Wyszukaj w publikacjach

20.08.2020 o 12:56
·

Dymisja ministra zdrowia

100%

W poniedziałek wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński poinformował, że odchodzi z Ministerstwa Zdrowia. We wtorek, dymisję złożył minister Łukasz Szumowski. W środowisku medycznym i politycznym zawrzało. Nazwisko nowego ministra, zgodnie z zapowiedzią premiera, ma być znane pod koniec tygodnia. 

Janusz Cieszyński na swoich mediach społecznościowych poinformował o swoim odejściu i podsumował 944 dni pracy w resorcie zdrowia. „Decyzja kilkukrotnie już odkładana, ale dzięki temu też dobrze przemyślana. Kiedy przychodziłem na Miodową miałem wiele obaw, czy podołam zadaniom, które mi powierzono. Całościową ocenę pozostawiam innym, ale z kilku rzeczy jestem zadowolony. Udało się, chociaż chyba nikt w to nie wierzył, uruchomić pierwsze usługi na platformie P1. Liczbę wystawionych e-recept liczy się już w setkach milionów, przyrost dzienny e-skierowań to już kilkadziesiąt tysięcy, rusza pilotaż EDM i zdarzeń medycznych. Badanie, które przeprowadziliśmy na dużej próbie pacjentów, wskazuje, że NPS z porad udzielanych przez telefon w dobie COVID-19 jest na poziomie, który osiągały prywatne przychodnie 3 lata temu. Według CBOS ocena systemu ochrony zdrowia rekordowo wysoka, a na fokusach badani wskazują, że rozwój e-zdrowia to coś, co realnie zmieniło sytuację pacjenta. Od pierwszego dnia pracowałem nad tym z Agnieszką Kister, której wiedza i profesjonalizm jasno oświetlały mi drogę od początku aż do końca. Dzięki świetnej współpracy z Adamem Niedzielskim ruszyły strukturalne zmiany w NFZ. Fundusz ma najwyższe w historii badań odczyty wskaźnika zaufania i stopniowo, krok po kroku, następuje jego transformacja od środka i względem otoczenia. Wprowadziliśmy bezlimitowe finansowanie w kolejnych zakresach i kontynuowaliśmy rozpoczęty w 2016 roku proces skracania najważniejszych systemowo kolejek. Udało się też wprowadzić istotne zmiany organizacyjne – przede wszystkim pionizację struktury. Ta zmiana da swoje owoce za rok-dwa, ale silny płatnik jest warunkiem prowadzenia ambitnej polityki zdrowotnej. Uczestniczyłem w kluczowych negocjacjach MZ z partnerami – Izbą Pielęgniarek i Położnych, reprezentującym środowisko lekarskie Porozumieniem Rezydentów, Porozumieniem Zielonogórskim, Związkiem Szpitali Powiatowych. Wiem, że ich wyniki nie są jednoznacznie oceniane, ale były zawsze prowadzone uczciwie i w atmosferze wzajemnego szacunku. Dziękuję z tego miejsca wszystkim, z którymi miałem przyjemność usiąść do stołu. Na moich oczach zmieniło się też Ministerstwo Zdrowia. Jest tu dziś nie tylko mniej papieru i papierologii, ale przede wszystkim lepsze warunki do pracy. To z pewnością jeden z najważniejszych resortów i wszyscy jego pracownicy zasługują na to, co najlepsze (…)”. Janusz Cieszyński jako podsekretarz stanu w MZ był członkiem: Stałego Komitetu Rady Ministrów, Komitetu Rady Ministrów do spraw Cyfryzacji. Inicjował, koordynował i nadzorował wykonywanie zadań przez: Departament e-Zdrowia, Departament Nadzoru i Kontroli, Departament Prawny oraz Departament Systemu Zdrowia. Janusz Cieszyński pracował jako doradca premiera Mateusza Morawieckiego w Ministerstwie Rozwoju i Ministerstwie Finansów, a w latach 2016-17 kierował Departamentem Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Ministerstwie Rozwoju.

Janusza Cieszyńskiego zastąpi Waldemar Kraska oraz Józefa Szczurek-Żelazko – w zakresie dotyczącym Stałego Komitetu Rady Ministrów. 

Wiele się udało, reszta dla następcy 

We wtorek rezygnację z funkcji ministra zdrowia złożył Łukasz Szumowski, który był szefem resortu od stycznia 2018 r., gdy w ramach rekonstrukcji rządu zastąpił Konstantego Radziwiłła. Informacją o odejściu podzielił się podczas konferencji prasowej. - Wracam do zawodu, jestem kardiologiem, chciałbym wrócić do leczenia pacjentów. Rozmowy o moim odejściu trwały od wielu miesięcy. Chciałem złożyć rezygnację w okolicach stycznia-lutego, ale pojawił się COVID i podjąłem decyzję, że pozostaję na stanowisku, dopóki będzie to konieczne. Umowa dżentelmeńska między mną a panem premierem, panem prezesem, była taka, że miałem dokończyć parę spraw ważnych dla Polski, jak choćby wdrożyć system informatyzacji ochrony zdrowia. Dzisiaj uznałem, że to właściwy czas na odejście – mówił. Szumowski dodał, jego odejście nie ma związku ze sprawą zakupu respiratorów. - Nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek toczącymi się śledztwami – powiedział. 

Minister w skrócie podsumował swoją 2,5 – letnią kadencję. Przypomniał o swoich sukcesach, m.in. o stworzeniu Narodowej Strategii Onkologicznej, zwiększeniu liczby pacjentów w programach lekowych, zwiększeniu nakładów na onkologię z 4 do 11,5 mld zł, wprowadzeniu trombektomii mechanicznej, refundacji dla osób z chorobami rzadkimi m.in. leku na SMA, pęcherzowe oddzielanie się naskórka, wdrożeniu reformy psychiatrii dla dorosłych i rozpoczęciu reformy psychiatrii dziecięcej, o informatyzacji ochrony zdrowia, bez której w dobie pandemii trudno byłoby funkcjonować oraz o skutecznej walce z epidemią. - Zbudowaliśmy w Polsce system szpitali jednoimiennych, rozbudowaną sieć laboratoriów, udało się dzięki szybkim, odważnym decyzjom, doprowadzić do tego, że w Polsce nie było dziesiątek tysięcy zgonów, tak, jak było to w krajach Europy Zachodniej – powiedział. Poinformował również, że zespół w resorcie zdrowia zakończył prace i przygotował rekomendacje na jesienną walkę z koronawirusem. – Zwiększy się rola lekarzy rodzinnych, którzy będą mieli możliwość zlecania testów. Będą też zmiany w sieci szpitali jednoimiennych i zostanie ona zmniejszona, ale zachowana zostanie ich wielodyscyplinarność – mówił. Minister zwrócił też uwagę, że podczas jego kadencji nastąpił wzrost zaufania społecznego do systemu ochrony zdrowia, które od 2016 r. zwiększyło się o około 30 proc.  Minister Łukasz Szumowski dodał, że wielu rzeczy nie udało się zrobić i to są zadania dla kolejnego ministra. - Tych działań, które powinniśmy robić, aby usprawnić polski system ochrony zdrowia jest bardzo wiele - dodał.

Łukasz Szumowski jest kardiologiem i profesorem nauk medycznych. Po ukończeniu studiów na Akademii Medycznej w Warszawie pracował przez miesiąc w Kalkucie, w pierwszym domu opieki, która założyła Matka Teresa. Rok później zaczął pracę w Instytucie Kardiologii w Warszawie-Aninie. W 2002 r. uzyskał stopień doktora nauk medycznych, a w 2010 - stopień doktora habilitowanego. Tytuł profesora otrzymał w 2016 r. za kadencji prezydenta Andrzeja Dudy. Od 2011 r. był przewodniczącym zespołu specjalistycznego nauk o życiu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. W listopadzie 2016 r. został podsekretarzem w MNiSW kierowanym przez Jarosława Gowina.

Kapitan i oficer uciekli z tonącego statku

Przedstawiciele środowisk medycznych, politycy, polscy pacjenci nie kryją zaskoczenia ową decyzją w czasie, gdy stoimy u progu drugiej fali pandemii. Wiele gorzkich słów padło m.in. na Twitterze. Dr Paweł Grzesiowski, immunolog napisał: Dymisja kierownictwa kluczowego resortu w czasie trwającej pandemii, przy pogarszających się wskaźnikach, dwa tygodnie przed sezonem grypowym, nie oznacza nic dobrego, niezależnie od jej przyczyn. Jeśli nadal nie będzie decyzji w ważnych kwestiach, czeka nas zapaść systemu. 

Słów krytyki nie szczędził także Bartosz Arłukowicz, lekarz pediatra, były minister zdrowia: Jesteśmy prawdopodobnie jedynym krajem w Europie, w którym w środku pandemii kierownictwo Ministerstwa Zdrowia chyłkiem, z dnia na dzień, porzuca swoją pracę. To w pełni symboliczna ucieczka kapitana i oficera z tonącego statku. A ludzie na pokładzie. Bo nie o pandemię i ludzi tu chodziło.

- Minister Szumowski podaje się do dymisji. Odchodzi w niesławie, uwikłany w konflikt interesów, odpowiedzialny za ciemne geszefty przy zakupie masek i respiratorów. Jako minister zdrowia wyśmiewał noszenie maseczek i głosił, że grypa jest groźniejsza od COVIDu – napisał Dariusz Rosati, poseł na Sejm RP. Krytycznie wypowiedział się też Radosław Lubczyk, bezpartyjny poseł na Sejm: „Primum non nocere. Naczelna zasada medycyny. Być może właśnie nią kieruje się Minister Zdrowia #Szumowski składając dymisję. Polsce i Polakom już wystarczająco zaszkodził”. 

Nie ma czasu na krok w tył 

Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie uważa, że zmiana ministra zdrowia może się negatywnie odbić na systemie ochrony zdrowia. - To w mojej ocenie zły moment na zmianę na stanowisku ministra. Taka zmiana w środku pandemii, w trudnym czasie przygotowań do rozpoczęcia roku szkolnego, przed sezonem grypowym, budzi niepokój. Jest wiele trudnych wyzwań, na które trzeba będzie odpowiedzieć, a nowy minister powinien posiadać wiedzę i doświadczenie, być w środku wydarzeń z ostatnich miesięcy, by móc w sposób odpowiedzialny i racjonalny podejmować decyzje bądź udzielać rekomendacji. Na pewno nie ma czasu na krok w tył, trzeba działać i skupiać się na przyszłości. Jako lekarze chcielibyśmy móc liczyć, że zmiana na stanowisku ministra będzie płynna i nie odbije się na naszych rozmowach z resortem. Jednak jasne jest, że nowy minister będzie potrzebował czasu na wdrożenie się, a to może odbić się na systemie, ponieważ dziś, w środku pandemii, tego czasu po prostu nie ma – mówi Jankowski. Jego zdaniem, system ochrony zdrowia potrzebuje pilnych, gruntownych zmian. - One niestety wciąż nie następują, pacjenci wciąż czekają w kolejkach, tracąc zdrowie. System musi być nastawiony na pacjenta w centrum uwagi – dodaje. Prezes OIL ocenił także działania obu ministrów. 

- Ministra Szumowskiego i ministra Cieszyńskiego postrzegamy jako ministrów dialogu i cyfryzacji. Natomiast brakowało z ich strony działań realnie zmieniających system, co wreszcie przekładałoby się na zmiany odczuwalne dla pacjentów. Nie obstawiamy nazwisk, nie formułujemy obaw na zapas, teraz czekamy na informację, kto będzie nowym ministrem i niezmiennie, jako środowisko, jesteśmy gotowi do współpracy na rzecz uzdrowienia ochrony zdrowia. Z naszej strony jest otwartość i oczekiwanie podjęcia kroków, których pacjenci od wielu lat nie mogą się doczekać – dodaje Łukasz Jankowski. 

Lekarze oczekują dalszych rozmów z resortem 

Dr Filip Płużański, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, nie kryje zaskoczenia spowodowanego decyzją ministra zdrowia. - Kolejna dymisja w MZ zaskakuje szczególnie przed spodziewanym drugim szczytem epidemii – mówi. I podkreśla, że strategia lekarzy nie ulega zmianie mimo zmian w resorcie. - Czekamy na rozmowy i rozwiązania dotyczące zapisów ustawy o jakości w ochronie zdrowia, a w późniejszym terminie poruszymy obywatelski projekt ustawy o wynagrodzeniach w ochronie zdrowia – dodaje dr Płużański. Według przewodniczącego, trudno jednoznacznie ocenić pracę ministra zdrowia. 

- Sama kadencja nie może być oceniana jedynie przez pryzmat działań podejmowanych w czasie epidemii, ich efekty ocenią epidemiolodzy za kilka miesięcy, jeśli nie lat. Formę tych działań mimo bardzo skrajnych opinii również trudno oceniać jednoznacznie. Tu mam na uwadze podobne problemy natury epidemiologicznej, z jakimi systemy ochrony zdrowia nie radzą sobie na całym świecie. Ministrowi Łukaszowi Szumowskiemu dziękuję za dialog i deklarowany wspólny ze środowiskiem medycznym kierunek zmian. Liczymy na utrzymanie poziomu rozmów w przyszłości. Minister Szumowski realizację postanowień Porozumienia z Rezydentami z lutego 2018 pozostawił jednak swojemu następcy. I to od działań jego następcy lub następczyni zależeć będzie zaufanie środowiska medycznego do resortu – dodaje dr Filip Płużański. 

Nie mieli pomysłów ani planu na jesień 

Dr Bartosz Fiałek, przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, nie obawia się zmian, nie oczekuje też od nowego ministra zdrowia rewolucyjnych kroków. - Chyba rządzący zdali sobie sprawę, że resortowi zdrowia brakuje pomysłów i planu na walkę z pandemią COVID-19. Nadchodzi sezon infekcyjny, który dołoży problemów już i tak niewydolnej ochronie zdrowia. Stąd zapewne ministrowie zdecydowali się uciec ze statku, póki jeszcze całkowicie nie zatonął. Chociaż to wydaje się lepszym rozwiązaniem niż tkwienie na nim bez alternatyw. Myślę, że na ich decyzję miały wpływ również oskarżenia dotyczące zakupu maseczek czy respiratorów. Nie oczekujemy, że nowy minister dokona rewolucyjnych zmian w ochronie zdrowia. Dopóki minister zdrowia nie będzie w randze wicepremiera, nie będzie osobą, która będzie miała wpływ na kreowanie rzeczywistości, dopóki ochrona zdrowia nie będzie priorytetem dla rządu, dopóty nic się nie zmieni. Od czasów prof. Religi, ministrowie nie mieli ani mocy, ani prerogatyw, by wprowadzać pomysły swoje czy środowiska medycznego – mówi Fiałek. Trzy istotne problemy, o które walczyli medycy i jak zapowiadają wciąż będą walczyć to: wzrost nakładów na ochronę zdrowia, poprawa warunków pracy i ustanowienie siatki płac pracowników ochrony zdrowia na godnym poziomie. - Dodatkowo należy stworzyć adekwatną strategię na nadchodzący sezon infekcyjny. To będą wyzwania dla nowego ministra zdrowia. Jak sobie z tym poradzi, zobaczymy. Mamy nadzieję, że nowy minister, podobnie jak poprzedni, będzie chciał z nami rozmawiać, słuchać nas i mieć z nami dobry kontakt – mówi dr Bartosz Fiałek. I dodaje, że plusem ustępujących ministrów z pewnością jest informatyzacja zdrowia. Pozytywnie ocenia także niektóre zmiany wprowadzone dzięki sugestiom lekarzy rezydentów dot. ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty, w tym dotyczące zasad szkolenia podyplomowego. Na plus wskazuje też podwyżki dla lekarzy rezydentów. Poza tym niewiele udało się zrobić. – Ich działania polegały głównie na gaszeniu pożarów, jeśli już mocno się paliło. Był problem z psychiatrią dziecięcą, dofinansowano tę dziedzinę medycyny, na problem z onkologią zbudowano Narodową Strategię Onkologiczną, był problem ze szpitalnymi oddziałami ratunkowymi, to wprowadzono triage. Kiedy media wystarczająco nagłośniły jakiś problem w ochronie zdrowia, wówczas pojawiały się kontrole w tym miejscu i gaszono pożar – dodaje. Zmianą, która wywołała największy protest lekarzy i zmusiła medyków do wyjścia na ulicę były zmiany w Kodeksie karnym. - Jednak wierzę w zapewnienia przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia, że to nie oni są autorami tych zmian i również byli zaskoczeni modyfikacją wprowadzoną do tzw. tarczy antykryzysowej 4.0 – dodaje Fiałek.

Pielęgniarki liczą na dialog

Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych mówi o  dobrej współpracy z ministrem Szumowskim i wiceministrem Cieszyńskim. - To był czas dialogu i rzeczywistego zrozumienia naszej sytuacji zawodowej. Minister Szumowski wiedział, że nie można już odkładać decyzji dotyczących pielęgniarskich problemów, że należy je rozwiązywać „tu i teraz”. Porozumienie z 9 lipca 2018 r., zawarte przez NIPiP i OZZPiP z Ministrem Zdrowia i Prezesem NFZ w środowisku pielęgniarek i położnych zostało nawet określone jako tzw. „pakiet Szumowskiego”. Resort zagwarantował pielęgniarkom i położnym m.in. realny wzrost wynagrodzenia, nowe normy zatrudnienia, płatny urlop szkoleniowy oraz dodanie do koszyka świadczeń gwarantowanych porady pielęgniarskiej, a także stypendia dla studentów i absolwentów - mówi Zofia Małas, prezes NRPiP. W czasie kadencji ministra Szumowskiego NRPiP wypracowała „Strategię na rzecz rozwoju pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce”, która została przyjęta przez radę Ministrów i otrzymała rangę dokumentu rządowego. Obecnie nosi on nazwę „Polityka wieloletnia państwa na rzecz pielęgniarstwa i położnictwa w Polsce” i precyzyjnie określa harmonogram działań na rzecz rozwoju tych profesji w ciągu najbliższych lat. - Mam nadzieję, że osoba, która wkrótce zasiądzie w fotelu ministra zdrowia, będzie równie merytoryczna, jak poprzednik i równie jak on otwarta na dialog z naszym środowiskiem zawodowym. My deklarujemy wolę współpracy z każdym, kto gotów będzie na rzeczową dyskusję i odwagę w podejmowaniu decyzji - dodaje Zofia Małas. 

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).