeniach uwzględniono również chorych zmarłych m.in. w wyniku braku prądu w szpitalach.

Obecnie (6 kwietnia), biorąc pod uwagę jedynie dwie wspomniane na początku parametry, śmiertelność SARS-CoV-2 wynosi w skali świata 5,4%. Dla poszczególnych krajów: Polska 2,3%, USA 2,9%, Chiny 4%, Włochy 12,3%. Pamiętajmy jednak, że są to wartości obliczone bez uwzględnienia takich zmiennych jak liczba wykonanych testów, liczba dostępnych respiratorów, charakterystyka demograficzna danej populacji i wielu innych. By dokładniej oszacować śmiertelność, należałoby przeprowadzić eksperyment polegający na umieszczeniu osoby zarażonej w dużej, określonej i odizolowanej grupie ludzi i po pewnym czasie sprawdzeniu ile osób będzie zarażonych, ile objawowych i ile umrze. Trudno wyobrazić sobie, że komisja bioetyczna wyraża zgodę na takie badanie, jest to zatem sytuacja czysto hipotetyczna. Czyżby?

Przecież na pokładzie wycieczkowca Diamond Princess na 14 dni odizolowano 3711 osób, nie pozwalając osobom znajdującym się na statku zejść na ląd. Po zakończeniu kwarantanny u 19% pasażerów stwierdzono dodatni wynik testu na obecność koronawirusa (według późniejszej analizy szwedzkich naukowców, gdyby od razu przeprowadzić ewakuację i izolację na lądzie, zakażonych byłoby zaledwie 2,1%). Na 705 zakażonych 318 nie wykazywało objawów choroby, zmarło 7 osób (wszystkie były powyżej 70 roku życia). Śmiertelność na statku wyniosła więc około 1%, trzykrotnie mniej niż szacunki WHO. Biorąc pod uwagę, że w Polsce osób powyżej 60 roku życia jest dwa razy mniej niż wśród obecnych na pokładzie, wskaźnik ten może być w naszym kraju jeszcze niższy.

Osoby podejmujące decyzje o ograniczeniu swobód obywateli, nie mogąc pozwolić sobie na takie eksperymenty, w dużej mierze opierają się na modelach matematycznych. Najważniejszy wydaje się być ten opracowany przez grupę Fergusona z Imperial College London. Ferguson od lat doradza WHO oraz rządom wielu państw jak radzić sobie w czasach kryzysu. To dzięki najnowszym symulacjom przeprowadzonym przez naukowców z Londynu, Wielka Brytania i USA zdecydowały się na zmianę podejścia do radzenia sobie z szalejącą pandemią. Wiele na temat SARS-CoV-2 wciąż pozostaje nieznane, jednak założenia w modelach epidemiologicznych pozostają podobne. Badacze starają się zrozumieć jak i jak szybko ludzie przechodzą między czterema głównymi stanami: podatni (Susceptible), eksponowani (Exposed) zainfekowani (Infected), wyzdrowiali (Recovered) (do tej grupy zaliczają się również zmarli). Podstawowe modele SEIR zakładają, że każdy ma takie same ryzyko infekcji, populacja jest równomiernie wymieszana, osoby zarażone pozostają tak samo zakaźne dopóki nie wyzdrowieją lub dopóki nie umrą. Bardziej zaawansowane modele, np. model Fergusona, dzielą populacje na mniejsze grupy wg wieku, płci, stanu zdrowia, zatrudnienia itd. by lepiej oszacować kto, kiedy i gdzie ryzykuje infekcję. Ferguson twierdzi, że aby skutecznie ograniczyć rozprzestrzenianie się pandemii należy jednocześnie obrać dwie strategie: łagodzenie oraz tłumienie. Pierwsza polega na zmniejszeniu obciążenia systemu opieki zdrowia oraz ochronę osób najbardziej zagrożonych, a więc na spowolnieniu jej tempa. Zakłada ona, że z czasem odporność populacji rośnie, w miarę wytwarzania się odporności zbiorowej. Druga strategia polega na aktywnym zmniejszaniu liczby zarażonych, m.in. poprzez dystansowanie społeczne, definiowane jako redukcję kontaktów z obcymi o 75%.

Coraz więcej naukowców postuluje, by w podejmowaniu decyzji brać pod uwagę więcej niż jeden model. Różni twórcy przyjmują bowiem nie tylko różne założenia, ale zaznaczają również, że wyniki ich pracy cechują się dużą niepewnością. Pamiętajmy też, że miarę rozwoju pandemii uzupełniamy modele o kolejne fakty na temat SARS-CoV-2. Mimo wielu niewiadomych badacze zgodni są jednak co do jednego - kwarantanna domowa jest najskuteczniejszym sposobem na opanowanie pandemii. Łatwo jest ją zarządzić, niestety znacznie trudniej przestrzegać. Na szczęście z pomocą przychodzą internauci dzielący się ze światem swoimi kreatywnymi sposobami na przetrwanie tego trudnego okresu.

Ze swojej strony polecam tzw. pozytywną dystrakcję, czyli skupienie się na czymś innym niż patogen, który od kilku tygodni próbuje wywrócić znany nam dotychczas świat do góry nogami i nie uleganie, moim zdaniem znacznie bardziej niebezpiecznej, infodemii.

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).