Pracownicy ochrony zdrowia topią się w oceanie hejtu

Zapisuję
Zapisz
Zapisane

Personel medyczny od dłuższego czasu nie jest faworyzowany przez społeczeństwo. Ba, często można mieć wrażenie, że jesteśmy wrogami publicznymi numer 1. Na pewno wpłynęły na to słowa niektórych polityków, którzy skutecznie zniechęcili część obywateli Polski do pracowników ochrony zdrowia. Na pewno na taki stan wpłynęliśmy również my sami, wszak nie zawsze i nie wszyscy adekwatnie traktujemy pacjentów. Na pewno wpłynął również na to brak reakcji ze strony Państwa Polskiego, które utwierdziło pewne środowiska w przekonaniu o ich bezkarności w internecie. Pandemia COVID-19 wręcz symbolicznie przedstawiła stosunek części społeczeństwa do nauki oraz ich oczekiwania względem zdrowia publicznego.

Geneza

Hejt, czyli mowa nienawiści, który obserwujemy obecnie powszechnie w mediach społecznościowych, był już obecny przed ich powstaniem. Jednak skala tego zjawiska była zdecydowanie niższa w porównaniu do czasów, kiedy publiczny, niemalże nieograniczony dostęp do Internetu oraz mediów społecznościowych sprawił, że każdy ma prawo wyrazić swoją opinię, kiedy i w jaki sposób tylko chce.

Aktywność swą zacząłem na początku 2018 roku, a stronę w jednym z mediów społecznościowych utworzyłem w I kwartale 2019 roku. Początek działalności opierał się w głównej mierze na treściach związane z funkcjonowaniem systemu opieki zdrowotnej, w tym wynagrodzeniami pracowników ochrony zdrowia, relacjach panujących w ochronie zdrowia oraz mojej sprawy z dyrektorem ds. lecznictwa. Profil zbierał coraz większą liczbę odbiorców, następnie poszerzyłem zakres publikowanych treści o wpisy związane z medycyną sensu stricto.

Wraz z ewolucją mojej strony, zmieniało się również natężenie hejtu. Początek to pojedyncze komentarze, które pokrętnie miały mnie dotknąć, jednak wielkiej krzywdy nie doznawałem. Z czasem dołączania większej liczby czytelników oraz poruszania szerszego zakresu tematycznego, liczba negatywnych reakcji się zwiększała, lecz w dalszym ciągu nie była to mowa nienawiści, a raczej sugestie mające na celu odstręczenie mnie od pisania o patologiach polskiego systemu opieki zdrowotnej.

W końcu nadeszła pandemia COVID-19 i...

Hejt skierowany na pracowników ochrony zdrowia podczas pandemii przekroczył wszelkie granice

Nie mam wątpliwości, że to właśnie pandemia COVID-19 była motorem napędowym internetowego hejtu wobec personelu medycznego. Najgorsze jest jednak to, że niektóre jego objawy przeszły z sieci do prawdziwego świata. Zapewne słyszeliście o wybiciu okna w domu jednego z pracowników ochrony zdrowia, oblaniu farbą domowych drzwi wejściowych ratowniczki medycznej czy zniszczeniu karoserii samochodu dyżurującej pielęgniarki.

Początek epidemii COVID-19 to strach, ale przy okazji festiwal braw dla poświęcających swoje rodziny, zdrowia oraz niekiedy życie – pracowników ochrony zdrowia. Tak szybko, jak wdzięczność nastała, tak i odeszła, a jej zniknięcie wypełnił hejt. Zarzuty wywołania pandemii COVID-19 dla własnych celów, sugestie zakłamywania statystyk związanych z infekcją nowym koronawirusem czy zabijanie pacjentów przy użyciu respiratorów, to tylko niektóre z podstaw ataków pojawiających się w mediach społecznościowych.

Wraz ze wzrostem liczby publikowanych treści edukujących społeczeństwo dotyczących tego, w jaki sposób uchronić się przed zakażeniem SARS-CoV-2, rosła – i to wykładniczo – mowa nienawiści. Już nie byłem tym miłym doktorek przedstawiającym fakty w mediach społecznościowych. Stałem się osobą spiskującą z Billem Gatesem oraz firmami farmaceutycznymi.

Po opracowaniu i wprowadzeniu na rynek szczepionek przeciw COVID-19, morze hejtu zmieniło się w ocean. Najgorsze wyzwiska, opluwanie, niszczenie reputacji w internecie oraz rzeczywistości, podważanie autorytetu, składanie bezpodstawnych skarg do samorządu lekarskiego, niepokojenie procesem na wzór norymberskiego, straszenie odebraniem prawa wykonywania zawodu, a nawet – groźby pozbawienia życia mnie i mojej rodziny. Do tego doszedłem (i nie tylko ja) tylko dlatego, że zdecydowałem się powszechnie mówić o COVID-19 i zjawiskach z tą chorobą związanych, przytaczając za każdym razem źródła naukowe, które moje tezy podpierały.

I co z tym hejtem?

Wydaje się, że wymienione wcześniej praktyki powinny zostać zabite w zalążku, jednak nic takiego się nie stało. Państwo Polskie zawiodło, z jednej strony nie reagując na powszechny hejt skierowany na pracowników ochrony zdrowia, a z drugiej – umarzając pojedyncze przypadki, które zostały organom ścigania zgłoszone. Brak reakcji na powszechny w internecie hejt doprowadził do wydarzeń, które mogliśmy niedawno obserwować w Grodzisku Mazowieckim (zaatakowanie punktu szczepień przeciw COVID-19 przez przeciwników szczepień). Niestety, pozbawiona często merytoryki dyskusja przeniosła się z sieci na ulicę i stanowi to realne zagrożenie zdrowia personelu szczepiącego, ale również osób, które powszechnie promują szczepienia przeciw COVID-19.

Po tym skandalicznym i niedopuszczalnym (w państwie prawa) incydencie, Minister Zdrowia zdecydował o rozpoczęciu pozornych działań. Mianowicie, wystąpił do Ministra Sprawiedliwości z pytaniem dotyczącym liczby prowadzonych spraw karnych dotyczących hejtu skierowanego na pracowników ochrony zdrowia. Dlaczego uważam, że reakcja to pozorna? Już niemal każdy w Polsce widzi i wie, że hejt na promujące szczepienia oraz wypowiadające się o COVID-19 osoby, jest powszechny. Wystarczy chociażby przejrzeć media społecznościowe osób dostarczających informacje o szczepieniach przeciw COVID-19 i już mamy jednoznaczną odpowiedź – mowa nienawiści wobec personelu medycznego jest wszechobecna. Jeżeli nie chce się przeglądać stron pojedynczych osób, media powszechne – za co dziękuję – również się tym problemem zainteresowały i o nim informują. Pytanie o liczbę spraw karnych, które w żadnym wypadku nie odwzorują realnego wymiaru hejtu, wszak nikt normalny nie zechce porzucić rodziny oraz życia zawodowego w celu poskramiania nienawistników z sieci, jest kompletnie pozbawione sensu.

Naprzeciw wychodzi jednak oddolna – a jakże by inaczej – inicjatywa personelu medycznego pod hasłem #wylecznienawiść. Ruszyliśmy niedawno, jednak znając siłę mediów społecznościowych, będziemy chcieli z jednej strony przedstawić, zaznaczyć oraz nagłośnić problem mowy nienawiści wobec pracowników ochrony zdrowia, a z drugiej – edukować w celu ograniczenia występowania tego zjawiska. Grafiki, spoty, wywiady. Liczę, że tymi kanałami, przy pomocy mediów powszechnych, będziemy w stanie zwrócić uwagę na problem, który jest równie wyniszczający psychicznie, co pandemia COVID-19.

hejt

Dołącz do dyskusji

Polecane artykuły