Wyszukaj w publikacjach

Spis treści
09.10.2022
·

When breath becomes air - recenzja

100%

Paul Kalanithi był wybitnym neurochirurgiem, a także filozofem. Ukończył studia z biologii oraz literatury angielskiej, a następnie medycynę na Yale School of Medicine. Za swoje zasługi dla nauki został wyróżniony m.in. członkostwem w stowarzyszeniu Alpha Omega Alpha oraz nagrodą American Academy of Neurological Surgery. W autobiograficznej książce Kalanithi opisuje próby zrozumienia śmierci oraz życia i tego, co sprawia, że jest ono wartościowe. A punktem zwrotnym w jego historii staje się moment, w którym sam zostaje pacjentem…

Inspiracja

Kalanithi opisuje swoje dzieciństwo i ścieżkę edukacji. Opowiada o ciągłym poszukiwaniu czegoś, co łączyłoby biologię, literaturę i filozofię. Humanistyczne dociekania skierowały autora w stronę medycyny. It was only in practicing medicine that I could pursue a serious biological philosophy. Moral speculation was puny compared to moral action. Pisząc te słowa, Kalanithi ma na myśli, że praktyczne doświadczenie, czyli m.in. bezpośrednia styczność ze śmiercią, pozwoli mu lepiej odpowiedzieć na filozoficzne pytania.

Lekarze już od początku studiów wkraczają na “święte sfery” - mają styczność z ludzkimi ciałami, a później widzą pacjentów, gdy ci są najbardziej bezbronni. Kalanithi, zdając sobie z tego sprawę, postanawia traktować dokumentację jak pacjentów, a nie pacjentów jak żmudną papierologię.

Bycie z ludźmi w najtrudniejszych dla nich momentach obciąża lekarza emocjonalnie. Jednak autor nie zastanawiał się, dlaczego wykonuje swoją pracę i czy jest ona wartościowa. Kierowało nim poczucie, że ratuje nie tylko życie, ale również tożsamość swoich pacjentów.

Bliscy chorego mają zupełnie inne spojrzenie na śmierć niż lekarze. Rodzina pacjenta patrzy przez pryzmat wspomnień i miłości, a lekarz widzi obraz przyszłości: bólu, cierpienia i maszynerii podtrzymująca życie. Autor opisuje się jako ambasadora śmierci, a nie jej wroga. To on musi przygotować pacjenta na najgorsze i przekazać mu wszystkie trudne wieści.

Pisząc o neurochirurgii, swojej specjalizacji, wyraża ciekawą myśl: what makes life meaningful enough to go on living? Operacje neurochirurgiczne na mózgu niosą ryzyko powikłań, rodząc pytanie o to, gdzie znajduje się indywidualna granica akceptowalnego ryzyka. Czy wymienilibyśmy czynność jednej z rąk na ustąpienie drgawek? Wybierając neurochirurgię, autorowi wydawało się, że oferuje ona bezpośrednią konfrontację z tożsamością człowieka i śmiercią.

Kalanithi oczekiwał, że neurochirurgia pomoże mu dotrzeć do sedna - do decyzji o życiu i śmierci, jednak przekonał się, że przyzwyczaja się do trudnych sytuacji na oddziale. Zauważa, że powoli zamienia się w lekarza skupionego na formalnościach, a nie na pacjencie. Wspomina, że na początku swojej drogi chciał być lekarzem, który prowadzi chorych przez wszystkie trudności. W końcu to również od niego zależy, czy śmierć pacjenta spotka się z akceptacją jego bliskich, czy też będą oni mieć pretensje, że nie zostali wysłuchani. Podaje przykład pacjentki, która dostała ataku padaczki w galerii handlowej. Przerażona kobieta znalazła się w szpitalu z diagnozą guza mózgu. Autor spekuluje, że gdyby zaczął rozmowę z nią od wypunktowania możliwych powikłań operacji, pacjentka prawdopodobnie odmówiłaby zabiegu. Mógłby wtedy wpisać odpowiednią adnotację o odmowie w dokumentacji medycznej i zająć się innym pacjentem, ale czy tak powinno wyglądać praktykowanie medycyny? Zamiast tego Kalanithi omówił dokładnie z pacjentką i jej rodziną opcje, jakie mają, ułatwiając chorej podjęcie decyzji.

Bycie pacjentem

Utrata wagi i ból pleców skłoniły Kalanithiego do wizyty u lekarza. Autor zwraca uwagę, że gdyby jego przypadek był pytaniem testowym, prawidłową odpowiedzią z pewnością byłby nowotwór. Szuka jednak innej diagnozy. RTG nie wykazuje zmian, więc Kalanithi zrzuca swoje objawy na karb starzenia się i przepracowania. Kilka tygodni później do listy symptomów dołączają bóle klatki piersiowej, wzmożona potliwość i kaszel. Na tym etapie autor szuka statystyk odnośnie występowania nowotworów w przedziale 30-40 lat.

Od momentu gdy Kalanithi otrzymuje diagnozę nowotworu, jego tożsamość jest definiowana przez chorobę, podobnie jak u jego pacjentów. Autor rozmyśla o tym, co jeszcze mógłby w życiu zrobić - nie chce umierać. Z drugiej strony opowiada, jakim człowiekiem przestał być. Już nie jest tym, który lubił wspinaczkę, bieganie i zabawy z siostrzenicą. Pod znakiem zapytania stoi także jego zawodowe spełnienie. Czy będzie w stanie kontynuować karierę? Ile czasu mu pozostało?

Autor opisuje swoje rozterki zestawiając je z doświadczeniami lekarza. W końcu przeprowadzał wielu pacjentów przez to, przez co sam przechodzi. Pisze, że życie z nieuleczalną chorobą wiąże się z ciągle zmieniającymi się wartościami i próbami odkrycia co jest naprawdę ważne. W jednej chwili może to być praca, w drugiej nauka gry na instrumencie. Niepewność śmierci sprawia, że człowiek żyje z dnia na dzień.

Podsumowanie

Książka podzielona jest na dwie główne części. Pierwsza opisuje życie przed diagnozą, druga determinację do życia z ciężką chorobą. Lekturę zwieńcza epilog, szczególnie wzruszający, ponieważ został napisany przez żonę autora. Demonstruje więc nieco inną perspektywę, równoległą do wywodów Kalanithiego.

Kalanithi elokwentnie, niekiedy poetycko, opisuje swoje przemyślenia o życiu i śmierci. Prezentuje czytelnikowi filozoficzne spojrzenie na medycynę, które jest szczególnie ciekawe, ponieważ zostało przedstawione z perspektywy neurochirurga - lekarza, który ma styczność z ulotnością życia i utratą tożsamości pacjentów.

When breath becomes air to najlepsza biografia lekarza, jaką czytałem. Być może moje odczucie wynika ze stylu prozy, być może jest to kwestia filozoficznego punktu widzenia autora. Niezależnie od przyczyny, ta książka jest wyjątkowa i każdy powinien ją przeczytać.

Autorstwo

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).