Wyszukaj w publikacjach

03.10.2020
·

Co ma wspólnego skrzypłocze ze szczepionką na COVID-19?

100%

Skrzypłocze (ang. horseshoe crab, łac. limulus polyphemus) zamieszkiwały Ziemię już 200 mln lat przed dinozaurami, przetrwały zlodowacenia, masowe wymieranie, katastrofy kosmiczne, a od ponad pięciu dekad większość ludzi zawdzięcza im życie. Wszystko dzięki niezwykłym właściwościom ich hemolimfy.

W latach 50 amerykańscy naukowcy Bang i Levin zauważyli, że hemolimfa skrzypłoczy koaguluje w obecności endotoksyn bakterii Gram-ujemnych. Odkryli, że odpowiedzialne za to są amebocyty, funkcjonalne odpowiedniki ludzkich leukocytów. Niedługo potem opracowali test LAL (ang. Limulus Amebocyte Lysate) wykorzystywany od 1977 roku w przemyśle biomedycznym m.in. do kontroli czystości mikrobiologicznej leków, płynów infuzyjnych, endoprotez, rozruszników, czy szczepionek właśnie. 

Wiosną skrzypłocze gromadzą się u wschodnich wybrzeży Stanów Zjednoczonych by złożyć jaja. Wraz z nimi gromadzą się tam licznie również dwa inne gatunki – ptaki wędrowne, które żerują na jajach skrzypłoczy podczas przelotu z Chile do Arktyki oraz ludzie, którzy zabierają skrzypłocze do pobliskich laboratoriów, by pobrać ich krew. Z jednego osobnika pozyskuje się 200-400 ml krwi. Całość przebiega w sterylnych warunkach, by możliwie ograniczyć ryzyko koagulacji. W ciągu doby/dwóch skrzypłocze odstawiane są do ich naturalnego środowiska. 

Litr lizatu po odpowiedniej obróbce kosztuje na rynku prawie 16 tysięcy dolarów. Biorąc pod uwagę, że potrzebują go wszystkie firmy farmaceutyczne na świecie, to wielomilionowy biznes. Jednak masowość procesu coraz bardziej niepokoi ekologów. Choć przedstawiciele laboratoriów zapewniają, że proces jest ściśle nadzorowany i jedynie 3% skrzypłoczy ginie w wyniku ingerencji człowieka… inne badania opisują wartości pięciokrotnie wyższe. 

Naturalnie nasuwa się pytanie, dlaczego przemysł nie korzysta z syntetycznego lizatu. Okazuje się, że w 2016 roku rFC (recombinant factor C) uzyskał w Europie akceptację jako alternatywa LAL. Również kilka amerykańskich firm zaczęło z niego korzystać, jednak w czerwcu tego roku bezpieczeństwo rFC zostało zakwestionowane w Stanach Zjednoczonych. Zatem każda firma farmaceutyczna planująca wejść na rynek amerykański, m.in. szwajcarska Lonza we współpracy z amerykańską Moderną, które wiodą prym w wyścigu po opracowanie szczepionki anty-COVID-19, wciąż pośrednio polega na niedocenianym, dziwacznie wyglądającym wodnym stworzeniu.

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).