Wyszukaj w publikacjach

06.11.2021 o 06:18
·

Felieton: Likwidacja stażu podyplomowego – kolejny kontrowersyjny pomysł Ministerstwa Zdrowia

100%

Likwidacja stażu podyplomowego lekarzy i lekarzy dentystów - kolejny kontrowersyjny pomysł Ministerstwa Zdrowia wzbudził emocje i sprzeciw w środowisku. Media zawrzały, młodzi medycy zaczęli się organizować i podpisywać petycję dotyczącą zaniechania tak bezmyślnych działań. Z kolei ci, którzy w pomyśle co prawda nie widzą niczego złego, wyraźnie podkreślają, że MZ po raz kolejny zaniechało najważniejszego - dialogu. Nagłośnienie inicjatywy rektorów uczelni medycznych w kontekście gorącego czasu pandemii, wywołało kolejny, potężny spór z lekarzami…

Po 6 latach intensywnej nauki, pojedynczych w pandemii zajęciach klinicznych (które bądźmy szczerzy - i tak zazwyczaj mają się nijak i niczego nie wnoszą do samodzielnej pracy lekarza) - każdy z nas czeka na kolejny etap na ścieżce zawodowej - staż podyplomowy. Choć niejednokrotnie pisaliśmy, że praca ta wygląda różnie w zależności od wybranego przez absolwentów ośrodka, to nie ulega wątpliwości - czas poznania struktury systemu i pracy lekarza na własnej skórze jest potrzebny. Kilka tygodni temu opublikowaliśmy artykuł, gdzie wyraźnie podkreśliliśmy rolę tych 13 miesięcy - z każdej pracy, jaka nas spotka, czerpiemy własne doświadczenie, zaglądamy w tajniki procesu diagnostycznego, strukturę organizacyjną oddziałów, obowiązujące procedury. Po pierwszym miesiącu stażu zaczęłam zwracać uwagę na wiele aspektów, o których albo nie miałam pojęcia, albo nie uważałam za priorytetowe w wykonywaniu pracy lekarza. Nawet przyjmowanie pacjentów na oddział (czynność, która wydaje się zwykłą formalnością), uczy na co zwracać szczególną uwagę, gdy widzimy pacjenta po raz pierwszy, bądź gdy kontynuujemy jego leczenie. I tak jak wcześniej wspomniałam - są oddziały i  bardziej doświadczeni lekarze, którzy naprawdę wyciągają pomocną dłoń i pomagają nabrać pewnych nawyków i zacząć myśleć o pacjencie holistycznie. Taka praca tworzy nam grunt do wyboru właściwej dla nas specjalizacji. Rozmawiając z kilkoma absolwentami kierunku lekarsko-dentystycznego i czytając publikowane przez nich w sieci komentarze, nietrudno zauważyć, że czas stażu podyplomowego jest dla nich jedyną okazją, kiedy mogą nabyć właściwych umiejętności praktycznych, by móc po roku samodzielnie pracować. Dlaczego zatem MZ chce odebrać nam czas prawdziwej nauki, szkolenia, nabywania doświadczenia, pogłębiania i doskonalenia wiedzy teoretycznej? Staż jest integralną częścią kształcenia lekarzy, pozwala zwiększyć bezpieczeństwo realizowanych w przyszłości świadczeń i nie da się go “upchąć” w programie studiów, który i tak jest już dziś mocno przeładowany. Może zatem MZ powinno porozmawiać ze środowiskiem studenckim i zacząć reformę kształcenia, dostosowując się do proponowanych postulatów? 

Przypomnijmy, jeszcze kilka lat temu ówczesny wiceminister zdrowia odpowiedzialny w resorcie za naukę, prof. Jarosław Pinkas, relacjonował z mównicy sejmowej, że już w pierwszym dniu swojego urzędowania odbierał prośby – wręcz błagania – by zabrał się za powrót stażu. Taka inicjatywa pochodziła odh rektorów uczelni medycznych, a sam minister przyznał, że ustawa o zachowaniu stażu podyplomowego:

daje poczucie bezpieczeństwa każdemu polskiemu pacjentowi, który ma kontakt z lekarzem. Pacjent musi wiedzieć, że ten lekarz jest w pełni wykształcony, że ten lekarz ma poczucie dobrze spędzonego czasu na uczelni, ma poczucie, że relacja mistrz – uczeń w trakcie stażu przyniosła odpowiednie efekty i czuje się sprawny zawodowo, czuje, że nie popełni błędu – tłumaczył prof. Pinkas – To coś nadzwyczaj ważnego, że przestaliśmy myśleć o felczeryzacji medycyny. Nie stać nas na to, żeby w Polsce zapanowała bylejakość, a do tego to zmierzało. Stop felczeryzacji”. 

Na wtorkowej konferencji wiceminister zdrowia został więc zapytany o to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich pięciu lat, że nastąpiła zmiana stanowiska resortu o 180 stopni. Usłyszeliśmy, że wydarzyło się bardzo wiele. Po pierwsze, zmieniły się same uczelnie medyczne, program nauczania oraz powstały centra symulacji medycznej. Po drugie, pandemia wyostrzyła problem kryzysu kadrowego. Niełatwo pozostawić rzucone argumenty bez komentarza. Po pierwsze - uczelnie medyczne może i się zmieniły, ale na pewno zmiana nie poszła w dobrą stronę. Studenci są przeładowani nauką, często zbędnych i niepotrzebnych przedmiotów, fakultetów, zajęcia kliniczne nie wnoszą niczego do ich przyszłej kariery zawodowej tj. nurtujące zbieranie wywiadów bez omówienia z lekarzem problemu klinicznego i proponowanych kroków diagnostycznych, brak procedury przydzielania asystenta danej grupie studentów, niechęć do prowadzenia zajęć ze studentami przez doktorantów, profesorów… Można tak wymieniać bez końca. Centra Symulacji Medycznych - owszem, wiele polskich uczelni może pochwalić się ich funkcjonowaniem, tylko zastanówmy się jak to wygląda w praktyce. Jako absolwentka uczelni z zapleczem CSM z ręką na sercu przyznaję, że zajęcia odbywane przeze mnie w ramach symulacji przez cały okres studiów, mogę policzyć na palcach jednej ręki. To ma być odpowiednie przygotowanie do wykonywania zawodu? Po drugie - problemu kryzysu kadrowego uwypuklony przez pandemię nie rozwiąże się w ten sposób. Od lat podkreślamy fakt niedostatecznej liczby miejsc szkoleniowych do odbywania specjalizacji, nie mówiąc nawet o miejscach przyznawanych w trybie rezydenckim. Ten problem tylko potęguje “zamrożenie” etatów na rynku, czy też wyjazdy za granicę w celu poszukiwania lepszych warunków pracy i zarobków. 

Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie ocenił, że Ministerstwo Zdrowia wybrało najgorszy czas na ewentualną likwidację stażu, zwłaszcza jeśli miałaby ona zostać przeprowadzona w trybie praktycznie natychmiastowym (stażu nie mieliby już obecni studenci piątego roku). Praktycznie od marca 2020 r. system nauczania jest sparaliżowany

“Dosłownie przed chwilą uczyliśmy ich zdalnie przedmiotowego badania pacjentów, a teraz pozbawimy możliwości praktycznej nauki zawodu?” – podkreśla i zastanawia się nad logiką resortu zdrowia doktor Jankowski.

Przypomniał również, że w ostatnich miesiącach przeprowadzany był pakiet zmian w stażu podyplomowym i lekarskim egzaminie końcowym. “Po to naprawiamy, żeby zaraz likwidować? Może skończmy z tą karuzelą!”– postuluje. Wiele osób z  którymi mam szansę porozmawiać podkreśla, że w obecnych czasach nie da się spać spokojnie - bowiem każdy nowy dzień przynosi nam nowe bezmyślne rozwiązania i inicjatywy MZ niepodparte dialogiem z medykami. Na nic zdają się nasze protesty, organizowanie Białego Miasteczka, apeli, spotkań… nadal nikt nie liczy się z naszym zdaniem.

O tym wszystkim młodzi lekarze rozmawili w czwartek 28.10 z wiceministrem zdrowia Piotrem Bromberem, któremu przedstawili petycję przeciwko likwidacji stażu podyplomowego, przede wszystkim w proponowanym trybie i tempie. Podpisów jest już obecnie ponad 9 tysięcy, co tylko podkreśla niezadowolenie środowiska i absurd całego pomysłu. W petycji podkreśla się, że wbrew opinii Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych oraz Ministerstwa Zdrowia, w obecnej sytuacji studia na kierunku lekarskim nie przygotowują absolwentów w stopniu wystarczającym do samodzielnego wykonywania zawodu niezwłocznie po ich ukończeniu. Ponadto możemy znaleźć bardzo ważny argument, że staż podyplomowy to czas, w którym młodzi lekarze i młode lekarki zapoznają się z działaniem polskiego systemu ochrony zdrowia oraz po raz pierwszy w swoim życiu, pod nadzorem opiekuna, zostaje im powierzona opieka nad pacjentami. To wtedy zapoznajemy się z praktycznymi aspektami wiedzy, jaką nabyliśmy w czasie studiów i pod kontrolą doświadczonych kolegów możemy wykorzystać ją w bezpieczny sposób. I właśnie taka praktyka jest dla nas szczególnie wartościowa, przede wszystkim z uwagi na pandemię, kiedy wiele zajęć w procesie kształcenia odbywało się w formie zdalnej, co z konieczności wiązało się ze zmniejszeniem realnego kontaktu z pacjentami oraz placówkami ochrony zdrowia. Jednym z istotnych dla młodych lekarzy problemów, jakie mogłyby narodzić się w przypadku wdrożenia pomysłu MZ, jest kwestia rezydentur. Wszyscy realnie oceniający sytuację obawiają się scenariusza, w którym – mimo że o specjalizację będą się starać dwa roczniki – ministerstwo nie zwiększy liczby rezydentur lub zwiększy ją jedynie symbolicznie. Albo – co wydaje się bardziej prawdopodobne z perspektywy lat i zmian, jakie są proponowane medykom – zwiększona zostanie tylko liczba rezydentur, na które chętnych nie ma zbyt wielu. Co to oznacza? Sytuacja spowoduje, że znaczna część młodych lekarzy zostanie postawiona przed koniecznością trudnego wyboru: czy zdecydować się na mniej atrakcyjną dla siebie rezydenturę „priorytetową” dla resortu zdrowia, czy próbować rozpocząć specjalizację w wymarzonej dziedzinie w trybie pozarezydenckim, bądź czekać na swoje miejsce przez kolejne miesiące.

W rozmowie z Ministrem młodzi muszą przeciwstawić się argumentom Rektorów uczelni medycznych dotyczącym jakości kształcenia na wydziałach lekarskich. Spójrzmy prawdzie w oczy - abstrahując od tego, czy centra symulacji medycznej wystarczą do praktycznej nauki zawodu, studenci i młodzi lekarze przyznają, że w ostatnich latach znaczące zwiększenie liczby miejsc na wydziałach lekarskich ma skutek niepożądany w postaci... zwiększenia liczby studentów przypadającej na jednego wykładowcę czy asystenta, co skutkuje mniejszymi możliwościami bezpośredniego kontaktu z każdym studentem i bieżącej weryfikacji wiedzy, odwiedzin przy łóżku pacjenta, nauki algorytmów diagnostycznych w praktyce. Niestety, to powoduje, że sami studenci czują niewystarczające przygotowanie do wykonywania zawodu lekarza, czego nie mogą oczekiwać od pracowników naukowych swych uczelni. 

Ministerstwo Zdrowia powinno dokonać analizy skutków likwidacji stażu pod kątem wpływu na jakość kształcenia kadr medycznych, warunków zdobywania wiedzy praktycznej, praw pacjenta do świadczeń zdrowotnych udzielanych przez osoby o odpowiednich kwalifikacjach zawodowych i etycznych oraz uprawnień osób kształcących się w zawodach lekarza i lekarza dentysty. Po raz kolejny zabrakło dialogu ze środowiskiem medycznym, zasięgnięcia opinii samorządu lekarskiego. Cała sytuacja tylko podkreśla, że prawdziwej reformy wymaga sposób podejmowania decyzji w ochronie zdrowia. Ministrowie, politycy - porzućmy w końcu względy ekonomiczne, benefity rządowe, a spójrzmy realnie na człowieka - pacjenta, lekarza, na to co proponujecie ludziom, którzy poświęcają praktycznie całe swoje życie, by realizować swój cel - ratowanie zdrowia i życia innych. Medycyna jest sztuką, ale nie jest teatrem, zatem nie traktujcie medyków jak marionetki. 

Autorstwo

Zaloguj się

lub
Logujesz się na komputerze służbowym?
Nie masz konta? Zarejestruj się
Ten serwis jest chroniony przez reCAPTCHA oraz Google (Polityka prywatności oraz Regulamin reCAPTCHA).