Powrót do zdrowia - felieton

Zapisuję
Zapisz
Zapisane

1. Publiczny system opieki zdrowotnej

Znamy 2 główne problemy, które toczą polską ochronę zdrowia. To z jednej strony niewspółmierne do potrzeb finansowanie usług medycznych, a z drugiej - skrajne niedobory pracowników ochrony zdrowia. Te dwie zmienne sprowadzają się do najważniejszego, czyli reglamentacji, limitowania usług zdrowotnych, a więc kolejek i trudności z dostępem do lekarzy.

Aby poprawić ten stan, należy skupić się na rozwiązaniu tych dwóch głównych problemów publicznego systemu opieki zdrowotnej, które prowadzą do generowania coraz dłuższych kolejek.

Samo zwiększenie finansowania opieki zdrowotnej jednak nie wystarczy, żeby nagle poprawić jej stan. Oczywiście, pieniądze pomogą w wielu zmianach, jednak nie są jedyną kwestią, która do tego doprowadzi. Należy ochronę zdrowia zreformować. Najistotniejszym wydaje się zmiana paradygmatu propagowania szpitalnictwa na rzecz medycyny ambulatoryjnej. 

Większość systemów światowych, które uchodzą za dobre, a nawet bardzo dobre (skandynawskie, holenderski), stawiają w głównej mierze na realizację procesu diagnostyczno - terapeutycznego w warunkach ambulatoryjnych, a nie szpitalnych. W Polsce natomiast sytuacja jest odwrócona. Procentowo, około 2 razy więcej świadczeń zdrowotnych zakontraktowanych jest do wykonania podczas hospitalizacji, a nie w warunkach pozaszpitalnych.

Proszę sobie wyobrazić następujący przykład: pacjent z przewlekłym bólem w klatce piersiowej, który nie zagraża bezpośrednio jego zdrowiu ani życiu, powinien być zdiagnozowany. Poza wywiadem oraz badaniem fizykalnym, należy wykonać szereg badań laboratoryjnych oraz najlepiej - przezklatkowe badanie echokardiograficzne i w przypadku braku przeciwwskazań - próbę wysiłkową. Takie badania z powodzeniem można zrealizować w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, czyli w poradni kardiologicznej. Jednak z powodu braku odpowiedniego finansowania poradnianych świadczeń zdrowotnych, takiego chorego często przyjmuje się do szpitala, na tzw. planowy pobyt (najczęściej 3-dniowy) do szpitala. Pacjent musi więc poddać się hospitalizacji tylko z powodu odwrócenia schematu szpital/ambulatorium. To przy okazji znacznie obciąża będących i tak w niedoborze pracowników ochrony zdrowia w szpitalu, którzy poza realizacją nagłych świadczeń medycznych muszą zajmować się pacjentami planowymi. Stąd podstawą modyfikacji funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej powinno być przewartościowanie ambulatoryjnej oraz szpitalnej medycyny i znaczne zwiększenie udziału tej pierwszej.

Niedobory kadrowe lekarzy, ale również i innych pracowników ochrony zdrowia, przede wszystkim pielęgniarek, są w Polsce aż nadto widoczne. Wykonywanie zawodów medycznych nie jest priorytetem, przez co kolejki - poza złym funkcjonowaniem systemu opieki zdrowotnej, o czym mówiłem przed chwilą - spowodowane są skrajnymi brakami personelu medycznego. Aby tę sytuację uzdrowić, należy z jednej strony poprawić warunki wynagrodzenia pracowników ochrony zdrowia, a z drugiej - warunki pracy.

O wynagrodzeniu można mówić bardzo dużo, jednak najkrócej i zarazem najlepiej odnieść je do innych krajów UE. I tak, w odniesieniu do współczynnika pracy, czyli powszechnie mówiąc „średniej krajowej”, Polska wypada blado. Abstrahując od znacznie wyższych wynagrodzeń personelu medycznego w bogatych krajach UE, również kraje o podobnym PKB, a nawet niższym, jak Czechy, Słowacja czy Litwa, proponują swoim pracowników ochrony zdrowia wyższe wynagrodzenia w odniesieniu do średniej krajowej. To w żaden sposób nie zachęca personelu medycznego do pracy w publicznym systemie opieki zdrowotnej.

Poza wynagrodzeniem, niezmiernie ważna jest ergonomia pracy, która w Polsce jest bardzo słaba. Braki personelu sprawiają, że często zajmujemy się znacznie większą liczbą pacjentów, niż fizycznie jesteśmy w stanie podołać. Ponadto wykonujemy często pracę, do której nasze kompetencje są zbędne - czyli tzw. pracę papierkową. I tutaj znowu pojawia się miejsce dla poprawy tych warunków, które odstręczają wielu adeptów sztuki medycznej od pracy w publicznym systemie opieki zdrowotnej na rzecz prywatnego, a nawet emigracji. Należałoby po pierwsze wprowadzić normy zatrudnienia polegające na ocenie, ilu pacjentów może przypadać na danego lekarza (podobnie, jak zrobiono to w sytuacji z pielęgniarkami), a po drugie - wprowadzić zawód asystenta medycznego lub sekretarki medycznej, którzy zajmą się biurokrację, do której wykształcenie medyczne nie jest potrzebne.

2. Powrót do zdrowia – co każdy z nas może zrobić?

Pandemia COVID-19 jeszcze bardziej ograniczyła i tak już limitowany dostęp do świadczeń medycznych. Jako lekarz na co dzień pracujący w szpitalu oraz przyszpitalnej poradni specjalistycznej widzę, że trafiają do mnie pacjenci w znacznie bardziej zaawansowanym stadium choroby, niż miało to miejsce przed pandemią COVID-19. To wszystko prowadzi do sytuacji, w której często musimy zająć się leczeniem powikłań danej jednostki chorobowej, co jest bardzo trudne i niekiedy wręcz niemożliwe. 

Niezależne rankingi OECD oraz KE wskazują, że już przed pandemią COVID-19 polskie społeczeństwo notowało jedne z najwyższych z krajów OECD oraz UE wartości dwóch ważnych dla zdrowia publicznego wskaźników: niezaspokojonych potrzeb zdrowotnych oraz zgonów możliwych do uniknięcia dzięki terminowej oraz skutecznej interwencji medycznej. Zaraza tylko te problemy pogłębiła.

Wiemy jednak, chociażby teoretycznie, co powinno zrobić społeczeństwo oraz jak się zachowywać, ażeby liczbę problemów zdrowotnych zmniejszyć.

Po pierwsze - i najważniejsze - zdrowy styl życia. Zgodnie z polami zdrowotnymi Lalonde’a styl życia jest czynnikiem wpływającym na nasze zdrowie w aż 53 proc. (pozostałe to czynniki środowiskowe - 21 proc., czynniki genetyczne - 16 proc. oraz dostęp do opieki zdrowotnej - 10 proc.). Tak więc, żyjąc w odpowiedni sposób, możemy znacznie zmniejszyć ryzyko wystąpienia wielu chorób z różnych zakresów, w tym 2 grup, które w największym stopniu odpowiadają za śmiertelność: choroby układu sercowo - naczyniowego oraz nowotwory.

Należy pamiętać, że zdrowie, według Światowej Organizacji Zdrowia, to stan pełnego dobrego samopoczucia fizycznego, ale również psychicznego oraz społecznego.

Tak więc, aby samemu dbać o zdrowie, należy przede wszystkim stosować się do następujących reguł:

  1. Prawidłowe żywienie
  2. Aktywność ruchowa
  3. Unikanie palenia papierosów oraz picia nadmiernych ilości alkoholu.
  4. Pozytywne relacje międzyludzkie.
  5. Higiena osobista.
  6. Umiejętność radzenia sobie ze stresem.
  7. Wypoczynek czynny oraz bierny.
  8. Komfort fizyczny oraz psychiczny, w tym zadowolenie.

To podstawowe zasady, które wpłyną pozytywnie na ograniczenie ryzyka wystąpienia chorób.

Ponadto nie możemy zapominać o profilaktyce zdrowotnej. Mam tutaj na myśli - i w teoretycznie w ramach tzw. polskiego ładu jest to uwzględnione - korzystanie z powszechnych programów profilaktycznych. Bilanse dzieci, badania okresowe w pracy, profilaktyka 40+ dotycząca podstawowych badań laboratoryjnych, badania endoskopowe przewodu pokarmowego, mammografia, cytologia, badanie densytometryczne itd. Czynny udział w badaniach profilaktycznych pozwala na bardzo wczesne wykrycie ewentualnych jednostek chorobowych, co w konsekwencji może ułatwić leczenie danej choroby, w najlepszym stanie doprowadzając do jej remisji, czyli ustąpienia objawów dzięki włączeniu odpowiedniej terapii w czasie tzw. okna terapeutycznego.

A jeżeli już mamy objawy, które nas niepokoją, to powinniśmy zgłosić się do lekarza jak najszybciej. Nie należy odkładać tej wizyty i rozpoczęcia procesu diagnostyczno - terapeutycznego. Nie powinniśmy bagatelizować sygnałów naszego organizmu i zostawiać ich „na później”. To zdrowie powinno być priorytetem, dlatego bardzo ważne jest, aby wszystkie inne, nawet ważne, sprawy, zarzucić na rzecz skorzystania z pomocy medycznej w przypadku wystąpienia niepokojących objawów. Tylko szybka i terminowa interwencja medyczna mogą pozwolić na powstrzymanie rozwoju groźnych dla zdrowia, a nawet życia chorób.

3. COVID-19 i co dalej?

Pandemia COVID-19 zmieniła nasze życie. Nie tylko bezpieczeństwo zdrowotne, ale również istotnie wpłynęła na obszar psychologiczny, społeczny, gospodarczy oraz ekonomiczny. Od końca I kwartału 2020 roku żyjemy w niepewności. W stanie permanentnego zagrożenia epidemicznego związanego z COVID-19.

Dochodzimy jednak obecnie do sytuacji, w której zmniejszają się liczby: nowych zachorowań oraz zgonów z powodu COVID-19. To sprawia, że powrót do normalności jest coraz bliżej, jednak nie należy przedwcześnie tryumfować.

Poza stosowaniem się do zasad sanitarno - epidemiologicznych, które uciążliwe, jednak zmniejszają ryzyko transmisji koronawirusa SARS-2 (a piszę tutaj o noszeniu maseczek ochronnych, higienie rąk, dystansie społecznym, unikaniu skupisk ludzkich oraz częstym wietrzeniu zamkniętych pomieszczeń), mamy narzędzie, które pozwoli nam wrócić do normalności.

Tą substancją są szczepionki przeciw COVID-19. Historia szczepionek rozpoczyna się pod koniec XVIII wieku w Anglii, gdzie Edward Jenner opracowuje wakcynę przeciw ospie prawdziwej. Obecnie choroba ta poszła w zapomnienie, czyli została zlikwidowana na całym świecie, inaczej wyeradykowana, właśnie dzięki szczepieniom. Od początku lat 80’ ubiegłego wieku nie notuje się przypadków zachorowań na tę groźną jednostkę chorobową, która również w Polsce pozbawiła życia wiele osób. To właśnie dzięki szczepieniom nie musimy się już tą chorobą martwić.

Czy szczepionki przeciw COVID-19 również doprowadzą do zlikwidowania tej choroby, na tę chwilę nie wiemy. Wiemy jednak, że wszystkie obecnie dostępne szczepionki przeciw COVID-19 są bezpieczne oraz skuteczne. Chronią przed zachorowaniem na COVID-19, hospitalizacją z powodu COVID-19, ciężkim przebiegiem COVID-19 czy w końcu zgonem z powodu COVID-19. Zmniejszają ponadto ryzyko transmisji SARS-CoV-2, co redukuje krążący w środowisku ładunek, czyli ilość, wirusa. To wszystko sprawia, że patogen staje się mniej zjadliwy, a o to nam chodzi - aby COVID-19 nie był chorobą, która będzie wpływać na nasze życie w różnych wymiarach.

Tak więc, apel do wszystkich, abyście szczepili się przeciw COVID-19, jeżeli nie macie ku temu przeciwwskazań, ponieważ to jedyna obecnie szansa, żeby wrócić do normalności, którą znamy sprzed pandemii COVID-19.

Kiedy już uporamy się z zarazą i zaczniemy odbudowywać straty związane z COVID-19 na wielu poziomach - zdrowotnym, społecznym oraz gospodarczym i ekonomicznym, nie możemy zapominać o nowej jednostce chorobowej, która dotyczy od 2 do 20 proc. osób, które COVID-19 przechorowały (najbliższą wartością wydaje się kilkanaście procent), czyli tzw. long COVID. To stan, w którym pomimo ustąpienia aktywnej infekcji SARS-CoV-2, w dalszym ciągu utrzymują się (lub po ustąpieniu nawracają) objawy, które obecne są w COVID-19, a ich nasilenie często uniemożliwia normalne funkcjonowanie. Dotyczy to przede wszystkim przewlekłego zmęczenia, dolegliwości bólowych głowy, mięśni, stawów, problemów neurologicznych oraz zaburzeń nastroju, czyli psychiatrycznych, czy objawów z zakresu dermatologii jak wypadanie włosów tudzież gastroenterologii - bóle brzucha, zaburzenia wypróżnienia, nudności. Obecnie nie znamy skutecznych metod leczenia long COVID, jednak powstają już poradnie rehabilitacji pocovidowej, do których każda osoba z takimi objawami powinna się zgłosić. Żeby - o czym mówiłem w punkcie powrotu do zdrowia - zdiagnozować niepokojące objawy na wczesnym etapie, co pozwoli na ewentualne wdrożenie skutecznej terapii jak najszybciej.

covid-19
szczepienie-przeciwko-covid-19

Dołącz do dyskusji

Polecane artykuły